Szukaj:Słowo(a): ptaki odlatujące do ciepłych krajów





:
:zmęczonym stopom można wmówić wszystko
:(...)
:
:BDB (co nie oznacza oczywiście Bardzo Durny Bazgroł), a ponadto, niezły.
:Jolu wzrastasz, a mnie miło na to patrzeć, nie odleć z jesienią tylko.
:Jak ptaki.pozdrawiam

Dziękuję. Nie zamierzam odlatywać, chociaż ciepłe kraje kuszą bardzo:-))

iola

Pa, pa, kochani. Odlatuję do ciepłych krajów, choć jeszcze nie jesień
:-)
Do poczytania za dwa tygodnie.

--
elka-one



Zawsze chciałam latać; wiedziałam, że nie jesteś całkiem... zwykła, ale
żeby aż tak?!
Uważaj na kominy, wieże itepe;-)
Pokażesz mi kiedyś jak to się robi; kocham ptaki i bardzo Ci
zazdroszczę;-))))

Dociążam Cię całusami od KasioAsów, życząc najprawdziwszych uniesień:-)

KasiaKam

Użytkownik eMilu

Użytkownik "DarSo"

| żurawie
| _______

wybacz ale wiele rzeczy w tym wierszu nie rozumiem, pierwsze tytuł.



żurawie, ptaki odlatujące do ciepłych krajów

| słońce idzie
| po schodach



to jest przenośnia, bo przecież mu ciężko tak na okrągło bez odpoczynku; no
i wspina się wciąż w górę ;-)

| wydeptuje ścieżkę
| na nieboskłonie

po schodach czy po scieżce? trochę się miętoli jasny obraz w głowie.
dlatego nie widze uzasadnienia.



i na schodach może być ścieżka wydeptana. a słoneczko chodzi i tu i tu.
a na nieboskłonie to widac gołym okiem ten łuk rozświetlajacy;-)

| wytyczając drogę
| odlatującym żurawiom

jako jeden obrazek to raczej nie. bo jak szcieżka czy schody maja wytyczać
droge żurawiom.



no jak ono (to słoneczko) tak ze wschodu na zachód sobie idzie,
to wskazuje ten kierunek odlatujacym ptakom.
muszą się czegoś trzymać, nie?. może mają w ogonach kompas,
który nie pozwoli im zabłądzić?ich odlot zapowiada jesień;

w wierszu tworzą klucz do poznania prawdy.

tak wiec watpliwości mam do prawie  wszystkich wersów (pomijając pierwszy
dwuwers)



widzisz, jak prosto i nieskomplikowanie dałoby się wyjaśnić ten wiersz

hal
Pozdrawiam eMilu



Halina:

| wybacz ale wiele rzeczy w tym wierszu nie rozumiem, pierwsze tytuł.

żurawie, ptaki odlatujące do ciepłych krajów



:-))

| słońce idzie
| po schodach

to jest przenośnia, bo przecież mu ciężko tak na okrągło bez odpoczynku; no
i wspina się wciąż w górę ;-)



A może chodzi o to, że każdego dnia słońce jest nieco niżej
na nieboskłonie (moja babcia mówiła, że 'co krok od kury')
i gdyby każdego dnia w południe zrobić słońcu zdjęcie,
to by wyglądało jakby schodziło po schodach w dół,
na południe, tam gdzie odlatują żurawie.

pozdrowienia
s.





eee dziewiate bes sensa bo ptak-jako-ptak....



Zgadzam sie z moim przedmowca.

- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrżnął orła, w autobusie
dorwaly go kanary po czym puscił pawia, aż mu dwa gile wyszły z nosa, dal
zlotowke na kukulke i poszedł dalej pić na sępa i podrywac sikorki,
w koncu zemdlal i obudzil sie gdy juz bociany odlatywaly na zime do
cieplych krajow :( no i po ptokach)


wyklawiaturzyła co następuje:

- Tata przyszedł do domu nawalony jak szpak, wyrżnął orła, w autobusie
dorwaly go kanary po czym puscił pawia, aż mu dwa gile wyszły z nosa, dal
zlotowke na kukulke i poszedł dalej pić na sępa i podrywac sikorki, w koncu
padł jak kawka i obudzil sie gdy juz bociany odlatywaly na zime do cieplych
krajow, a na kaca napił się rosołu z kury.



Tu to już nie wiadomo ile tych ptaków było. Bo kanarów było kilku i gile
też dwa :))

Tax:
Turysta chciał sprawdzić głębokość studni szczęścia. Rzucił do wnętrza
monetę - nie usłyszał jak upadła. Rzucił kamień - to samo. Zdenerwowany
wrzucił leżącą obok szynę. W chwilę potem do studni wskoczyła koza. Po
paru minutach podchodzi do niego chłop:
- Panie, nie widział pan mojej kozy?
- Widziałem, właśnie wskoczyła do studni.
- Niemożliwe, przywiązałem ją do taaakiej szyny.

Te burze, nawałnice i deszcze je przestraszyły ;)

Zdaje mi się, że może być to również efekt wcześniejszego w tym roku sezonu
wegetatywnego (bociany przyleciały kilka tygodni ewcześniej niż powinny),
większej ilości pokarmu, bo w tym roku nie było suszy latem, i może też tym,
że lipiec był chłodniejeszy chwilami od sierpnia i może im się pomyliło,
albo po prostu to normalne w cyklu rocznym tych ptaków. Popatrzcie, co za
zgodność z tamtym rokiem :)

Oto artykuł z 24 sierpnia, ale 2006 r.
Wysłano dnia 24-08-2006
"Podkarpackie bociany odlatują do Afryki
 Większość gniazdujących na Podkarpaciu bocianów odlatuje do krajów
zimowania w środkowej i południowej Afryce. Te, które lecą najdalej na
południe, pokonają ponad 9 tysięcy kilometrów. Bociany przed odlotem
zbierały się na tradycyjnych sejmikach. Na Podkarpaciu co roku odbywa się co
najmniej kilkanaście sejmików" - mówi ornitolog Marian Stój. Bociany powrócą
do Polski w przyszłym roku, po 20 marca.
 W Polsce żyje 40 - 50 tys. par bocianów. Gniazdujące również na Podkarpaciu
bociany czarne do miejsc zimowania udadzą się dopiero w drugiej połowie
września."
biolog.pl

No i co? Czyżby ciepła jesień i zima? Bo jak to rok temu było?


No przecież o tym piszę: chemia działa na "ja" a nie na JA. :-)
Jeśli nie wierzysz to spytaj narkomanów czy w narkotycznym widzie
są SOBĄ.
REdaktor Edward Robak



A co z narkomanami, ktorzy po sporzyciu tego czy owego zamieniaja sie w
ptaki i chca odlatywac z 10 pietra akademika do cieplych krajow?

pozdrawiam


Dnia środa, 16 lutego 2005 20:10 ksRobak

| Nieprawda.
| Chemia dziala na JA ( nie wazne, czy jest ono materialne, czy nie).
| porownaj dzialanie amfeteminy (i innych z tej rodziny), prozacu itd.

| pozdrawiam
| --
| logos
| No przecież o tym piszę: chemia działa na "ja" a nie na JA. :-)
| Jeśli nie wierzysz to spytaj narkomanów czy w narkotycznym widzie
| są SOBĄ.
| REdaktor Edward Robak
A co z narkomanami, ktorzy po sporzyciu tego czy owego zamieniaja
sie w ptaki i chca odlatywac z 10 pietra akademika do cieplych
krajow?

pozdrawiam



...
w bardzo szkodliwy dla tych zwierzat sposób - dokarmia je. Zrozumcie jedno
pozbawiajac zwierzeta naturalnych
zachowan zwiazanych ze zdobywaniem pozywienia skazujemy zwierzeta na śmierć
głodową



I to sie tyczy nie tylko kotow, ale ptakow rowniez. Nie odlatuja do
cieplych krajow i pozniej zamarzaja i zdychaja z glodu.

Jest jeszcze jeden minus dokarmiania kotow... Ostatnio mialem okazje
postac sobie na podworku i widzialem siedzacego kota doslownie METR od
golebia i nawet nie zwracal na golebia uwagi... Lol. To tym bardziej nie
zwracalby uwagi, gdyby szczur gdzies pobiegl. A jak wiadomo szczury sa
rownie niebezpieczne dla czlowieka, ze wzgledu na chorobska.


I to sie tyczy nie tylko kotow, ale ptakow rowniez. Nie odlatuja do  
cieplych krajow i pozniej zamarzaja i zdychaja z glodu.



a moze kotom by tak w pazdzierniku zorganizowac pielgrzymke do cieplych  
krajow ;)
na sloneczko, w mily kurort... baseny, malibu, hostessy... mysle, ze kazdy  
zasluguje na odrobine szalenstwa ;D


panie i panowie, oto Grzegorz Staniak po raz kolejny demonstruje nieznajomosc
zasad logiki - w tym przypadku probujac przeciwstawic ogolnej tendencji,
zauwazalnej w sensie prawdopodobienstwa, pojedynczy przypadek.  ptaki na zime
nie odlatuja do cieplych krajow, najlepszym dowodem jest kanarek sasiadow.
prawda, Grzegorz?  ;-



jeden przypadek? wydaje mi się, że mowa była o 0.5 miliona
przypadków.

| przypuszczam, ze wiecej ludzi patrzy na to, co jest popularniejsze,
| czyli na windows.  poza tym microsoft ma troche wieksze mozliwosci
| programistyczne (moze zainwestowac wiecej kasy w, dajmy na to, audyt)
| niz redhat.

biorąc pod uwagę sassera to nie wydaje mi się aby faktycznie wydawali
pieniądze na audyt.



te same wormy bylyby pod linuksa, gdyby w ktoryms z popularnych
demonow znaleziono zdalnie eksploitowalna dziure.  i byly, kiedy
znajdywano dziury.  jedyna roznica to ilosc zarazonych maszyn,
ktora jest funkcja ilosci zarazalnych maszyn.

a apache to wyjatek nijak nie majacy sie do reguly, tak samo
jak zamkniety w klatce kanarek nijak nie uniewaznia tezy, jakoby
ptaki odlatywaly na zime do cieplych krajow.


| a apache to wyjatek nijak nie majacy sie do reguly, tak samo
| jak zamkniety w klatce kanarek nijak nie uniewaznia tezy, jakoby
| ptaki odlatywaly na zime do cieplych krajow.
Hi hi... A bind i sendmail to bociany?



na jedno i drugie byly wormy.  YPB?
a o tej porze znajduje jakieś pożywienie? i nie jest mu za zimno?

Jasne ze znajduje, gryzonie nie odlatują do ciepłych krajów a sniegu narazie niema. Mrozu tez niema, ale jesli mają jedzenie mróz tez nie straszny, ptaki w Zoo siedzą chyba całą zime na dworze, zadaszenie tylko mają.
Japonia: dziko żyjące bociany czarnodziobe po raz pierwszy od 40 lat złożyły jaja

Dziko żyjące bociany czarnodziobe w Japonii po raz pierwszy od 40 lat złożyły jaja. W gnieździe położonym na kilkunastometrowym słupie wykluło się z nich jedno pisklę. Rodzice pisklęcia urodzili się w niewoli i zostali wypuszczeni na wolność razem z innymi 10 bocianami. Populacja tego gatunku wyginęła z powodu polowań i dewastacji jego siedlisk. Japończycy starając się odbudować gatunek dokonywali reprodukcji wykorzystując do tego bociany z Rosji. Jest to pierwsze w Japonii od 1964 roku wyklucie bociana czarnodziobego na wolności.

Bocian czarnodzioby (Ciconia boyciana) jest bliskim krewnym bociana białego. Wyróżnia się czarnym dziobem i czerwoną obwódką wokół oka. Ptak żywi się żabami i rybami. Na zimę podobnie jak bocian biały odlatuje do ciepłych krajów. Kiedyś występował on w Japonii, Korei, Chinach i na dalekim wschodzie Rosji. Populacje w Południowej Korei i Japonii wyginęły. W Japonii uznano go za narodowy skarb.


źródło
- Mamuś, ukrój piętkę chleba!
- Dobrze synku, dam ci troszkę.
A wiesz ile pracy trzeba,
by chleb upiec? Tata z Jaśkiem
na Porębach trzy zagony
krowiętami dwa dni orze.
W trzecim wprzęga je do brony...
- Wiem, a w czwartym sieje zboże!
- Nie tak prędko. Najpierw trzeba
perz wyzbierać i kamienie...
- Czy one spadają z nieba?
Po orce całe stajanie
wyzbierane. Tyle tego,
tato wywoził taczkami...
- Nie wyzbierasz do jednego,
bo znów się pokaże kamień,
gdy przejedziesz w polu broną.
Jest co roku, tak jak teraz...
- To lepiej być siwą wroną,
co za pługiem glisty zbiera...
- Nie glisty, tylko dżdżownice...
- Turkucie, pędraki białe.
Jej to nie robi różnicy,
w ziemi znajdzie, czy przy skale.
- Lecz nie co dzień w polu orka.
- To se grzebie po pagórkach...
- Nie „se” synku, tylko „sobie”.
Latem ptaki i zwierzyna,
łatwiej mają. Lecz gdy zima,
śniegi wielkie, mrozy srogie,
albo wichry i zawieje?
- Co się wtedy z ptactwem dzieje?
- Jedne od nas odlatują...
- Odlatują w ciepłe kraje!
- Tak. Gdzieś nad morzem koczują,
w rozlewiskach nad Dunajem;
wędrują wiele miesięcy...
- Tęsknota je pewnie dręczy.
- Najwidoczniej. Na przedwiośniu
znów nam gwiżdżą tak radośnie,
cieszą się, że nie ma zimy.
- My też z nimi się cieszymy!
- Śpiewają w polu i w lesie...
- Szpaki w budkach na czereśni
znoszą jajka, wysiadują...
- A jak się młode wyklują,
to zielone gąsienice
wkładają im w żółte dzioby.
Jak ja teraz piętkę tobie!

Tarnów, 15 marca 1999 roku.
Bo u nas boćki są cały rok!
Niezwykle liczna i szczęśliwa rodzina Dublów

Gdyby ktoś nie wiedział, skąd się biorą dzieci, oto dowód: odkąd nad domem państwa Dublów z Zamościa zamieszkały bociany, rodzina z roku na rok staje się coraz większa! Bo to wyjątkowo pracowite boćki. Nie odlatują do ciepłych krajów na zimę, tylko dzieci przynoszą!

Pan Jerzy Dubel (64 l.) codziennie dziękuje Bogu i... bocianom! Odkąd w jego obejściu w Zamościu zagościły poczciwe boćki, wnuki i prawnuki sypią się jak z rękawa.

Ptaki nie opuszczają swego gospodarza nawet w zimie. Mieszkają u niego przez cały rok, a pan Jerzy spodziewa się już piątego prawnuka! Para bocianów za nic ma mrozy i śnieg. Od sześciu lat dzielnie trwa na posterunku, czyli na dachu budynku przy ul. Szczebrzeskiej w Zamościu. A pan Jerzy tylko liczy kolejnych wnuków i prawnuków.

- Troje dzieci, ośmioro wnucząt i czworo prawnucząt - mówi dumny dziadzio-pradziadzio. Wtóruje mu żona Bożena (61 l.). - Piąty prawnuk jest już w drodze - mówi, nie posiadając się z dumy. Gdy sześć lat temu w gnieździe na słupie przydomowej działki pojawiły się te urocze ptaki, nie wiedzieli, że czeka ich takie szczęście. Bociania para, Wojtuś i Basia, zakochała się w tym miejscu. Bocianie małżeństwo ani myślało lecieć do ciepłych krajów. Po co im Afryka, jeśli tu mają taki raj. Tuż obok płynie rzeka Łabuńka z mnóstwem ryb. - I jak tu nie wierzyć, że bociany dzieci przynoszą? - śmieje się Dubel senior.

Artykuł z Super Ekspress - 14.01.2008 r.
Ptaki odlatują do Afryki

Czajki pierwsze wyruszyły w podróż do ciepłych krajów. Za nimi poleciały jerzyki, muchołówki i pokrzewki. W łódzkich parkach nie słychać też już treli słowików, nie widać także szpaków. Trwają odloty ptaków do ciepłych krajów, głównie do Afryki – podaje „Express Ilustrowany”.

Bociany rozpoczęły już przygotowania do odlotów (fot. PAP)
– Gołębie grzywacze zbierają się na polach w stada liczące nawet do 150 sztuk i żerują. Odlecą w pierwszej dekadzie września – mówi obserwator ptaków w gminie Wartkowice.

Na łąkach widać także grupy bocianów, które rozpoczęły sejmiki. Boćki odlecą pod koniec sierpnia, podobnie jak kukułki.
Jaskółki brzegówki i oknówki oraz skowronki pozostaną do września, do tego czasu na łąkach będzie można także podziwiać żurawie. Jaskółki dymówki ruszą w drogę w październiku.

– Ale na zimowiska przylecą do nas inne gatunki – gęsi, ptaki wodne, sikory, jemiołuszki, które zamieszkują strefę tajgi i tundry. Zimą trudno im tam znaleźć pożywienie – powiedział „Expressowi Ilustrowanemu” dr Tomasz Janiszewski z Zakładu Dydaktyki Biologii i Badania Różnorodności Biologicznej UŁ.
(PAP)
msies

ze str. http://ww6.tvp.pl/1875,20060816382520.strona
Witam!
I co?? nikt nic nie wie o Klekotku??

"Bociany..."
Spójrz do góry sznur ptaków
unosi się ponad chmurami
to odlatują od nas bociany
opuszczają nasz kraj zimny
na okres jesieni i zimy
tylko słychać z oddali
ich klekot żałosny
na pożegnanie z nami.
Odlatują tam gdzie
teraz słońce świeci
w ciepły kraj nieznany
a gdy wiosna w kraju nastanie
powrócą z podróży
u nas gniazdo rodzinne
najlepiej im służy

(Helena Perońska)
Nie wiem, Saro. Kto nie spróbuje, ten nie poleci.... Perspektyw jest wiele, a z niektórych patrząc to "wszystko jedno". Własnie trafiła mi się taka historyjka, do Osho jak ulał pasująca:

Bajka o ptakach

'Stado wielkich, dobrych ptaków zbierało się do odlotu. Do ciepłych krajów.
Gdy już wielkie, dobre ptaki miały wzlecieć podfrunęła maleńka ptaszyna.

- Wy sobie odlatujecie, a ja tu zemrę z chłodu.... - westchnął ptaszek.
- Leć więc z nami - zaproponowały wielkie, dobre ptaki.
- Ale wy macie duże skrzydła, a ja maleńkie...
- Gdy ustaniesz w locie, pomożemy ci - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki, szykując
się do wzlotu.
- Ale wy macie duże żołądki, a mnie zabraknie pokarmu i umrę z głodu...
- Gdy będzie potrzeba, damy ci jeść - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki,
przestępując z nóżki na nóżkę, bo czas odlotu już był przekroczony.
- Ale wy macie...
- A idź k*rwa, w pi*du! - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki.

I poleciały "

.

.
A ostatnio w DDTVN wypowiadał się jakiś ekolog, który twierdził, że dokarmianie ptaszków jest szkodliwe, bo wtedy nie odlatują na zimę i przez to zamarzają :D

Ale mi chodzi o dokarmianie ptaszków, które nie odlatują na zimę, tylko zostają w Polsce. Teraz, jak wszystkie ptaki, które miały odlecieć do ciepłych krajów-odleciały, powinniśmy wystawić karmniki i dokarmiać ptaki, o.

podobno z pieskami jest dokładnie tak samo ;)

A to pieski też emigrują do ciepłych krajów?:P
Stado wielkich, dobrych ptaków zbierało się do odlotu do ciepłych krajów. Gdy już wielkie, dobre ptaki miały wzlecieć podfrunęła maleńka ptaszyna.
- Wy odlatujecie, a ja tu umrę z chłodu....–westchnął ptaszek.
- Leć więc z nami – zaproponowały wielkie, dobre ptaki.
- Ale wy macie duże skrzydła, a ja maleńkie...
- Gdy ustaniesz w locie, pomożemy ci–odpowiedziały wielkie, dobre ptaki, rozprostowując skrzydła.
- Ale wy macie duże żołądki, a mnie zabraknie pokarmu i umrę z głodu...
- Gdy będzie potrzeba, damy ci jeść-odpowiedziały wielkie, dobre ptaki, przestępując z nóżki na nóżkę, bo czas odlotu już był przekroczony.
- Ale wy macie...
- A idź kurwa, w pizdu! – odpowiedziały wielkie, dobre ptaki.
I odleciały.
No a ja juz w Finlandii Dotarlam, przezylam i wszystko jest ok Z bagazami tez bylo WSZYSTKO ok, tyle, ze zapomnialam, ze mam szydelko w podrecznym i mi je zabrali ale i tak juz se kupilam nowe - finskie

A dzieci? Wspaniale... lepiej chyba nie moglam trafic, rodzina tez super.... sa bardzo pomocni, wyrozumiali i sympatyczni

Jest co prawda troche ciezko bo tesknie ale zle nie jest, wrecz przeciwnie. To jak au-pairki? Umawiamy sie na spotkanie?

A za tamten moj wulgaryzm to sorry.... nerwy przed wyjazdem.

A Senni... kiedy mial spasc ten snieg? Dzisiaj? Ja tylko slonce widze



Witaj Venus w Finlandii.
Mam nadzieje,ze bedziesz korzystala odpowiednio ze swojego czasu tutaj:).
Kobity ja proponuje nastepna sobote na spotkanie,co Wy na to?
A snieg...napisalam 'eee tam pierdoly gadaja*...snieg spadnie ,ale jeszcze nie teraz.W Laponii gdzie niegdzie juz jest,a dzis przy spacerze widzialam ptaki jak odlatywaly do cieplych krajow.
Jak 8.X.2005 przyjechalam do Finlandii to pierwszy snieg spadl w nocy z 25-26 pazdziernika bo pamietam jak dzis jak wstalam rano,a tam snieg za oknem,a potem sie taka ciapa zrobila,ze nie moge.Ale pozniej juz spadl normalny snieg i zostal az do Wielkanocy:)

Milego weekendu kobity.3majcie sie cieplutko.
w ramach przypomnienia

Stado wielkich, dobrych ptaków zbierało się do odlotu. Do ciepłych krajów.
Gdy już wielkie, dobre ptaki miały wzlecieć podfrunęła maleńka ptaszyna.
- Wy sobie odlatujecie, a ja tu umrę z chłodu.... - westchnął ptaszek.
- Leć więc z nami - zaproponowały wielkie, dobre ptaki.
- Ale wy macie duże skrzydła, a ja mam małe...
- Gdy braknie Ci sił w locie, pomożemy ci - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki, szykując się do lotu.
- Ale wy macie duże żołądki, a mnie zabraknie pokarmu i umrę z głodu...
- Gdy będzie potrzeba, damy ci jeść - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki, przestępując z nóżki na nóżkę, bo czas odlotu już był przekroczony.
- Ale wy macie...
- A idź kurwa w chuj! - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki. I poleciały.

&:

Stado wielkich, dobrych ptaków zbierało się do odlotu. Do ciepłych krajów.
Gdy już wielkie, dobre ptaki miały wzlecieć podfrunęła maleńka ptaszyna.

- Wy sobie odlatujecie, a ja tu zemrę z chłodu.... - westchnął ptaszek.
- Leć więc z nami - zaproponowały wielkie, dobre ptaki.
- Ale wy macie duże skrzydła, a ja maleńkie...
- Gdy ustaniesz w locie, pomożemy ci - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki, szykując się do wzlotu.
- Ale wy macie duże żołądki, a mnie zabraknie pokarmu i umrę z głodu...
- Gdy będzie potrzeba, damy ci jeść - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki,
przestępując z nóżki na nóżkę, bo czas odlotu już był przekroczony.
- Ale wy macie...
- A idź k..wa, w pizdu! - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki.
I poleciały
mnie to się raczej nie podoba...wolałambym sobie się gdzieś schowac gdzie jest cieplutko i sucho i przespac jesien i zime ptaki to sa madre ze sobie do cieplych krajow odlatuja tez bym tak chciala....mmm to dopiero pieknie by bylo....
Jak zapewne już wiecie, przyleciał z ciepłych krajów nasz Antek. Niestety jutro lub pojutrze odlatuje polować na lisy. Póki co jest w opłakanym stanie (ptaki go strasznie osrały/przepraszam za słowo ptaki ). Pan Józef będzie go jutro mył. W związku z tym prośba, kto może pojawić się jutro o GODZINIE 15 na lotnisku , żeby pomóc? Pan Józef prosi, nie więcej jak 3-4 chętnych do pomocy. Tylko ta godzina Wiem że nie każdemu pasuje, ale jakby ktoś dysponował wolną chwilą, to ma zapewniony pierwszy kontakt z Antkiem w tym sezonie Zgłaszajcie się , kto może!
A mnie nawiała kukulka, może kukułek.
Ale dwa tygodnie na darmowym wikcie pożyła, urosla, w piórka obrosla. Wystarczyła malutka szparka w dzwiach woliery i zobaczyłam tylko jej ogon. Ja sie nad nia trzęsłam, że toto latac może nie umie, a ona migiem zniknęla w listowiu daleko, daleko. Przeżyje. czy nie? No cóż, Bogiem nie jestem, świata nie zbawię. Zrobiłam co moglam, a z tego co sie douczyłam, to te ptaki nie można oswoić. Dzikusy i samotnicy. Nawet do Afryki na zimę odlatują pojedyńczo.

No to fruwaj kukułeczko daleko i zdrowo, a jak wrócisz z ciepłych krajów to zakukaj wtedy, kiedy będę miala kieszenie pełne pieniędzy.

Ciepelka życzę
Kiedyś wiosnę poznawało się po tym, jak w osiedlowym sklepie sałata się pojawiała i rzodkiewki. Teraz te frykasy są dostępne przez okrągły rok, powszechnie wiadomo, że pędzą je sztucznie wszyscy badylarze. No i człowiek jest wiosennie zdezorientowany. Może to i racja z tymi ptakami... Chociaż słyszałem, że czasami, jak jest ciepła zima, to takie żurawie wcale nie odlatują do ciepłych krajów. Godne zaufania w tej materii są pewnie tylko bociany, no i skowronki na polach. Oczekuję ich z utęsknieniem.
Jesień nadchodzi wielkimi krokami. Uwielbiam tą porę roku.
Liście robią się kolorowe, robi się coraz chłodniej i dzień staje się
krótszy. Niedługo ptaki zaczną odlatywać do ciepłych krajów.
Jesień jest wspaniała
POZNAJĘ ZWIERZĘTA POLSKI. ATLAS DLA CIEKAWYCH - Europa - Ebook - POBIERZ!

Książki wchodzące w skład serii POZNAJĘ zostały stworzone z myślą o uczniach szkoły podstawowej. To znakomite, niezwykle bogato ilustrowane publikacje, które poszerzają wiedzę oraz rozbudowują słownictwo dziecka. Cały materiał został opracowany z udziałem aktywnych zawodowo pedagogów i metodyków, dzięki czemu stanowi idealne uzupełnienie bieżącej pracy dydaktycznej nauczyciela.

Gdzie można spotkać rysia? Dlaczego niektóre ptaki odlatują do ciepłych krajów? Czym żywi się kowalik? Odpowiedzi na te pytania i wiele innych znajdziesz w tej książce. Ponad 100 niezwykle barwnych zdjęć uatrakcyjni zdobywanie wiadomości o zwierzętach Polski.

Autor: Dorota Kokurewicz
Data wydania: 01.01.2006
Język publikacji: polski
Liczba stron: 48
Wydawca: Europa
ISBN: 83-7407-115-X


Odpowiedzi do zagadek znajdziecie całkiem poniżej !!!!

1.Jak potwory nazywają rycerzy ?
2.Czym się różni obiad w szkolnej stołówce od robaka ?
3.Czemu kanibale nie jedzą klaunów ?
4.Czemu Robin Hood ?
5.Jaki dinozaur oglądał najwięcej filmów ??
6.Jakie buty noszą koszykarze ???????????????
7.Czym się różni Adam Małysz od ptaków ?

ODPOWIEDZI :

1.konserwy
2.obiad w stołóce podają na talerzu
3.bo śmiesznie smakują
4.bo mało jadł
5.kinozaur
6.o numer mniejsze od kajaka
7.Małysz na zimę nie odlatuje do ciepłych krajów
Gubią nam się uśmiechy. W pośpiechu
na przystankach tramwajowych,
między stronami książek,
znikają niepostrzeżenie.
Na dnie stawu karmią niezłote rybki,
lub wraz ze spóźnionymi ptakami
odlatują do ciepłych krajów.

Chowają nam się cichutko
w pudełku po cukierkach,
wciskają między puch poduszek.
Tańczą na koniuszkach palców
podczas przyjaznego uścisku.
Ścierają złotymi chustkami
wieczorne smuteczki.
Rozjaśniają oczy
i pochmurne niebo.
moje mysli...biegaja po alejkach prawie jesiennego ogrodu....



Myśli moje rozbiegły się.... niektóre pogubiły.... szukam ich.... odnajduję jedną po drugiej.... odnajduję swoje JA........ Powolutku... spokojnie.... nie ma pośpiechu....

http://victoria.oceania.strefa.pl/Victoria06/szukam_siebie.htm

Dream.... cicho.... usiądę obok... podaj mi swoją dłoń... Już masz zagrzaną w cieple błękitnego pledu. Moja jeszcze chłodna... ale i ona wolno ogrzeje się... Ogrzeje ją ciepło Twojej dłoni.
I poczekam na SIEBIE.... Aż wrócę.... Aż się odnajdę... Tak niewiele już trzeba... Jeden maleńki kawałek... zagubiony gdzieś w pędzie życia. A może nie szukać go?... Może sam do mnie wróci?.......

Liście z drzew lecą... upadają pod nogi... ścielą się, jak złoty kobierzec. Wytyczają jakiś szlak... Drogę ku czemuś. .... Patrzę tam, gdzie niknie... Niknie, ale nie ma końca..... Może jak pójdę tą drogą ujrzę, co tam jest?...... Na razie zbyt dobrze mi w Ogrodzie... Chyba jeszcze nie czas na zmiany.

Dream......... widzisz ptaki, które szybują wysoko?... Odlatują już stąd. Odlatują do ciepłych krajów. Odlatują z naszymi myślami... Może przekażą je tym, komu chcemy przekazać swe odczucia?....... One wszystko potrafią.... I na wiosnę wrócą z odpowiedzią..... Poczekajmy.
Mam prośbe o pomoc w zebraniu informacji na następujące tematy:
1. Ptaki podział:
- osiadłe wymienić
-odlatujące na zimę ( wędrowne) wymienić
-przylatujące do nas na zimę ( jemiołuszka, zięba, myszołów włochaty, sowa śnieżna, gęś śnieżna itd.)
Wyjaśnić zjawisko wędrówek ptaków
2. Co ptaki mobilizuje do podjęcia wędrówki w określonym czasie ( np. długość dnia)
3. Trasy wędrówek, kierunek, opis + mapa
4. Metody obserwowania lotów ptaków
5. Przeloty w stadach
6. Przeloty pojedynczo
7. Katastrofy ptaków
8. Jak zapobiegać katastrofom np. oświetlenie
9. Główne szlaki lotów przez Polskę
Brama morawska – kierunek lotu
10. Które ptaki w dzień wędrują, które w nocy
11. jakie ptaki zimują w Polsce, a jakie odlatują do ciepłych krajów
12. Zbieranie się ptaków przed wędrówka (np. bociany, żurawie)
13. Inne zagrożenia w czasie wędrówek
( np. polowania, burze)
14. Migracje dorosłych, małych gat. wymienić
15. Obrączkowanie jemiołuszki
16. Orientacja w czasie wędrówek

Będe wdzięczy za wszelaką pomoc.
Miło widziane odnośniki do wyzej wymienionych punktów (linki)
Pozdrawiam.
"Uleczyła" już wielu z moich znajomych z malkontenctwa. Może i Wy macie kogoś komu zechcecie ją wysłać. ;-)

Stado wielkich, dobrych ptaków zbierało się do odlotu do ciepłych krajów. Gdy już wielkie, dobre ptaki miały wzlecieć podfrunęła maleńka ptaszyna.
- Wy odlatujecie, a ja tu umrę z chłodu....-westchnął ptaszek.
- Leć więc z nami - zaproponowały wielkie, dobre ptaki.
- Ale wy macie duże skrzydła, a ja maleńkie...
- Gdy ustaniesz w locie, pomożemy ci-odpowiedziały wielkie, dobre ptaki, rozprostowując skrzydła.
- Ale wy macie duże żołądki, a mnie zabraknie pokarmu i umrę z głodu...
- Gdy będzie potrzeba, damy ci jeść-odpowiedziały wielkie, dobre ptaki, przestępując z nóżki na nóżkę, bo czas odlotu już był przekroczony.
- Ale wy macie...
- A idź (o jaki ja jestem pojebany!), w pizdu! - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki.
I odleciały.
nie wydrążysz już kamienia
bo woda zastyga w sople

gdy idzie zima ptaki odlatują
a później przez ukwiecone szyby
mogę dojrzeć jedynie biel ulic
i poszarzałe popiołem chodniki

teraz ręce musisz schować
w kieszeń tam znajdziesz
powszednie okruchy naszych
małych dużych wzlotów

możesz je rozrzucić na stole
długo nietknięte w końcu
zzielenieją

nie namawiaj mnie już więcej
bym została

żurawie, ptaki odlatujące do ciepłych krajów



;P czemu wiec nie bociany

| słońce idzie
| po schodach

to jest przenośnia, bo przecież mu ciężko tak na okrągło bez odpoczynku;
no
i wspina się wciąż w górę ;-)



ocvzywiscie rozumiem ze to jest przenosnia, nie pasuje mi tylko zestawienie
tych przenosni, nadal.

| po schodach czy po scieżce? trochę się miętoli jasny obraz w głowie.
| dlatego nie widze uzasadnienia.

i na schodach może być ścieżka wydeptana. a słoneczko chodzi i tu i tu.
a na nieboskłonie to widac gołym okiem ten łuk rozświetlajacy;-)



ściezka na schodach.. hmm no w sumie ok. ale to nie wynika z treści. Heh
dobry był wiersz
Herberta zdaje się "Drwal".

| jako jeden obrazek to raczej nie. bo jak szcieżka czy schody maja
wytyczać
| droge żurawiom.

no jak ono (to słoneczko) tak ze wschodu na zachód sobie idzie,
to wskazuje ten kierunek odlatujacym ptakom.
muszą się czegoś trzymać, nie?. może mają w ogonach kompas,
który nie pozwoli im zabłądzić?ich odlot zapowiada jesień;



u ptaków jest to raczej 'zaprogramowane' bo jakby sie trzymały tylko słońca
to nie wiem czy by dobrze doleciały. ;) mówisz jesień idzie.. eehh to
niedobrze. :P

w wierszu tworzą klucz do poznania prawdy.



klucz żurawii hę? :P no nie.

widzisz, jak prosto i nieskomplikowanie dałoby się wyjaśnić ten wiersz



nadal mam wątpliwości ale dobrze.. rozumiem przynajmniej jak można je sobie
uzasadnić.
Do mnie niestety nie trafia. eMilu ;)


Metoda sprowadzania do absurdu jest stara i znana metoda uzyskiwania
przewagi w dyskusji. Sam ja czesto stosuje i wiem jakie ma ograniczenia.

Jakos nie slyszalem do tej pory, zeby labedzie cierpialy z tego powodu,
ze je ktos okazjonalnie dokarmia.



Oj cierpia cierpia.
Juz niejednokrotnie mowiono ze wielka krzywda dla ptactwa sa masy
letnikow przyjezdzajacych nad morze i dokarmiajacych ptaki (no bo to
przeciez takie fajnutkie ze dziecko pokarmi łabądki i kaczuszki).
Ptaki przyzwyczajaja sie, ze jedzenie sie bierze od ludzi i przestaja
same szukac pozywienia.
Co wiecej - przestaja odlatywac do cieplych krajow.
Po prostu sie udomawiaja i staja zalezne od czlowieka. Tak samo jak
hodowlane gesi - tez do cieplych krajow przeciez nie odlatuja i to
bynajmniej nie dlatego ze sa za noge uwiazane do plotu :)

| A jak dzieci biegają i płoszą ptaki, to ok? Nie !
| Precz z dziećmi z plaży !!!

Jak wyzej. Nie widzialem jeszcze zeby jakies biegajace za labedziemi
dziecko wzbudzalo w labedziach wieksza panike. A za to widzialem jak
labedzie reaguja na ujadajace i rzucajace sie za nimi psy. Nie ma
porownania.



Wszelaka zwierzyna poluje na ptaki tak dlugo jak tylko istnieja ptaki i
ta zwierzyna, wczesniej polowaly na siebie dinozaury itp itd.
Tu akurat wpuszczenie psa na plaze nijak nie zmienia rownowagi w
przyrodzie ktora istnieje od znacznie dluzszego czasu niz historia
ludzkosci.
Niech sie labedzie pilnuja, bo kiedys przyjdzie na prawde zly pies albo
jakies glodne lesne stworzenie i zrobi labedziowi krzywde - niech lepiej
wie, ze jak idzie cos na 4-rech lapach to nalezy spadac.

| Zawsze moża wymyśleć problem...

Pewnie ze mozna. Najwazniejszy to ten, ze mimo ewidentnego zakazu
wyprowadzania psow na plaze NIEKTORZY psow wlasciciele sie do tego
zakazu nie stosuja.



Problem tu jest tylko taki, ze o ile mi wiadomo to takiego zakazu poza
sezonem nie ma. Przynajmniej w Gdyni.


a apache to wyjatek nijak nie majacy sie do reguly, tak samo
jak zamkniety w klatce kanarek nijak nie uniewaznia tezy, jakoby
ptaki odlatywaly na zime do cieplych krajow.



jasne. masz jeszcze inne ornitologiczne analogie?
OXY - z ust mi wyjąłeś.. no w końcu nie przypadkowo zima wodą zamarza.. i ptaki odlatuja do ciepłych krajów
Kilogram bananów? Hmm.. a nie wiem, z 5 zl?

w promocji taniej
dziewictwo jest najważniejsze a to rozwiązanie
. Iloczyn natomiast jest równy 72.


więc wypisujemy wszystkie możliwości:
72*1*1
36*2*1
24*3*31
18*2*2
18*4*1
12*6*1
12*3*2
9*8*1
9*4*2
8*3*3
6*6*2
6*4*3
ten jego przeciwnik znał wynik jego rzutu jednak nie mógł stwierdzić wieku córek, więc musiałby być dwie możliwości, po zsumowaniu możliwości wyszło nam że tylko dwa wyniki się powtarzają: 8*3*3=14 i 6*6*2=14 i dzięki temu że wiemy że najstarsza córka jest dziewicą to wychodzi nam że córki mają 8, 3 i 3 lata, gdyż tylko w tym równaniu jest najstarsza córka.

Nie lubisz historii i poezji to co lubisz?
ułożyłeś kostkę Rubika?
układasz origami?
grasz w szachy?
interesujesz się siatkówką lub piłka nożna?
dlaczego sójka odlatuje do tzw. ciepłych krajów?
ile dni liczy ruski rok?
co ci się nie podoba w awarsie (grze)?
czy sądzisz że zostaniesz głównym SMG zamiast zjawy?
http://www.pytasz.pl/index/10/
a to następna zagatka:

Krąży legenda, że tę zagadkę wymyślił Albert Einstein. Podobno powiedział też, że 98% ludzi nie jest w stanie
jej rozwiązać.

Pięciu ludzi mieszka w pięciu różnych domach, z których każdy ma inny kolor. Wszyscy palą pięć różnych marek
papierosów i piją pięć różnych napojów. Poza tym jeszcze hodują zwierzęta pięciu różnych gatunków.

- Norweg zamieszkuje pierwszy dom

- Anglik mieszka w czerwonym domu

- Zielony dom znajduje się po lewej stronie domu białego

- Duńczyk pija herbatkę

- Palacz Rothmansów mieszka obok hodowcy kotów

- Mieszkaniec żółtego domu pali Dunhille

- Niemiec pali Marlboro

- Mieszkaniec środkowego domu pija mleko

- Palacz Rothmansów ma sąsiada, który pija wodę

- Palacz Pall Malli hoduje ptaki

- Szwed hoduje psy

- Norweg mieszka obok niebieskiego domu

- Hodowca koni mieszka obok żółtego domu

- Palacz Philip Morris pija piwo

- W zielonym domu pija się kawę

Pytanie: Kto hoduje rybki?
Bocian,którego miałem na przechowaniu postanowił jednak udać się w podróż do ciepłych krajów.4 dni już mineły jak nie wrócił na swoje podwórko, także jak by ktoś zobaczył młodego boćka prosze niezwłocznie powiadomić
pozdrawiam

Nie wiem czy to Twój, bo gospodarz mówi, ze przyleciał 2 tygodnie temu, ale może doleciał tylko do lubelszczyzny?

A zgłoszenie jest następujące;
Wieś Majdan Moniacki, gmina Urzędów, powiat Kraśnik, woj. Lubelskie pan Rak Adam (tel do domu tez mam jakby ktos potrzebował)
Ptak (młody, tegoroczny) pojawił się 2 tygodnie temu, wylądował na podwórku i chodził z kurami, gospodarz zaczął go karmić bo ptak wogóle nie odlatywał na żer, zresztą ponoc w pobliżu obejscia niema łąk. Karmiony jest kiełbasą..., pasztetowej niechce jeść! Tłumaczyłem czym karmić ale nie mają zabardzo mozliwosci finansowych, dziś kupili jakąś miesną karme dla psów.
Bocian jest lotny, wzbija sie wysoko w powietrze poczym znów laduje w stadzie kur... Niema wogóle zamiaru lecieć na pole, jak zobaczy gosopdarza to żebrze o pokarm.
Proponowałem aby przerwali karmienie i moze odleci, ale gospodarz mówi ze juz tego próbował, a bocian tylko za nim chodził... Cytuję:"jak wyjde przed dom, i krzykne -Wojtek chodź, to bocian spod stodoły (50m od domu) przelatuje do mnie pod drzwi"
I co tu zrobić z takim osobnikiem? Ptak pewnie był wychowany przez ludzi, obrączki niema.
W zasadzie gospodarz prosi aby zabrać ptaka, ale przecież on zaraz wyląduje na innym podwórku i bedzie sprawa od nowa. Oddać do schroniska ? Przeciez lata, mrozu niema, z drugiej strony ludzi niestac na karmienie go, a okoliczni weterynarze niechcą ptaka i słusznie.
Mysle, że jak poszukamy to miejsce na zimę się dla niego znajdzie, pozostaje kwestia transportu. Są chętni?
Lubuskie: widziano pierwsze w tym roku bociany

PAP2008-03-03, ostatnia aktualizacja 2008-03-03 17:56

Do Lubuskiego przyleciały pierwsze w tym roku bociany białe. Jedną z par tych ptaków można zaobserwować na gnieździe w Świerkocinie niedaleko Gorzowa. Inny bocian na krótko odwiedził wieś Kłopot.

Jak powiedział przyrodnik z Krzesińskiego Parku Krajobrazowego Adam Sobolewski, obecność bocianów na początku marca jest możliwa, z uwagi na łagodną zimę. Zdarza się, że niektóre, szczególnie słabsze ptaki znajdują schronienie u ludzi i nie odlatują, jednak mieszkańcy Świerkocina są przekonani, że ich skrzydlaci goście przylecieli z "ciepłych krajów".

- Najprawdopodobniej jako pierwsze do zachodniej Polski dotarły bociany, które zimowały na południu Europy. Na dniach możemy się także spodziewać ich pobratymców, którzy spędzali zimę w Afryce, czyli większości pochodzących z naszego kraju bocianów białych - powiedział Sobolewski. Jak dodał, przez minione cztery lata w Kłopocie bociany zjawiały się za każdym razem tego samego dnia - 24 marca. W tym roku przez kilka dni jeden bocian był widziany w Kłopocie już 20 lutego, czyli ponad miesiąc wcześniej. - Tym samym popsuł nam trochę statystykę - dodał z żartem Sobolewski.

Zgodnie z przekazami ludowymi bociany powinny przylecieć z ciepłych krajów 19 marca, o czym przypominają liczne przysłowia np. "Na Świętego Józefa bocianów pełna strzecha" czy też "Gdy bocian na święty Józef przybędzie, to śniegu już nie będzie". Zdaniem przyrodnika, łagodna zima jakiej doświadczamy w tym roku może spowodować, że bociany wrócą do Polski nieco szybciej, czego dowodem mogą być ptaki obserwowane w Świerkocinie czy też w Kłopocie.

W drugiej z tych miejscowości są one wielce pożądane. Od 2003 roku w Kłopocie działa jedyne w Polsce Muzeum Bociana Białego. Wieś ta znajduje się na terenie Krzesińskiego Parku Krajobrazowego w dolinie Odry; obecnie w jest w niej ponad 30 gniazd tych ptaków. W tamtejszym muzeum można zobaczyć wystawę poświęconą bocianowi i wyruszyć na wycieczkę ścieżką edukacyjną. Znajduje się tam również miejsce edukacji dla dzieci i młodzieży oraz baza noclegowa z polem namiotowym.

Źródło: Gazeta Wyborcza Gorzów



źródło
Tysiące żurawi w „Ujściu Warty”

Ornitolodzy z Parku Narodowego „Ujście Warty” po raz pierwszy w tym roku policzyli przebywające tam u progu jesieni żurawie. Naliczono około 2 tys. tych ptaków, co świadczy o tym, że ich populacja ma się dobrze – poinformował Paweł Kaczorowski z PN „Ujście Warty”.

Dzięki ochronie żurawi ich liczba stale rośnie (fot. arch.)

Przełom sierpnia i września to czas kiedy w „Ujściu Warty” zaczynają „królować” żurawie. Im bliżej zimy tym w parku będzie coraz „ciaśniej”. Za kilka tygodni zaczną tam zlatywać się tysiące północnych gęsi i to one opanują rozlewiska i łąki w widłach Warty i Postomii.

Przed rokiem o tej porze w „Ujściu Warty” było znacznie mniej żurawi niż teraz – ok. 600 sztuk. Zdaniem Kaczorowskiego, rosnąca liczba żurawi świadczy o tym, że ochrona tych ptaków przynosi efekty, a ich populacja stale rośnie.

Żurawie były liczone o świcie, z trzech punktów obserwacyjnych. O tej porze dnia ptaki jeszcze śpią by rankiem wyruszyć na żerowiska na obrzeżach parku. Mają ich pod dostatkiem m.in. są nimi pola kukurydzy, skoszone łąki czy ścierniska.

Obfitość pożywienia sprawia, że żurawie mają w Parku wspaniałe warunki. Przyrodnicy przewidują, że to początek ich koncentracji, a ich liczba we wrześniu jeszcze wzrośnie. Żurawie pozostaną tam do pierwszych przymrozków by po nich udać się w dalszą drogę na południe.

– Z obserwacji wynika, że nie wszystkie żurawie odlatują. Są osobniki, które zimują już w Polsce. W naszym parku od kilkunastu do kilkudziesięciu tych ptaków można było zobaczyć w grudniu i styczniu – powiedział Kaczorowski.

W locie żurawie przypominają bociany, są nieco od nich większe; podobnie jak boćki zimę spędzają w „ciepłych krajach” – te, które co roku zlatują do „Ujścia Warty” najczęściej zimują na Półwyspie Iberyjskim, a przy srogiej zimie – w Afryce Północnej.

Żuraw to duży ptak występujący na terenie Europy i Azji. Osiąga wysokość około 130 cm, a rozpiętość jego skrzydeł może sięgać 2,5 metra przy wadze 5-6 kg. Najczęściej zamieszkuje tereny podmokłe, okolice jezior i starorzeczy, często ptaki te żerują na polach uprawnych i łąkach.

msies, amal (PAP)

ze str. http://ww6.tvp.pl/1875,20070831549970.strona
KONIN - Sensacja na Placu Wolności
19.10.2007

Sensacja na Placu Wolności w Koninie! Od kilku dni po tamtejszym bruku spaceruje bocian. Nie boi się przechodniów i chętnie konsumuje podrzucone przez nich smaczne kąski. Okazuje się, że to uciekinier z pobliskiego minizoo. Trafił tam latem ze złamanym skrzydłem, które udało się wyleczyć. Nie zdążył jednak odlecieć do ciepłych krajów i coraz chętniej poznaje najbliższe okolice, czyli konińską starówkę.

- Wraca do parku na noc i w czasie karmienia. Naje się i odlatuje - mówi Dariusz Urbański, który opiekuje się minizoo w parku imienia Chopina. - Kilkanaście razy próbowaliśmy go złapać, ale nam się nie udaje. Jak nas widzi to odlatuje. To jest bardzo mądry ptak. Mamy jednak niepokojące telefony od mieszkańców, którzy się boją o boćka.

- Brakuje nam mieszkańców, może po wizycie bociana będzie ich więcej - żartuje Kazimierz Pałasz, prezydent Konina.
Bartek, bo takie zyskał imię, swobodnie przechadza się po miejskim bruku. Okazał się ptakiem z charakterem. Pozwala się fotografować zadziwionym przechodniom, zwykle korzysta z poczęstunku. Na dobre śpi i stołuje się jednak w miejskim parku.

- Mam nadzieję, że Bartek dojdzie do takiej formy, że odleci w przyszłym roku z innymi bocianami - mówi Dariusz Urbański. - Na pewno będzie mu tam lepiej. Przez zimę będziemy go jednak trzymać w ogrzewanym pomieszczeniu, żeby nie zmarzł.

- To znak, że na starówce wkrótce pojawi się nowe życie - cieszą się handlowcy skupieni wokół martwego na co dzień Placu Wolności.
Anna Pilarska - Głos Wielkopolski



Źródło
Bociany odlatują wcześnie, może to oznaczać, że zima przyjdzie szybko

Bociany wychowane w tym roku w woj. lubuskim w większości wyruszyły w drogę do Afryki. Według przekazów ludowych, jeśli ptaki te odlatują przed Świętym Bartłomiejem (24 sierpnia), zima nadejdzie szybko i będzie mroźna - poinformował badacz bocianów prof. Leszek Jerzak z Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Ludowe przysłowie mówi: "Na Bartłomieja apostoła bocian do drogi dzieci wołań.

Według przekazów, gdy ptaki odlatują przed 24 sierpnia zwiastuje to rychłe nadejście srogiej zimy; jeśli odlatują później, zima ma być łagodna i krótka. W tym roku z obserwacji przyrodników wynika, że bociany zaczęły podróż już w połowie sierpnia.

- Bocianów nie ma już w Kłopocie, naszej bocianiej wiosce, w której jest kilkadziesiąt gniazd i muzeum poświęcone tym ptakom. Grupy lecących ptaków, liczące po kilkaset osobników, obserwowano też w innych rejonach Lubuskiego. Pierwsze bocianie sejmiki odbywały się już pod koniec lipca, a więc dość wcześnie - powiedział Jerzak.

Zdaniem Jerzaka, w tym roku w Lubuskiem bociany nie mogły narzekać na brak pokarmu i warunki do odchowania młodych. Długo utrzymujący się na dość wysokim poziomie stan największych rzek - Odry, Warty i Noteci oraz niezbyt upalne lato sprawiły, że odsetek odchowanych młodych był wysoki. Zaobserwowano gniazda, aż z pięcioma młodymi.

- To naprawdę przyzwoity wynik. Teraz dla tegorocznych boćków przyszedł kolejny trudny sprawdzian - przed nimi daleka podróż do ciepłych krajów, którą, niestety, nie wszystkie ptaki przetrwają - dodał Jerzak.

Jako pierwsze wylatują tegoroczne bociany i, co ciekawe, same potrafią znaleźć drogę do swoich zimowisk. Po nich odlatują starsze osobniki. - Jedna z najbardziej prawdopodobnych teorii głosi, że młode bociany trafiają do celu dzięki polu magnetycznemu ziemi - powiedział Jerzak.

Przez dwa miesiące bociany pokonają około 10 tys. km, a więc dopiero w listopadzie dotrą do centralnej i południowej Afryki. Tam przez ok. miesiąc będą żywiły się głównie szarańczą, by wyruszyć w drogę powrotną do miejsca urodzenia. W Polsce pierwsze pojawią się już w marcu.

W Afryce na te ptaki czyhają nie tylko drapieżniki, ale i ludzie. W zimie polują na nie niektóre z tamtejszych plemion.

- Zdarza się, że niektóre bociany dolatują do naszego kraju ze strzałami w skrzydłach. Można po nich zorientować się, jakie plemię na ptaki polowało. Kilka takich strzał jest w polskich muzeach - dodał Jerzak.

Młode bociany zostają na Czarnym Lądzie około trzech lat - do momentu osiągnięcia dojrzałości płciowej.

Źródło
Zlot żurawi

Przełom sierpnia i września to czas kiedy w Parku Narodowym (PN) „Ujście Warty” zaczynają „królować” żurawie. Te duże, piękne, a przy tym płochliwe ptaki jak co roku są liczone przez ornitologów – teraz jest tam ponad 600 żurawi, które jako jedne z pierwszych zleciały do PN. [img] http://ww2.tvp.pl/tvppl/i...mg500.jpg[/img]
Żurawie powrócą do nas dopiero w marcu przyszłego roku (fot. arch.)

– Żurawie dopiero zaczynają się koncentrować na terenie parku. Spodziewamy się, że w ciągu kilku najbliższych tygodni ich liczba może sięgnąć kilku tysięcy. Przylatują tu głównie z Europy Zachodniej by żerować i odpocząć przed dalszą drogą w kierunku Półwyspu Iberyjskiego, gdzie zimują – powiedział PAP dyrektor Parku, Konrad Wypychowski.

Żuraw to duży ptak występujący na terenie Europy i Azji. Osiąga wysokość około 130 cm, a rozpiętość jego skrzydeł może sięgać 2,5 metra przy wadze 5-6 kg. Najczęściej zamieszkuje tereny podmokłe, okolice jezior i starorzeczy, często ptaki te żerują na polach uprawnych i łąkach.

W locie żurawie przypominają bociany, są nieco od nich większe; podobnie jak boćki zimę spędzają w ciepłych krajach – te, które co roku zlatują do „Ujścia Warty” najczęściej zimują na Półwyspie Iberyjskim, a przy srogiej zimie – w Afryce Północnej.

Po ostatnich powodziach na południu Polski poziom wody na obszarze parku podniósł się gwałtownie tworząc rozlewiska. Tym samym pojawiło się więcej ptaków. Obok żurawi można spotkać tam białe i siwe czaple oraz czarne i białe bociany, te ostatnie już odlatują do ciepłych krajów, zbierając się wcześniej w większe grupy na tzw. bocianich sejmikach.

Wzdłuż brzegów zbiorników wodnych żerują stada ptaków siewkowych: tysiące czajek i małe grupki brodźców leśnych, śniadych, batalionów. Na łąkach natomiast gęsi gęgawy. Jak spodziewają się ornitolodzy w ciągu miesiąca w parku pojawią się pierwsze gęsi zbożowe i białoczelne.

Przyrodnicy z Ujścia Warty zachęcają wszystkich do oglądania ptaków w ich naturalnym środowisku.
(PAP)
msies

artykuł z http://ww6.tvp.pl/1875,20060825386320.strona
Każdy może mieć wkład w walkę z globalnym ociepleniem - przekonywali w Warszawie ekolodzy z WWF Polska. Jak walczyć? Tego można się dowiedzieć dzięki "Mapie świata 2050", dostępnej od 27 czerwca w Internecie. Pokazuje ona przyszły wpływ ocieplenia na różne miejsca na Ziemi. Dostępna pod adresami http://podroze.onet.pl/dobryklimat/ lub http://www.wwf.pl "Mapa świata 2050" to interaktywny projekt, element kampanii WWF Polska "Zróbmy dobry klimat". Ma on zachęcić Polaków, aby ograniczali swój wpływ na ocieplenie. Zobacz jak na skutek globalnego ocieplenia może zmienić się świat już w ciągu najbliższych lat.
ze str. http://vege.spinacz.pl/str.php?dz=74

- Grozi nam katastrofa - mówi Wojciech Stępniewski z WWF. Kataklizmy nie ominą też Polski. Najbardziej zagrożone jest Wybrzeże. - Poziom morza podniesie się o 2 metry. Woda zaleje gdańską Starówkę, Półwysep Helski, podmyje Wolin. Przez miejscowości na Pomorzu Zachodnim przejdzie wielka powódź - tłumaczy ze zgrozą Stępniewski.

Klimat w Polsce ociepli się dramatycznie. Temperatura wzrośnie nawet do 6 stopni Celsjusza! W górach śniegu będzie tyle co kot napłakał. - Ptaki przestaną odlatywać do ciepłych krajów. Już teraz czapla biała zostaje w Polsce - mówią ekolodzy.

Rolnicy będą musieli zmienić uprawy, bo pogorszą się warunki, a zwłaszcza dla ziemniaka. - Częściej będziemy uprawiać kukurydze - dodaje Stępniewski. Susze, gwałtowne burze i podtopienia spustoszą tereny nizinne, szczególnie Podlasia.

Na całym, świecie podniesie się poziom oceanów. Pod wodą może znaleźć się Nowy Jork, Tokio, wybrzeże Brazylii, Z gór zejdą lawiny błotne. Hiszpanię spustoszą huragany. - Na świecie zmieni się aż 31 miejsc! A niektóre, jak Malediwy po prostu znikną. Musimy z tym walczyć - mówi Ireneusz Chojnacki z WWF. Jedną z przyczyn globalnego ocieplenia jest nadmierna emisja dwutlenku węgla, zwłaszcza podczas produkcji energii elektrycznej.

(PAP)
Wiele ciekawych rzeczy przeczytałem w tym dziale. Ja (jak mi się wydaję) mam dosyć osobliwe podejście do tematu duchów, deja vu i wielu tym podobnych (jednak nie dotyczy UFO).

Ludzkość wiele rzeczy zapomniała, oddaliła się w stronę techniki. W zamierzchłych czasach człowiek jak i inne zwierzęta pewne rzeczy wyczuwał instynktownie (tak jak ptaki, które odlatują do ciepłych krajów wyczuwają linie pola elektromagnetycznego Ziemi). Dziś człowiek zatracił tę umiejętność, zatracił zwierzęcą i jednoczesnie naturalną istotę swojego jestestwa na rzecz cielesności i myśli logiczno-technicznej. Duchowa strona życia, obrzędy, które swe krozenie mają jeszcze w czasach pogańskich zostały przeinaczone i pocześci ich pierwotny sens został zapomniany. Człowiek, jak i cała ludzkość za bardzo skupiły się na odbieraniu otaczającego nas świata jedynie za pomocą wzroku, słuchu, węchu i dotyku. Uznając nasze odczucia wobec miejsc za złudne i zwodnicze. Wielu rzeczu nauka nigdy nie pojmie. Czemu, według wierzeń, pewne wywaruy mozna rpzyżacać o okeślonej porze miesiąca? Czemu pewne zwyczajne rośliny 'mocy uzdrowicielskiej' nabierają dopiero o pełni księżyca? Nauka powoli dopiero do tego wraca...stara się wyjaśniać. W wielu przypadkach okazało się, ze faktycznie zupełnie zwyczajne rośliny o okreslonej porze roku i miesiąca wytwarzają w śladowych ilosciach pewne substancje chemiczne, których działanie jest nieznane. Czy wprowadzanie się szmanów w trans naprawde umożliwiało kontakt ze zmarłymi, tudzież duchami miejsca, natury? Dziś mówimy, że wymysł umysłu. Jednak czy aby na pewno? Im bardziej nasza nauka jest zaawansowa tym więcej pytań stawiamy...

Kiedyś nie potrzeba było człowiekowi nauki, aby wiedzieć o pewnych rzeczach...

Dziś wiadomo, ze istnieją ludzie, którzy są podatki na róznego rodzaju (nazwijmy je apranormalnymi) zjawiska. Kiedyś nazywano takich ludzi szamanami/kapłanami. Ludzie czują i odbierają świat nie tylko zmysłami. Czesto patrzymy, ze tak powiem duszą. Zwykła prosta rzecz, przykład z życia, którego żadna nauka wyłumaczyć nie potrafi: w pokoju/klasie trwają niezwykle ozywione rozmowy. Nagle do pomieszczenia wchodzi jakaś osoba i nagle jak ręką odjął wszyscy zamierają. Na pewno każdy z was się z tym spotkał. O tak banalnej rzeczy jak czuciu czyjegoś spojrzenia na sobie nawet nie wspomne. Pytanie tylko czy faktycznie są to przypadki i złudzenia umysłu? Czy raczylismy je takimi nazywać, bo logika ich nie potrafi wytłumaczyć?
Coś sie opuszczacie

Zdarzyło się pewnego razu, że uczeń Mistrza Kung-Fu przeszedł z powodzeniem nauki wstępne i przystąpił do Ostatecznej Próby. Rzekł mu tedy Mistrz:
- Stań na placu przed świątynią i przepołów gołymi rękami deskę, którą ujrzysz opartą o kamienie.
Poszedł tedy uczeń i ujrzał ledwo ociosaną kłodę twardego drewna. Nie uląkł się jednak i gołą dłonią uderzył w nią tak mocno, że pękła i dwie połówki spadły na ziemię.
- Dobrześ wykonał zadanie - rzekł Mistrz - Teraz czeka cię drugi sprawdzian. Pójdziesz ze mną do gospody w mieście.
Poszli tedy do gospody, gdzie ujrzeli dwóch złoczyńców bijących niewinnego kupca.
- Czyń co trzeba - rozkazał Mistrz.
Rzucił się tedy uczeń w wir walki i wnet wyleciał za drzwi z podbitym okiem i bez zębów. Wrócił też zaraz w niesławie do domu, a zgromadzonej przy stole rodzinie rzekł:
- To samo co rok temu. Plac poszedł dobrze, ale spier*****m na mieście.

Stado wielkich, dobrych ptaków zbierało się do odlotu. Do ciepłych krajów.
Gdy już wielkie, dobre ptaki miały wzlecieć podfrunęła maleńka ptaszyna.
- Wy sobie odlatujecie, a ja tu zemrę z chłodu.... - westchnął ptaszek.
- Leć więc z nami - zaproponowały wielkie, dobre ptaki.
- Ale wy macie duże skrzydła, a ja maleńkie...
- Gdy ustaniesz w locie, pomożemy ci - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki, szykując
się do wzlotu.
- Ale wy macie duże żołądki, a mnie zabraknie pokarmu i umrę z głodu...
- Gdy będzie potrzeba, damy ci jeść - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki,
przestępując z nóżki na nóżkę, bo czas odlotu już był przekroczony.
- Ale wy macie...
- A idź k*rwa, w pi*du! - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki.
I poleciały

Przy barze siedzi facet i wpatruje się tępo w szklankę z drinkiem. Widać, ze jest w totalnej depresji. Nagle podchodzi do niego lokalny zabijaka, chłop wielki na dwa metry, chwyta szklankę i wypija jego drinka jednym haustem. Wtedy facet zaczyna płakać. Zabijaka, w gruncie rzeczy - człek o dobrym sercu, zawstydził się i próbuje go pocieszyć:
- No co ty, stary, ja tylko żartowałem. Przestań płakać, zaraz postawie ci drinka, albo dwa...
- Nie, nie o to chodzi. Wiesz, dzisiaj mam najgorszy dzień w życiu. Spóźniłem się do biura i szef wyrzucił mnie z pracy. Kiedy wyszedłem na parking, okazało się, ze ktoś ukradł mi samochód. Do domu pojechałem wiec taksówka, w której zostawiłem portfel z dokumentami i kartami kredytowymi. Wchodzę do domu, a tam - żona w łóżku z ogrodnikiem. Postanowiłem wiec pójść do knajpy i po drugim piwie doszedłem do wniosku, ze życie nie ma sensu. Wtedy przyszedłeś ty i wypiłeś moja truciznę...
Zgadza się Mariuszu, nie tylko rośliny są moją pasją. Z zachwytem podglądam od kilku lat ptaki w moim ogrodzie. Na ich terytorium są łatwiejsze do fotografowania.
Jeszcze łatwiej "zdejmuje" się motyle, i wreszcie przyszedł lipcowy czas gdy jest ich najwięcej. W wątku o owadach "wrzucę" kilka zdjęć zrobionych z odległości...3 cm!
----------------
Oglądać kraskę o której Mariusz piszesz nie każdy może w naturze. Jak pisze Wikipedia:"W Polsce kiedyś pospolity, a obecnie skrajnie nieliczny ptak lęgowy we wschodniej połowie kraju, na zachodzie wymarły".
Znaczy się u siebie jej nie posłucham. Nawet w podręcznym przewodniku ptaków, którego używam, wśród opisanych 170 gatunków europejskich nie ma kraski.
---------------
Czy wiecie że powstała nawet strona poświęcona kraskom!
I z tej strony fajny wierszyk ks. Twardowskiego, którego przemyślenia na temat przyrody są cenne. Były
"Tak wymalować kraskę
dać jej skrzydła niebieskie ogon prawie czarny
grzbiet jak cynamon brązowy
tylko Bogu samemu przyszło to do głowy"
ks. Jan Twardowski
-------------------
Natomiast u siebie oprócz podlotów kosa oglądam i słucham zwykłych szarych wróbli. Daję koncert o 4 nad ranem gdy się budzę. Zdjęcia robiłem o szóstej rano.
Fot. Zaczyna się od koncertu...


Fot. Później jest poranna toaleta....


Fot. A na końcu poszukiwanie śniadania.


Wśród porannych treli wróbli mozna usłyszeć fletowe zaśpiewy kosa i pohukiwanie sierpówek.
Fot. Oko w oko...


Ciągle widzę wieczorami egzotyczna wilgę. Siada nawet dość blisko ale jedynie w dni pochmurne przed deszczem. Mam nadzieję, że coraz rzadziej będzie się pojawiała bo słońca i ciepła b. brakuje (wczoraj o 4-tej rano temp. jedynie +7 st. C )

Fot. Wilgi odlatują od nas już w sierpniu
Czym się różni Małysz od blondynki?
-Małysza nikt nie przeleciał!

Żona woła do Małysza:
-Adam, skocz na pocztę. To niedaleko.
-Niedaleko?! To wyślij Schmidta!

Czym różni się Małysz od ptaków?
-Małysz nie odlatuje na zimę do ciepłych krajów.

Czym się różni Adam Małysz od szybowca?
- Szybowiec szybciej ląduje.

Dlaczego Adam zaraz po ślubie zabrał swoją żonę na skocznię?
- Bo chciał ją przenieść przez próg.

Dlaczego Adam Małysz skacze tak daleko?
Bo trener przed skokiem zdejmuje mu okulary.

Dlaczego Małysz jest największym playboyem?
Bo wszystkich przeleciał.

W więziennej celi siedzą dwaj więźniowie skazani za napad na bank. Nagle jeden pyta:
- Ty, znasz Małysza ?
- Nie, a co ?
- Ten, to miał skok...

Dwie blondynki oglądają transmisję turnieju skoków narciarskich. Po niezbyt udanym skoku Adama pokazują powtórkę. Jedna blondynka woła drugą:
Chodź prędko! Skacze jeszcze raz, może teraz wyląduje dalej.
E, co ty! Przecież od razu widać, że leci wolniej!

Czym się różni Małysz od Gołoty?
-Małysz leci dłużej niż Gołota walczy.

Idzie kura, patrzy Adam Małysz na ławce. Zaczyna go dziobać. On do niej:
- Te, kura, uciekaj, bo jak cię kopnę to polecisz na drzewo!
- Nareszcie będę brała lekcje u mistrza!

Rozmawia dwóch złodziei:
- Ty, na następny skok zabierzemy tego Małysza. Słyszałem, że jest niezły.

Dlaczego Małysz lata tak daleko?
Red Bull doda ci skrzydeł.

Dlaczego Adam tak wcześnie wylądował i zdobył tylko srebro?
Bo akurat rozmawiał przez Ideę i stracił zasięg.

W czym skoczkowie narciarscy są lepsi od alpinistów?
Bo skaczą na K185, a tamci co najwyżej na K2.

Dlaczego Adam na pewno wygra ze Schmidtem?
Bo jeszcze się nie zdarzyło, żeby krowa dała radę bykowi (Milka i Red Bull).

Dlaczego Małysz zabiera na skocznie komórkę ?
Bo lecąc czeka na telefon od trenera, informujący o potrzebie lądowania.

Co maja wspólnego stacja kosmiczna MIR i Adam Małysz?
Jedno i drugie nie wiadomo gdzie spadnie.

Adam Małysz w trakcie skoku:
- Halo! Wieża!! Kończy mi się pas!!!

-Czym się różni Adam Małysz od Stalina?
- Władza Stalina była mniej absolutna

Czym się różni Małysz od Hitlera?
- Adolf długo dochodził do władzy, a Małysz już mógłby być prezydentem.

Dlaczego Małysz ma kolczyk?
Bo złapali go ornitolodzy (Ci od znakowania ptaków).

Co Małysz zrobi, jak mu się skończą pieniądze?
-Skoczy na bank.
mam taki śmieszny wątek.. na temat kobiet :) sporo już takich czytałem które po części krytykowały lub nawet obrażały nas faceta... zatem przeczytajcie sami... heheh

Dlaczego kobiety mają krótsze stopy niż mężczyźni?
Żeby mogły stać bliżej zlewozmywaka.

Dlaczego kobiety udają orgazm?
Bo myślą że nam na tym zależy.

1.Dlaczego kobiety przecierają oczy, kiedy się budzą?
Bo nie mają jaj, żeby się po nich podrapać.
2.Dlaczego Kobiety się rano przeciągają po przebudzeniu?
Bo się nie mogą rano po jajkach podrapać.

Dlaczego kobiety lubią podpaski ze skrzydełkami?
Bo nawet w te trudne dni lubią mieć namiastkę jakiegoś ptaka między nogami.

Dlaczego kobiety biegają wolniej od mężczyzn?
Bo chcą dłużej pozostawać na ekranach telewizorów.

Dlaczego kobiety świecą?
Bo mężczyźni ręką.

Dlaczego kobiety żyją dłużej??
Bo nie maja żon.

Dlaczego kobiety maja dostęp do wyższej edukacji?
Od kogoś trzeba kserować notatki.

Dlaczego kobiety nie mrugają podczas gry wstępnej?
Nie mają na to czasu...

Dlaczego kobiety mają nogi?
Aby nie zostawiały śladu jak ślimak, kiedy idą do zlewu zmyć naczynia.

Dlaczego kobiety mają 1 zwój mózgowy więcej od kury?
żeby myjąc podłogę nie piły z wiadra...

Dlaczego kobiety wolą starszych ginekologów?
Bo ich ręce się trzęsą.

Dlaczego kobiety maja okres ? Bo kiedy Ewa zgrzeszyła Bóg kazał zapłacić Jej za to własną krwią a ona rozłożyła to na raty.

Dlaczego kobiety wstają o pół godziny wcześniej niż mężczyźni?
Bo muszą sobie nałożyć na twarz urodę.

Dlaczego kobiety całują się przy powitaniu?
Bo nie wypada im się pogryźć.

Dlaczego kobiety zawsze oglądają pornole do samego końca?
Bo myślą, że na końcu będzie ślub.

Dlaczego kobiety chodzą na obcasach, malują się, i używają perfum??
Bo są małe, brzydkie i śmierdzą.

Dlaczego kobiety odpychają rękę, która TAM sięga?
Bo nie ręką należy tam sięgać.

Dlaczego kobiety jesienią robią się bardzo smutne?
Bo większość ptaków odlatuje do ciepłych krajów.

Dlaczego kobiety nie maja owłosionej klatki piersiowej?
A widziałeś kiedyś chwasty na placu zabaw.
A ja mam zagadke o ptakach:
Do ciepłych krajów na zimę odlatują:
a) bociany
b) gołębie
c) wróble
Spoko norma o tej porze roku. Ptaki z dzielni odlatują do ciepłych krajów
Czym różni się Małysz od ptaków?
- Małysz nie odlatuje na zimę do ciepłych krajów.
---------- 08:25 05.08.2005 ----------

Stado wielkich, dobrych ptaków zbierało się do odlotu. Do ciepłych krajów.
Gdy już wielkie, dobre ptaki miały wzlecieć podfrunęła maleńka ptaszyna.

- Wy sobie odlatujecie, a ja tu zemrę z chłodu.... - westchnął ptaszek.
- Leć więc z nami - zaproponowały wielkie, dobre ptaki.
- Ale wy macie duże skrzydła, a ja maleńkie...
- Gdy ustaniesz w locie, pomożemy ci - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki, szykując
się do wzlotu.
- Ale wy macie duże żołądki, a mnie zabraknie pokarmu i umrę z głodu...
- Gdy będzie potrzeba, damy ci jeść - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki,
przestępując z nóżki na nóżkę, bo czas odlotu już był przekroczony.
- Ale wy macie...
- A idź k*rwa, w pi*du! - odpowiedziały wielkie, dobre ptaki.
I poleciały

---------- 09:18 ----------

Przy barze siedzi facet i wpatruje się tępo w szklankę z drinkiem. Widać, ze jest w totalnej depresji. Nagle podchodzi do niego lokalny zabijaka, chłop wielki na dwa metry, chwyta szklankę i wypija jego drinka jednym haustem. Wtedy facet zaczyna płakać. Zabijaka, w gruncie rzeczy - człek o dobrym sercu, zawstydził się i próbuje go pocieszyć:
- No co ty, stary, ja tylko żartowałem. Przestań płakać, zaraz postawie ci drinka, albo dwa...
- Nie, nie o to chodzi. Wiesz, dzisiaj mam najgorszy dzień w życiu. Spóźniłem się do biura i szef wyrzucił mnie z pracy. Kiedy wyszedłem na parking, okazało się, ze ktoś ukradł mi samochód. Do domu pojechałem wiec taksówka, w której zostawiłem portfel z dokumentami i kartami kredytowymi. Wchodzę do domu, a tam - żona w łóżku z ogrodnikiem. Postanowiłem wiec pójść do knajpy i po drugim piwie doszedłem do wniosku, ze życie nie ma sensu. Wtedy przyszedłeś ty i wypiłeś moja truciznę...

---------OooO---------

Żona mówi do męża: kochanie Jaś już chodzi.
-To niech idzie do sklepu po papierosy.

PORTAL ROWEROWY !!!
Bociany odlatują, idzie jesień

Opuszczają Polskę wcześniej niż zwykle

Lato pomału się kończy i nadchodzi jesień. Choć za oknem jeszcze słonecznie, to bociany już odlatują do ciepłych krajów. Polskę opuściły ptaki gniazdujące na północy województwa warmińsko-mazurskiego. Lada moment odlecą te z południa regionu. Tak więc bocianów już wkrótce nie zobaczymy, ale za to możemy zobaczyć grzyby. W lasach Warmii i Mazur są już maślaki i koźlarze, a jak ktoś ma szczęście, znajdzie i prawdziwka.


Bociany odlatują, nadchodzi jesień fot. Edytor / Irek Dorożanski

W tym roku bociany z północnej części Warmii odleciały wyjątkowo wcześnie. "Zwykle odlatywały około 24 sierpnia" - mówi Krzysztof Molewski z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Ptaki, które mają gniazda na południu regionu, spotykają się na ostatnich sejmikach.

Kilkanaście do kilkudziesięciu ptaków zbiera się na podmokłych łąkach albo polach. "Te niezwykłe widoki można obserwować jeszcze na wschodzie i południu Mazur. Warto się pospieszyć, by je zobaczyć, bo najdalej za kilka dni bociany i z tych części regionu odlecą" - zachęca ornitolog.

Bociany, które mają gniazda w północnej części Warmii, lecą na południe, między innymi wzdłuż linii Karpat, a zimują daleko za równikiem, nawet w parkach narodowych RPA. "Zauważyliśmy taką prawidłowość, że bociany, które w Polsce mają gniazda w najzimniejszych regionach, w Afryce lecą najbardziej na południe" - wyjaśnia Molewski.

Oglądając bociany można przy okazji nazbierać grzybów. Zwłaszcza, że w weekend pogoda na Maurach nie będzie zachęcała do plażowania i żeglowania. Ma być burzowo, będzie silny wiatr.

W warmińsko-mazurskich lasach są maślaki i koźlarze, ale - jak mówią w znanym na Mazurach nadleśnictwie Strzałowo - kto ma szczęście, może trafić też na prawdziwka. A jak popada, to szczęściarzy będzie jeszcze więcej.

AGR/PAP
ze str. http://www.dziennik.pl/wy...zie_jesien.html
Witam,

Bocian w Lubartowie

Bociana, jako pierwszy spostrzegł w poniedziałek po południu jeden z mieszkańców Lubartowa. Było minus 18 stopni. Ptak latał wokół drzew, w końcu usiadł na słupie elektrycznym. - Od tego czasu zanotowaliśmy 13 wyjazdów ratunkowych do ptaka - relacjonuje "Gazecie" rzecznik prasowy lubartowskiej straży pożarnej Jarosław Maluga.

- Ptak powinien być już dawno w ciepłych krajach. Może przyleciał za wcześnie - zastanawiają się od poniedziałku niemal wszyscy mieszkańcy Lubartowa. Mówi się o nim na przystankach, w szkołach, autobusach. Ludzie robią mu zdjęcia, kręcą z nim filmy.

Ptaka nie udało się dotąd złapać. Kiedy na miejsce przyjeżdża straż pożarna bociek przelatuje na inny budynek. Strażacy opowiadają, że ptak wybiera sobie bardzo wysokie obiekty. Pewnie dlatego, by nikt nie próbował go schwytać.

We wtorek przed południem bociek pojawił się na budynku szpitala powiatowego, gdzie od rana trwa strajk generalny pielęgniarek (domagają się podwyżek). Ptak z miejsca stał się atrakcją dnia. Fotoreporterzy zamiast fotografować pielęgniarki okupujące gabinet dyrektora, robili zdjęcia boćkowi. Zdezorientowane siostry były zaniepokojone, że to ptak wzbudził większe emocje, niż ich niskie zarobki.

Dr Grzegorz Grzywaczewski szef Lubelskiego Towarzystwa Ornitologicznego: - W związku z ociepleniem klimatu często się zdarza, że pojedyncze ptaki postanawiają nie odlatywać do ciepłych krajów. Starają się wysondować, czy nie udałoby się zostać w kraju i tutaj przezimować. Dopóki latają i siedzą wysoko, gdzieś na słupach, czy drzewach nie należy się o nie martwić. Takie zachowanie oznacza, że są najedzone i mają odpowiedni zapas sił.

Źródło: Gazeta Wyborcza Lublin
http://wiadomosci.gazeta...._Lubartowa.html
Słyszałem, że przez Wrota Chałubińskiego przelatują ptaki, odlatując i powracając z ciepłych krajów. Czy ktoś miał okazję to zobaczyć? Jeśli tak, to kiedy najlepiej się wybrać na Wrota, że móc sobie to obejrzeć
Leci bocian niosąc dwa noworodki – chłopczyka i dziewczynkę.
Rozmowa noworodków podczas lotu:
Chłopczyk: „Ty też będziesz przyniesiona rodzicom?”
Dziewczynka: „A co? Myślałeś, że ja tu jestem stewardesą?”

Jaś i Małgosia siedzą na ławce.
Przelatuje nad nimi bocian i pyta: "Przepraszam, w którą stronę do ciepłych krajów?"
Jaś odpowiada: "W lewo."
Po jakimś czasie przelatuje inny bocian i pyta o to samo.
Jaś odpowiada "W prawo."
Małgosia w końcu pyta Jasia: „Dlaczego obu powiedziałeś co innego?"
Jaś jej wyjaśnia: "A po co tyle bocianów w ciepłych krajach?"

Leci bocian trzymając w dziobie becik z pięcioraczkami.
Przelatujący obok niego drugi bocian pyta:
- Dokąd lecisz z tymi pięcioraczkami?
- Realizuję zamówienie hurtownika z Warszawy.

Żaba pluska się w stawie. Obok przechodzi bocian.
Zatrzymuje się i pyta:
- Żaba, ciepła woda?
Żaba milczy.
- Żaba ciepła woda?
Żaba nadal się nie odzywa, więc bocian już wkurzony pyta:
- Żaba ! Ku..., ciepła woda?
Na to żaba:
- Może i ku..., ale nie termometr...

Do Polski, na wieś, przyleciały trzy bociany.
Spotykają sie po jakims czasie.
Jeden mówi, że za osiedlenie sie dostał krowę, drugi - zegarek.
Trzeci ma tylko prawo korzystać z tego,co w stawie pływa.
Tak mu się jakoś przykro zrobiło i poleciał do siebie.
Po jakims czasie znów sie spotykają.
Pierwszy i drugi skarżą się, że zostali okradzeni.
Trzeci zagląda ukradkiem pod skrzydło i mówi: "Wiecie co, to ja będę leciał, bo czas krowę doić."

Mądre ptaki.
Na lekcji przyrody nauczycielka pyta:
- Jasiu, co wiesz o bocianach?
- To bardzo mądre ptaki. Odlatują, gdy tylko rozpoczyna się rok szkolny!
1
Mam pytanie, to s? ptaki osiadłe?? Bo jeli tak to gdzie one te swoje mrówki w zime znajd???


przeciez mrowki do cieplych krajow nie odlatuja,poza tym nie sa one jedynym pokarmem tych dzieciolow
idzie zima, ptaki odlatuja do cieplych krajow :) a ja wczoraj ogladalem czarne WS6 w manualu
idzie zima, ptaki odlatuja do cieplych krajow :) a ja wczoraj ogladalem czarne WS6 w manualu


a komary giną... na mrozie :P :twisted: :wink:
1
No to co jeszcze może pokazywać, że ptaki są mądre to np określanie czasu przez ptaki i wiedzą kiedy muszą odlatywać do ciepłych krajów oraz kiedy odbywać legi. A jest może ktoś przeciwko? Może by tak "bitwa" na argumenty

Bociany odlatują, mroźna zima przyjdzie szybko
Bociany wychowane w tym roku w woj. lubuskim w większości wyruszyły w drogę
do Afryki. Według przekazów ludowych, jeśli ptaki te odlatują przed Świętym
Bartłomiejem (24 sierpnia), zima nadejdzie szybko i będzie mroźna -
poinformował badacz bocianów prof. Leszek Jerzak z Wydziału Nauk
Biologicznych Uniwersytetu Zielonogórskiego.
Ludowe przysłowie mówi: "Na Bartłomieja apostoła bocian do drogi dzieci
woła".

Według przekazów, gdy ptaki odlatują przed 24 sierpnia zwiastuje to rychłe
nadejście srogiej zimy; jeśli odlatują później, zima ma być łagodna i
krótka. W tym roku z obserwacji przyrodników wynika, że bociany zaczęły
podróż już w połowie sierpnia. - Bocianów nie ma już w Kłopocie, naszej
bocianiej wiosce, w której jest kilkadziesiąt gniazd i muzeum poświęcone tym
ptakom. Grupy lecących ptaków, liczące po kilkaset osobników, obserwowano
też w innych rejonach Lubuskiego. Pierwsze bocianie sejmiki odbywały się już
pod koniec lipca, a więc dość wcześnie - powiedział Jerzak.

Zdaniem Jerzaka, w tym roku w Lubuskiem bociany nie mogły narzekać na brak
pokarmu i warunki do odchowania młodych. Długo utrzymujący się na dość
wysokim poziomie stan największych rzek - Odry, Warty i Noteci oraz niezbyt
upalne lato sprawiły, że odsetek odchowanych młodych był wysoki.
Zaobserwowano gniazda, aż z pięcioma młodymi.

- To naprawdę przyzwoity wynik. Teraz dla tegorocznych boćków przyszedł
kolejny trudny sprawdzian - przed nimi daleka podróż do ciepłych krajów,
którą, niestety, nie wszystkie ptaki przetrwają - dodał Jerzak.

Jako pierwsze wylatują tegoroczne bociany i, co ciekawe, same potrafią
znaleźć drogę do swoich zimowisk. Po nich odlatują starsze osobniki. - Jedna
z najbardziej prawdopodobnych teorii głosi, że młode bociany trafiają do
celu dzięki polu magnetycznemu ziemi - powiedział Jerzak.

Przez dwa miesiące bociany pokonają około 10 tys. km, a więc dopiero w
listopadzie dotrą do centralnej i południowej Afryki. Tam przez ok. miesiąc
będą żywiły się głównie szarańczą, by wyruszyć w drogę powrotną do miejsca
urodzenia. W Polsce pierwsze pojawią się już w marcu.

W Afryce na te ptaki czyhają nie tylko drapieżniki, ale i ludzie. W zimie
polują na nie niektóre z tamtejszych plemion.

- Zdarza się, że niektóre bociany dolatują do naszego kraju ze strzałami w
skrzydłach. Można po nich zorientować się, jakie plemię na ptaki polowało.
Kilka takich strzał jest w polskich muzeach - dodał Jerzak.

Młode bociany zostają na Czarnym Lądzie około trzech lat - do momentu
osiągnięcia dojrzałości płciowej.

W woj. lubuskim rokrocznie zasiedlanych jest ponad 900 bocianich gniazd.
Najwięcej boćków przylatuje na północny-wschód Polski, do woj.
warmińsko-mazurskiego i podlaskiego.

Polskę można nazwać ojczyzną bociana białego. Z ostatniego liczenia
bocianów, przeprowadzonego w 2004 r., wynikało, że w naszym kraju gniazda
zakłada ok. 50 tys. par bocianów, co stanowiło prawie 1/4 światowej
populacji tych pięknych i lubianych ptaków. Kolejne ogólnoświatowe liczenie
bociana białego zaplanowano na 2014 r.

Przychodzi facet do lekarza
-Panie doktorze co mi jest
-Spokojnie to tylko hemoroidy
-Na twarzy????
-O qr....a to pańska twarz?

Dwie młode kobiety spacerują po parku. Ta, która pcha przed sobą wózek dziecięcy, szlocha:
- To jest właśnie ten kabriolet, który Józek obiecał mi przed ślubem...

Dlaczego kobiety jesienią robią się bardzo smutne?
Bo większość ptaków odlatuje do ciepłych krajów.

Siedzi Jasiu na fotelu w domu i mówi:
- Mamusiu, podasz mi książkę?
- Dobrze, synku.
Lecz w tej chwili wszedł tata i mówi:
- No a gdzie ten obiad, suko?!
Na drugi dzień Jasiu wchodzi do klasy:
- Cześć - powiedział głośno.
Pani zaraz wkurzyła się na Jasia:
- Jasiu, proszę wyjść z klasy i przywitać się tak jak tata z mamą, gdy wraca z pracy!
Jasiu wyszedł.
- No a gdzie ten obiad, suko?!

Kobieta jest z wizytą u seksuologa.
- Panie doktorze! Mąż mnie nie zaspokaja!
- Proszę pani, ja mogę coś pani przepisać, ale może znalazłaby pani sobie kochanka? Maż nie musi o niczym wiedzieć.
- Mam już kochanka, panie doktorze, ale on mi też nie wystarcza.
- Droga pani, przecież nie musi być tylko jeden!
- Szczerze? Mam dziesięciu kochanków, ale to wciąż mało.
- Okej, w takim razie przepiszę pani hormony i za dwa tygodnie zapraszam panią do kontroli.
Kobieta wraca do domu, kładzie receptę przed mężem i mówi:
- Widzisz, żadna ze mnie qrwa, tylko ciężko chora jestem!

Wypadek
Rozmowa na posterunku policji:
- Zabiłeś żonę?
- Tak, trafiła prosto w słup.
- Majstrowałeś przy hamulcach?
- Nie, rozkręciłem jej system nawigacji satelitarnej.

Student zbierał kase na burdel a jak to na studiach odkładał miedziaki przez pół roku do słoika
wpada z tym słoikiem i pyta sie burdel mamy czy za tyle moze sobie poużywać
na to burdel mama ze to za mało i kazała mu nazbierac wiecej przez drugie pórocze
student po nastepnym półroczu wpada i nie wiele wiecej nazbierał wiec na to burdel mama mowi mu zeby poszedł na drugie piętro do hanki to moze cos na to poradzi
wpada do tej dzifki hanki i sie pyta czy za tyle da mu dupy, na to dzifka:
-Za tyle to ci moge nasikac do tego słoika
studen zgodził sie wiec dzifka kuca i sika mu do tego słoika.. student ucieszony wraca do domu wyciąga interes kuca i wkłada go do słoika mowiąc:
-Na mięso nie miałes to wp...laj rosół

Jeden koleś do drugiego mówi
-Stary co ja mam z kobietą zrobić, wkurza mnie i chce ją zabic, tylko nie wiem jak
-Koleżko kup jej jakiś samochód to sie zabije bo nie umie jeździć
Po kilku dniach spotykają sie
-I jak zabiła sie
-Nie no przeżyła
-Pewnie za wolno jechała kup jej coś szybszego, to sie napewno zabije
Za pare dni spotykają sie ponownie
-Teraz to penie twija żona już sie zabila
-Człowieku ja sie załame kupiłem jej taką brykę a ona wciąż żyje, już nie wiem co robić
-Kup jej jaguara to napewno pomoże
Po ttygodniu sie spikneli
-No mów co tam
-Przyjacielu miałeś niesamowity pomysł z tym jaguarem, tylko go z garażu wypuściłem odrazu jej sie do gardła rzucił
Polskie bociany już odlatują...

Bociany odlatują, mroźna zima przyjdzie szybko
Bociany wychowane w tym roku w woj. lubuskim w większości wyruszyły w drogę do Afryki. Według przekazów ludowych, jeśli ptaki te odlatują przed Świętym Bartłomiejem (24 sierpnia), zima nadejdzie szybko i będzie mroźna - poinformował badacz bocianów prof. Leszek Jerzak z Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Zielonogórskiego.
Ludowe przysłowie mówi: "Na Bartłomieja apostoła bocian do drogi dzieci woła".

Według przekazów, gdy ptaki odlatują przed 24 sierpnia zwiastuje to rychłe nadejście srogiej zimy; jeśli odlatują później, zima ma być łagodna i krótka. W tym roku z obserwacji przyrodników wynika, że bociany zaczęły podróż już w połowie sierpnia. - Bocianów nie ma już w Kłopocie, naszej bocianiej wiosce, w której jest kilkadziesiąt gniazd i muzeum poświęcone tym ptakom. Grupy lecących ptaków, liczące po kilkaset osobników, obserwowano też w innych rejonach Lubuskiego. Pierwsze bocianie sejmiki odbywały się już pod koniec lipca, a więc dość wcześnie - powiedział Jerzak.

Zdaniem Jerzaka, w tym roku w Lubuskiem bociany nie mogły narzekać na brak pokarmu i warunki do odchowania młodych. Długo utrzymujący się na dość wysokim poziomie stan największych rzek - Odry, Warty i Noteci oraz niezbyt upalne lato sprawiły, że odsetek odchowanych młodych był wysoki. Zaobserwowano gniazda, aż z pięcioma młodymi.

- To naprawdę przyzwoity wynik. Teraz dla tegorocznych boćków przyszedł kolejny trudny sprawdzian - przed nimi daleka podróż do ciepłych krajów, którą, niestety, nie wszystkie ptaki przetrwają - dodał Jerzak.

Jako pierwsze wylatują tegoroczne bociany i, co ciekawe, same potrafią znaleźć drogę do swoich zimowisk. Po nich odlatują starsze osobniki. - Jedna z najbardziej prawdopodobnych teorii głosi, że młode bociany trafiają do celu dzięki polu magnetycznemu ziemi - powiedział Jerzak.

Przez dwa miesiące bociany pokonają około 10 tys. km, a więc dopiero w listopadzie dotrą do centralnej i południowej Afryki. Tam przez ok. miesiąc będą żywiły się głównie szarańczą, by wyruszyć w drogę powrotną do miejsca urodzenia. W Polsce pierwsze pojawią się już w marcu.

W Afryce na te ptaki czyhają nie tylko drapieżniki, ale i ludzie. W zimie polują na nie niektóre z tamtejszych plemion.

- Zdarza się, że niektóre bociany dolatują do naszego kraju ze strzałami w skrzydłach. Można po nich zorientować się, jakie plemię na ptaki polowało. Kilka takich strzał jest w polskich muzeach - dodał Jerzak.

Młode bociany zostają na Czarnym Lądzie około trzech lat - do momentu osiągnięcia dojrzałości płciowej.

W woj. lubuskim rokrocznie zasiedlanych jest ponad 900 bocianich gniazd. Najwięcej boćków przylatuje na północny-wschód Polski, do woj. warmińsko-mazurskiego i podlaskiego.

Polskę można nazwać ojczyzną bociana białego. Z ostatniego liczenia bocianów, przeprowadzonego w 2004 r., wynikało, że w naszym kraju gniazda zakłada ok. 50 tys. par bocianów, co stanowiło prawie 1/4 światowej populacji tych pięknych i lubianych ptaków. Kolejne ogólnoświatowe liczenie bociana białego zaplanowano na 2014 r.

http://wiadomosci.onet.pl/1594063,11,item.html

Bociany odlatują, mroźna zima przyjdzie szybko

Bociany wychowane w tym roku w woj. lubuskim w większości wyruszyły w drogę do Afryki. Według przekazów ludowych, jeśli ptaki te odlatują przed Świętym Bartłomiejem (24 sierpnia), zima nadejdzie szybko i będzie mroźna - poinformował badacz bocianów prof. Leszek Jerzak z Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Zielonogórskiego.

Ludowe przysłowie mówi: "Na Bartłomieja apostoła bocian do drogi dzieci woła".

Według przekazów, gdy ptaki odlatują przed 24 sierpnia zwiastuje to rychłe nadejście srogiej zimy; jeśli odlatują później, zima ma być łagodna i krótka.
W tym roku z obserwacji przyrodników wynika, że bociany zaczęły podróż już w połowie sierpnia.
- Bocianów nie ma już w Kłopocie, naszej bocianiej wiosce, w której jest kilkadziesiąt gniazd i muzeum poświęcone tym ptakom. Grupy lecących ptaków, liczące po kilkaset osobników, obserwowano też w innych rejonach Lubuskiego. Pierwsze bocianie sejmiki odbywały się już pod koniec lipca, a więc dość wcześnie - powiedział Jerzak.

Zdaniem Jerzaka, w tym roku w Lubuskiem bociany nie mogły narzekać na brak pokarmu i warunki do odchowania młodych. Długo utrzymujący się na dość wysokim poziomie stan największych rzek - Odry, Warty i Noteci oraz niezbyt upalne lato sprawiły, że odsetek odchowanych młodych był wysoki. Zaobserwowano gniazda, aż z pięcioma młodymi.

- To naprawdę przyzwoity wynik. Teraz dla tegorocznych boćków przyszedł kolejny trudny sprawdzian - przed nimi daleka podróż do ciepłych krajów, którą, niestety, nie wszystkie ptaki przetrwają - dodał Jerzak.

Jako pierwsze wylatują tegoroczne bociany i, co ciekawe, same potrafią znaleźć drogę do swoich zimowisk. Po nich odlatują starsze osobniki.
- Jedna z najbardziej prawdopodobnych teorii głosi, że młode bociany trafiają do celu dzięki polu magnetycznemu ziemi - powiedział Jerzak.

Przez dwa miesiące bociany pokonają około 10 tys. km, a więc dopiero w listopadzie dotrą do centralnej i południowej Afryki. Tam przez ok. miesiąc będą żywiły się głównie szarańczą, by wyruszyć w drogę powrotną do miejsca urodzenia.
W Polsce pierwsze pojawią się już w marcu.

W Afryce na te ptaki czyhają nie tylko drapieżniki, ale i ludzie.
W zimie polują na nie niektóre z tamtejszych plemion.

- Zdarza się, że niektóre bociany dolatują do naszego kraju ze strzałami w skrzydłach. Można po nich zorientować się, jakie plemię na ptaki polowało. Kilka takich strzał jest w polskich muzeach - dodał Jerzak.

Młode bociany zostają na Czarnym Lądzie około trzech lat - do momentu osiągnięcia dojrzałości płciowej.

W woj. lubuskim rokrocznie zasiedlanych jest ponad 900 bocianich gniazd. Najwięcej boćków przylatuje na północny-wschód Polski, do woj. warmińsko-mazurskiego i podlaskiego.

Polskę można nazwać ojczyzną bociana białego.
Z ostatniego liczenia bocianów, przeprowadzonego w 2004 r., wynikało, że w naszym kraju gniazda zakłada ok. 50 tys. par bocianów, co stanowiło prawie 1/4 światowej populacji tych pięknych i lubianych ptaków. Kolejne ogólnoświatowe liczenie bociana białego zaplanowano na 2014 r.

onet.pl

***
Zajrzę tu zimą,żeby sprawdzić czy przysłowia ludowe nie kłamią.
Postaram sie pomóc koledze tekstem ściagniętym z internetu lekko przerobionym przeze mnie. Niestety nie znam autora, więc nie mogę go podać.

Dlaczego ptaki odlatują jesienią?
Czemu powracają wiosną?
Ptaki nie są na ogół wrażliwe na chłód. Przed zimnem chronią je pióra, a utratę energii łatwo rekompensują sobie dzięki szybkiej przemianie materii. Dla podtrzymania intensywności przemiany potrzebują jednak dużej ilości pokarmu. Dlatego opuszczają jesienią tereny, na których nie mogłyby się wyżywić. Odlatują gł. ptaki owadożerne (jaskółki, jerzyki, muchołówki) i wodne oraz błotne, niezdolne do znalezienia pokarmu po zamarznięciu jezior, rzek i bagien. Odlatują także ptaki, które co prawda potrafią zdobywać pożywienie również zimą, ale nie znalazłyby go wtedy w ilości wystarczającej do przetrwania długich zimowych nocy.
Ptaki lecą więc tam, gdzie mają większe szanse przeżycia. Dlaczego nie pozostają w tzw. ciepłych krajach na okres lęgowy? Klimat tam łagodny, a jedzenia - jak się wydaje - w bród. Istnieje kilka powodów. Po pierwsze, na obszarach wielu zimowisk, np. w Afryce, latem nastaje susza i warunki pokarmowe nie są już tak dobre, jak kilka miesięcy wcześniej. Po drugie, wiosną i latem na południu zapanowałby zbyt wielki tłok. Dla wszystkich mogłoby nie wystarczyć nie tylko pokarmu, lecz również i miejsca. Tymczasem w strefach umiarkowanej i arktycznej latem pojawia się obfitość jedzenia, a miejsca na założenie gniazd i kolonii lęgowych jest mnóstwo. Po trzecie, większa ilość miejsca do dyspozycji daje ptakom możliwość gniazdowania w większym rozproszeniu, a to zmniejsza ryzyko wykrycia gniazda przez drapieżniki. Po czwarte, w wyższych szerokościach geograficznych dzień jest dłuższy; (latem na półkuli północnej dzień jest długi, w okolicy równika przez cały rok długość dnia i nocy jest równa) Większość ptaków jest aktywna właśnie w dzień, więc jego wydłużenie daje im więcej czasu na wykonywanie różnych czynności życiowych, przede wszystkim na wychowanie potomstwa.
Wędrówki mają też przyczyny historyczne. Np. sądzi się , że na powstanie skłonności do wędrówek miały wpływ zlodowacenia - gatunki bardziej północne ustępowały przed lodowcem, gdy ten się zbliżał, gatunki bardziej południowe podążały za nim podążały za nim, gdy cofał się; później powracały na północ lub na południe, do swoich „ojczyzn”.
Oprócz czynników historycznych i środowiskowych istnieje bezpośredni mechanizm wyzwalający skłonność do wędrówek. Wędrówki są bowiem jedną z faz cyklu aktywności fizjologicznej organizmu ptasiego, są więc zależne od wydzielania hormonów przez układ dokrewny. Narządem, który wyzwala u ptaków skłonność do wędrówki jest przysadka mózgowa, którą pobudzają sprzyjające cykle świetlne, tzn. ściśle określone długość dnia i intensywność światła słonecznego.
Bociany wychowane w tym roku w woj. lubuskim w większości wyruszyły w drogę do Afryki. Według przekazów ludowych, jeśli ptaki te odlatują przed Świętym Bartłomiejem (24 sierpnia), zima nadejdzie szybko i będzie mroźna - poinformował badacz bocianów prof. Leszek Jerzak z Wydziału Nauk Biologicznych Uniwersytetu Zielonogórskiego.
Ludowe przysłowie mówi: "Na Bartłomieja apostoła bocian do drogi dzieci woła".

Według przekazów, gdy ptaki odlatują przed 24 sierpnia zwiastuje to rychłe nadejście srogiej zimy; jeśli odlatują później, zima ma być łagodna i krótka. W tym roku z obserwacji przyrodników wynika, że bociany zaczęły podróż już w połowie sierpnia. - Bocianów nie ma już w Kłopocie, naszej bocianiej wiosce, w której jest kilkadziesiąt gniazd i muzeum poświęcone tym ptakom. Grupy lecących ptaków, liczące po kilkaset osobników, obserwowano też w innych rejonach Lubuskiego. Pierwsze bocianie sejmiki odbywały się już pod koniec lipca, a więc dość wcześnie - powiedział Jerzak.

Zdaniem Jerzaka, w tym roku w Lubuskiem bociany nie mogły narzekać na brak pokarmu i warunki do odchowania młodych. Długo utrzymujący się na dość wysokim poziomie stan największych rzek - Odry, Warty i Noteci oraz niezbyt upalne lato sprawiły, że odsetek odchowanych młodych był wysoki. Zaobserwowano gniazda, aż z pięcioma młodymi.

- To naprawdę przyzwoity wynik. Teraz dla tegorocznych boćków przyszedł kolejny trudny sprawdzian - przed nimi daleka podróż do ciepłych krajów, którą, niestety, nie wszystkie ptaki przetrwają - dodał Jerzak.

Jako pierwsze wylatują tegoroczne bociany i, co ciekawe, same potrafią znaleźć drogę do swoich zimowisk. Po nich odlatują starsze osobniki. - Jedna z najbardziej prawdopodobnych teorii głosi, że młode bociany trafiają do celu dzięki polu magnetycznemu ziemi - powiedział Jerzak.

Przez dwa miesiące bociany pokonają około 10 tys. km, a więc dopiero w listopadzie dotrą do centralnej i południowej Afryki. Tam przez ok. miesiąc będą żywiły się głównie szarańczą, by wyruszyć w drogę powrotną do miejsca urodzenia. W Polsce pierwsze pojawią się już w marcu.

W Afryce na te ptaki czyhają nie tylko drapieżniki, ale i ludzie. W zimie polują na nie niektóre z tamtejszych plemion.

- Zdarza się, że niektóre bociany dolatują do naszego kraju ze strzałami w skrzydłach. Można po nich zorientować się, jakie plemię na ptaki polowało. Kilka takich strzał jest w polskich muzeach - dodał Jerzak.

Młode bociany zostają na Czarnym Lądzie około trzech lat - do momentu osiągnięcia dojrzałości płciowej.

W woj. lubuskim rokrocznie zasiedlanych jest ponad 900 bocianich gniazd. Najwięcej boćków przylatuje na północny-wschód Polski, do woj. warmińsko-mazurskiego i podlaskiego.

Polskę można nazwać ojczyzną bociana białego. Z ostatniego liczenia bocianów, przeprowadzonego w 2004 r., wynikało, że w naszym kraju gniazda zakłada ok. 50 tys. par bocianów, co stanowiło prawie 1/4 światowej populacji tych pięknych i lubianych ptaków. Kolejne ogólnoświatowe liczenie bociana białego zaplanowano na 2014

www.onet.pl
2008-01-23 19:00:05 >> Szpak na parapecie

Czy szpaki zostają w kraju na zimę?

A za oknem tylko odrobina śniegu. Wyglądam pełna nadziei, w poszukiwaniu natchnienia. Kilku chwil ulotnych, dzięki którym poczuję szczęście nieograniczone. Za oknem linia wysokiego napięcia. Telekomunikacyjna. I słup. A na linii siedzi szpak. Wpatruje się w moje okno z ciekawością. Myśli pewnie, że powinno mnie tu nie być. Powinnam teraz znajdować się w zupełnie innym miejscu. A ja pisze powolutku, nie zachłannie, żeby nie wzbudzać sensacji. Cichutko stukam w klawiaturę komputera. Szlag by trafił te wszystkie nowe wynalazki, te laptopy od siedmiu boleści! Ale siedzę powyginana, w pozycji niewygodnej i pisze odrobinkę, aby ulżyć strudzonemu sercu.

Za oknem linia, sznur czy kabel. A na linii szpak. Wpatruje się w brudną szybę i moją pochyloną nad klawiaturą głowę. Nie ma sprawy, mogę przecież wstać. Mogę zrobić sobie chwilę odpoczynku. Otwieram okno, choć na dworze mróz niemalże jak na Syberii, szron natychmiast pokrywa moje usta.

- Cześć Szpaku! – uśmiecham się radośnie. Nie mogę się przecież poddać. Chciałam natchnienia, o wenie myślałam, to teraz mam.

- Ćwir! Ćwir! – odpowiedział Szpak.

- Oszalałeś? Szpaki nie ćwierkają!

- A co robią szpaki? – zainteresował się ów szpak.

- Nie wiem! Kraczą!

- Kraczą wrony!

- Szpaki też! I kawki chyba…

- Ale ja nie jest szpakiem.

- Wyglądasz zupełnie jak szpak.

- Ja jestem bocianem!

- Hmmm…bociany odlatują na zimę do ciepłych krajów. Dlaczego więc ty zostałeś?

- To już jest zima?

- Nie czujesz?

- Niedawno wróciłem z Afryki. Bo wiesz, ja dużo podróżuję. Faktycznie. Wydawało mi się, że jest tu trochę chłodniej niż w takim Egipcie na przykład.

- Ale tylko troszeczkę?

- Troszeczkę.

Zamykam okno i pędzę w szaleńczym pędzie do łazienki. Usta bolą. Zamarzły i popękały a krew sączy się cienką stróżką po szyi, z szyi po dekolcie i piersiach. Niemożliwością staje się ta pasja twórcza. Obmywam zabrudzone ciało i wracam do pokoju. Siadam przy komputerze, garbię się, pochylam kark a wraz z karkiem głowę i widzę pusta kartkę. Nic nie napisałam? Ani jednego słowa? Twarz kieruję w stronę okna. Za oknem nadal linia, a na linii tylko mróz. Po szpaku ani śladu. Szpak siada na parapecie i puka swoim dziobem w szybę. Patrzymy sobie prosto w oczy. Moje niebieskie i jego czarne jak smoła. Błyszczą. A szpak puka i puka.
– Przestań pukać! Szybę przepukasz! Kim teraz jesteś? Dzięciołem?- krzyczę zdenerwowana.

- Wpuść mnie! Zimno mi! – odkrzykuje szpak i puka w szybę.

Już widzę tę rysę na szkle, już widzę jak pęka, już chce mi się płakać, już nie wierzę, już nie chcę pisać! Otwieram okno, a ptak wlatuje do pokoju jakby nigdy nic. W dziobie trzyma zeschnięty listek.

- Chyba nie zamierzasz sobie tutaj gniazda wić? – zdziwiłam się

- To dla ciebie – uśmiechnął się ptak, jeżeli to możliwe by ptaki się uśmiechały.

- Dla mnie?

- W ramach podziękowań. Za nocleg.

- To nie hotel! Co ty sobie myślisz!

- Ale przez ciebie jest mi zimno. Do tej pory myślałem, że jestem bocianem. Latałem w dalekie podróże, byłem szczęśliwy. Czy ty wiesz ile krajów zwiedziłem? Ale ty uświadomiłaś mi, że jestem zwykłym szpakiem. I musze tu zostać. Nie przywykłem do takiego klimatu. Jest mi strasznie zimno. Przygarnij mnie na jedną noc.

- Ale…

- Jest mi smutno.

- Dlaczego?

- Bo ja lubiłem być bocianem.

I już zaczynam rozumieć. Nasuwa mi się myśl. Dlaczego nie mielibyśmy być tym, kim być chcemy? Jeżeli to nas uszczęśliwia? Jeżeli to pozwala nam spełniać marzenia?

- Wiesz co? – siadam koło szpaka i biorę od niego uschnięty listek lipy – Dla mnie możesz być nawet rajskim ptakiem. Chcesz?

- Nie. Wolę zostać bocianem.

- Dobrze bocianie. Przenocujesz u mnie.

Chowam listek między karty ulubionej książki i idę poszukać czegoś do jedzenia. Przecież bociany muszą coś jeść, prawda?

--------------------------------------
Bursztynowy Anioł

Dyskusja i komentarze Tutaj
Nowa proza Bursztynowego Janioła:

2008-01-23 19:00:05 >> Szpak na parapecie

Czy szpaki zostają w kraju na zimę?

A za oknem tylko odrobina śniegu. Wyglądam pełna nadziei, w poszukiwaniu natchnienia. Kilku chwil ulotnych, dzięki którym poczuję szczęście nieograniczone. Za oknem linia wysokiego napięcia. Telekomunikacyjna. I słup. A na linii siedzi szpak. Wpatruje się w moje okno z ciekawością. Myśli pewnie, że powinno mnie tu nie być. Powinnam teraz znajdować się w zupełnie innym miejscu. A ja pisze powolutku, nie zachłannie, żeby nie wzbudzać sensacji. Cichutko stukam w klawiaturę komputera. Szlag by trafił te wszystkie nowe wynalazki, te laptopy od siedmiu boleści! Ale siedzę powyginana, w pozycji niewygodnej i pisze odrobinkę, aby ulżyć strudzonemu sercu.

Za oknem linia, sznur czy kabel. A na linii szpak. Wpatruje się w brudną szybę i moją pochyloną nad klawiaturą głowę. Nie ma sprawy, mogę przecież wstać. Mogę zrobić sobie chwilę odpoczynku. Otwieram okno, choć na dworze mróz niemalże jak na Syberii, szron natychmiast pokrywa moje usta.

- Cześć Szpaku! – uśmiecham się radośnie. Nie mogę się przecież poddać. Chciałam natchnienia, o wenie myślałam, to teraz mam.

- Ćwir! Ćwir! – odpowiedział Szpak.

- Oszalałeś? Szpaki nie ćwierkają!

- A co robią szpaki? – zainteresował się ów szpak.

- Nie wiem! Kraczą!

- Kraczą wrony!

- Szpaki też! I kawki chyba…

- Ale ja nie jest szpakiem.

- Wyglądasz zupełnie jak szpak.

- Ja jestem bocianem!

- Hmmm…bociany odlatują na zimę do ciepłych krajów. Dlaczego więc ty zostałeś?

- To już jest zima?

- Nie czujesz?

- Niedawno wróciłem z Afryki. Bo wiesz, ja dużo podróżuję. Faktycznie. Wydawało mi się, że jest tu trochę chłodniej niż w takim Egipcie na przykład.

- Ale tylko troszeczkę?

- Troszeczkę.

Zamykam okno i pędzę w szaleńczym pędzie do łazienki. Usta bolą. Zamarzły i popękały a krew sączy się cienką stróżką po szyi, z szyi po dekolcie i piersiach. Niemożliwością staje się ta pasja twórcza. Obmywam zabrudzone ciało i wracam do pokoju. Siadam przy komputerze, garbię się, pochylam kark a wraz z karkiem głowę i widzę pusta kartkę. Nic nie napisałam? Ani jednego słowa? Twarz kieruję w stronę okna. Za oknem nadal linia, a na linii tylko mróz. Po szpaku ani śladu. Szpak siada na parapecie i puka swoim dziobem w szybę. Patrzymy sobie prosto w oczy. Moje niebieskie i jego czarne jak smoła. Błyszczą. A szpak puka i puka.
– Przestań pukać! Szybę przepukasz! Kim teraz jesteś? Dzięciołem?- krzyczę zdenerwowana.

- Wpuść mnie! Zimno mi! – odkrzykuje szpak i puka w szybę.

Już widzę tę rysę na szkle, już widzę jak pęka, już chce mi się płakać, już nie wierzę, już nie chcę pisać! Otwieram okno, a ptak wlatuje do pokoju jakby nigdy nic. W dziobie trzyma zeschnięty listek.

- Chyba nie zamierzasz sobie tutaj gniazda wić? – zdziwiłam się

- To dla ciebie – uśmiechnął się ptak, jeżeli to możliwe by ptaki się uśmiechały.

- Dla mnie?

- W ramach podziękowań. Za nocleg.

- To nie hotel! Co ty sobie myślisz!

- Ale przez ciebie jest mi zimno. Do tej pory myślałem, że jestem bocianem. Latałem w dalekie podróże, byłem szczęśliwy. Czy ty wiesz ile krajów zwiedziłem? Ale ty uświadomiłaś mi, że jestem zwykłym szpakiem. I musze tu zostać. Nie przywykłem do takiego klimatu. Jest mi strasznie zimno. Przygarnij mnie na jedną noc.

- Ale…

- Jest mi smutno.

- Dlaczego?

- Bo ja lubiłem być bocianem.

I już zaczynam rozumieć. Nasuwa mi się myśl. Dlaczego nie mielibyśmy być tym, kim być chcemy? Jeżeli to nas uszczęśliwia? Jeżeli to pozwala nam spełniać marzenia?

- Wiesz co? – siadam koło szpaka i biorę od niego uschnięty listek lipy – Dla mnie możesz być nawet rajskim ptakiem. Chcesz?

- Nie. Wolę zostać bocianem.

- Dobrze bocianie. Przenocujesz u mnie.

Chowam listek między karty ulubionej książki i idę poszukać czegoś do jedzenia. Przecież bociany muszą coś jeść, prawda?
Ład i porządek na sejmiku
Adam Wajrak



Odlatują bociany. Już w końcu lipca zaczęły opuszczać swoje tereny lęgowe i łowieckie. Gdy 20 lipca podróżowałem przez Warmię, która jest chyba najbardziej bocianią krainą w Polsce, większość młodych już latała i powoli zaczynała się zbierać na łąkach. Dorosłe ptaki odpoczywały w gniazdach, a niektóre, o czym już pisałem, zajmowały się uprawianiem miłości.

Wędrówkę bocianów tak naprawdę można podzielić na dwie fale. Pierwsza to młode ptaki i te dorosłe, które z jakichś przyczyn nie dochowały się potomstwa. Druga, która właśnie opuszcza nasz kraj, to ptaki dorosłe, które miały szczęście zostać rodzicami. Ten ich późniejszy odlot może brać się z tego, że były z pewnością zmęczone wychowaniem młodych i potrzebowały czasu, by podreperować kondycję przed daleką podróżą.

Bywają jednak momenty, gdy te dwie fale bocianiej emigracji nakładają się na siebie. Wtedy możemy zobaczyć setki, a czasami nawet tysiące bocianów zebranych razem na sejmikach. Zwykle odbywają się one na obfitujących w pokarm terenach, w pobliżu miejsc noclegowych lub takich, gdzie powstają ciepłe prądy wznoszące, które znakomicie ułatwiają podróż. Widziałem takie miejsce w tym roku nad Biebrzą. Widok był niesamowity. Co ciekawe, na bocianim sejmiku panował ład i porządek. Kiedy na jakimś drzewie spały dorosłe, to młode trzymały się od niego z daleka. Jeśli czerwone dzioby (stare), to nie ciemne (młode).

Wróćmy jednak do wędrówki, bo na jej temat dzięki ostatnim badaniom wiemy nieco więcej. Otóż do niedawna sądzono, że bociany nie najadają się na zapas przed podróżą. Wędrują przecież, głównie wykorzystując ciepłe prądy wznoszące, które unoszą je ku górze. Potem lotem ślizgowym pokonują odległość (identyczną technikę stosują szybownicy). Nie wymaga to wielkiego wysiłku i ciągłego machania skrzydłami. Zwykle nasz bociek przelatuje w ten sposób około 200 km dziennie. Mało tego, sądzono, że ich podróż odbywa się wyłącznie wzdłuż wschodnich wybrzeży Afryki na południe.

Dzięki nadajnikom satelitarnym, w które naukowcy wyposażyli bociany, okazało się jednak, że po dotarciu do Sudanu skręcają one na południowy zachód i lądują na kilkutygodniowy odpoczynek w Sahelu. Po co taki skok w bok? Żeby się najeść. Bociany korzystają przez kilka tygodni z obfitości głównie szarańczaków, po czym wracają na "właściwą" trasę. Lecą więc na południe Afryki odpowiednio otłuszczone. Zabezpieczają się w ten sposób przed okresami głodu w czasie dalszej wędrówki przez ten pełen niespodzianek kontynent.

Źródło: Gazeta Wyborcza
ze str. http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,4437809.html

>