Szukaj:Słowo(a): Ptaki powracające na wiosnę
Idzie wiosna, zieleni sie trawa, kiedy zmienic zimowki na letnie ?

Dni staja sie coraz dluzsze, slonce swieci, jest cieplo,
prawa sie zazielenila, pekaja paczki bzu, powracaja ptaki z zimowych
krain,
temperatura juz +10 wieczorem.
Kiedy najlepiej zmienic zimowki na letnie opony ?

kiedy

Idzie wiosna, zieleni sie trawa, kiedy zmienic zimowki na letnie ?



Zmien kalendarz w kompie ;-)))

Dni staja sie coraz dluzsze, slonce swieci, jest cieplo,
prawa sie zazielenila, pekaja paczki bzu, powracaja ptaki z zimowych
krain,



Nie pij i nie bierz tyle ;-))))

temperatura juz +10 wieczorem.
Kiedy najlepiej zmienic zimowki na letnie opony ?



Jak odstawisz auto na zime do garazu ;-))))

Witam! Ptactwo powraca do kraju wielkimi kluczami i emigranci tanimi liniami
Choć na zewnątrz szaro i ponuro - idę do ciebie matko naturo
W lesie zaczynają się ptaków zaloty
Nabieram i ja na gody ochoty....


Nawet człowiek nie czuje jak mu się rymuje
Hejka Wszystkim w piątkowe popołudnie,jutro pierwszy dzien wiosny a u nas dalej sypie śnieg,makabra ale miejmy nadzieję że to już ostatki wymiatają z nieba pozdróffka
Polscy pracownicy przyczyniają się do wzrostu dobrobytu w krajach skandynawskich, a polskie bociany do... wyżu demograficznego w Szwecji. Na południu tego kraju można spotkać coraz więcej bocianich gniazd.
Bociania emigracja zaczęła się w 2004 roku, kiedy do kraju naszych północnych sąsiadów sprowadzono z poznańskiego ogrodu 40 par skrzydlatych Polaków i Polek, jak nazywają ptaki Szwedzi. Im brakowało bowiem tych ptaków i stwierdzili, że zwiększyć ich populację w Skandynawii.
I wybór bocianich Polaków okazał się strzałem w dziesiątkę. Bo ich potomstwo, wyklute juz w szwedzkich ptaszarniach, zaczyna zasiedlać coraz liczniejsze gniazda na wolności. Bociany te, kierując się wrodzonym instynktem, odlatują przed zimą i powracają wiosną.
Reszta na stronie Dziennik.pl
<Wyszedł przed karczmę. Roglądnął się wokół, noc była zimna, a każdy jego oddech zamieniał się w kłebę pary. Spuścił wzrok, pomyślał o zdarzeniach, wrócił już myślami do karczmy. Wten zauważył małą książeczkę, która leżała między krzewami. Podniósł ją i przewrócił na ostatnie zapiski. Napisy były zaszyforwane jednak Areen jako człowiek ze znakiem mógł je odczytać. Na ciele połapał się, że są to symbole starożytnego klanu... Czytał każdy symbol powoli. Zatracił się w nim. "Yonakade Sasayaki, Szept Północy - Pogr...." dalej nie mógł juz przeczytać, nie mógł uwierzyć, prawie się rozkleił. Minęła długa chwila zanim Areen opytomniał. Uspokoił się i sięgnął ręką po pamiętnik i otworzył go. Zamyślił się. Westchnął. Zaczął rozwiązywać pierwsze symbole.> "Nadchodziło Adwennai , przez ludzi potocznie zwane wiosną. Ptaki powracały z nikomu nieznanych krain tak odległych, tajemniczych... Było słychać ich piękny śpiew..."
Apoteoza bociana

Ech bocianie,ptaku biały
uwielbiany przez lud cały
tu poeci,wiersze mnogie
wypisują dziś o tobie
jak powracasz do nas wiosną
jak ci dzieci w gnieździe rosną
jak klekoczesz koło drogi
Jak szybujesz pod obłoki
twa ojczyzna w naszym kraju
tu powracasz jak do raju
do tych pól we mgły spowitych
do łąk kwietnych,w żaby sytych
twoje domy tam na chacie
zostań z nami biały bracie
bo gdy już nadejdzie jesień
ty za morza się wyniesiesz
Lecz na wiosnę się spotkamy
więc pamiętaj,my czekamy
Skaldowie i Łucja Prus(moja najlepciejsza) - W żółtych płomieniach liści
tekst: Osiecka

W żółtych płomieniach liści brzoza dopala się ślicznie
Grudzień ucieka za grudniem, styczeń mi stuka za styczniem
Wśród ptaków wielkie poruszenie, ci odlatują, ci zostają
Na łące stoją jak na scenie, czy też przeżyją, czy dotrwają

I ja żegnałam nieraz kogo i powracałam już nie taka
Choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka
I ja żegnałam nieraz kogo, za chmurą, za górą, za drogą
I ja żegnałam nieraz kogo, i ja żegnałam nieraz

Gęsi już wszystkie po wyroku, nie doczekają się kolędy
Ucięte głowy ze łzą w oku zwiędną jak kwiaty, które zwiędły
Dziś jeszcze gęsi kroczą dumnie w ostatnim sennym kontredansie
Jak tłuste księżne, które dumnie witały przewrót, kiedy stał się

I ja witałam nieraz kogo, chociaż paliły wstydem skronie
I powierzałam Panu Bogu to, co w pamięci jeszcze płonie
I ja witałam nieraz kogo, za chmurą, za górą, za drogą
I ja witałam nieraz kogo i ja witałam nieraz

Ognisko palą na polanie, w nim liszka przez pomyłkę gore
A razem z liszką, drogi Panie, me serce biedne, ciężko chore
Lecz nie rozczulaj się nad sercem, na cóż mi kwiaty, pomarańcze
Ja jeszcze z wiosną się rozkręcę, ja jeszcze z wiosną się roztańczę

I ja żegnałam nieraz kogo i powracałam już nie taka
Choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka
I ja żegnałam nieraz kogo, za chmurą, za górą, za drogą
I ja żegnałam nieraz kogo, i ja żegnałam nieraz
Ptasia wiosna

Ciepła i niemal bezśnieżna zima na Podkarpaciu spowodowała, że orientację w porach roku zaczynają tracić m.in. ptaki. Niektóre gatunki dały się zwieść ciepłej pogodzie i szykują się do lęgów – powiedział ornitolog Marian Stój.


Łagodna zima dezorientuje ptaki, które zaczynają szykować się do lęgów (fot. arch.)

Można już zaobserwować zaloty srok, godowo śpiewają kowaliki i sikorki takie jak: bogatka sosnówka, czy czarnogłówka. Patyki na gniazda znoszą kruki, które również rozpoczęły loty godowe.

Ornitolog twierdzi, że na Podkarpaciu nie widać jeszcze ptaków powracających z ciepłych krajów. Można jednak spotkać gatunki, które mimo corocznych odlotów, teraz zrezygnowały z dalekiej podróży i pozostały na miejscu. To miedzy innymi rudziki, zięby czy świergotki łąkowe.

Zdaniem podkarpackiego ornitologa, dzięki łagodnej zimie ptaki mają większe niż zwykle szanse na przeżycie tej pory roku i na doczekanie wiosny.

(IAR)
msies
ze str. http://ww6.tvp.pl/1881,20070115445923.strona
:love: !!!Dziś jestem optymistką :love:

Dla mojego yudanshy

kocham Cię
tak wiosennie
i tak niewinnie
tak nieśmiale jak pierwsze pąki
wyglądające na świat po srogiej zimie
tęsknię jak ptak na wiosnę
tęskni za swoim gniazdem
gdy powraca z ciepłych krajów
ciepłych, lecz nie ogrzanych miłością
kocham Ciebie najdroższy
i tęskni za Tobą
jak skóra blada
pragnie i wyczekuje
promienia gorącego słońca
który rozgrzeje ją choć trochę
kocham Cię
tak wiosennie...
A tu coś pozytywnego z Poddębic - źródło Interia.pl

Jerzyki w Poddębicach pod opieką Kacpra

Wtorek, 6 listopada (14:47)

Dzięki inicjatywie młodego ornitologa, Kacpra Kowalczyka, jerzyki mogą spokojnie powracać na "swoje" tereny.

W Poddębicach nad Nerem zamontowano dla nich skrzynki lęgowe. Gatunek tego ptaka znajduje się w Polsce pod ochroną.

W tym roku wiosną jerzyki ponownie odwiedziły znany już sobie blok na poddębickim osiedlu. Niestety ludzka nieświadomość okazała się zgubna. Podczas ocieplania budynku zatkano otwory wentylacyjne, które służyły ptakom za miejsca lęgowe. Gdyby nie inicjatywa 13-letniego Kacpra z Grupy Sieradzkiej OTOP, sytuacja mogłaby się powtórzyć i zwierzęta nie miałyby gdzie wracać z zimowisk. Dzięki zaangażowaniu tego młodego człowieka 8. października na dachu budynku Urzędu Miejskiego w Poddębicach zawisło 10 skrzynek lęgowych. Są już plany na montaż kolejnych.
Kacper Kowalczyk to uczeń Gimnazjum w Poddębicach i członek Sieradzkiej grupy Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków. Ornitologią interesuje się od najmłodszych lat. Obecnie jest koordynatorem Projektu Ochrony i Monitoringu Jerzyka w Poddębicach. Zapał chłopca, tak niezbędny w działalności wolontariackiej, udziela się jego znajomym. Poprzez duże zaangażowanie propaguje ochronę ptaków
ostatnio ta piosenka chodzi mi po głowie

Łucja Prus W żółtych płomieniach liści

W żółtych płomieniach liści brzoza dopala się ślicznie
Grudzień ucieka za grudniem, styczeń mi stuka za styczniem
Wśród ptaków wielkie poruszenie, ci odlatują, ci zostają
Na łące stoją jak na scenie, czy też przeżyją, czy dotrwają

I ja żegnałam nieraz kogo i powracałam już nie taka
Choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka
I ja żegnałam nieraz kogo, za chmurą, za górą, za drogą
I ja żegnałam nieraz kogo, i ja żegnałam nieraz

Gęsi już wszystkie po wyroku, nie doczekają się kolędy
Ucięte głowy ze łzą w oku zwiędną jak kwiaty, które zwiędły
Dziś jeszcze gęsi kroczą dumnie w ostatnim sennym kontredansie
Jak tłuste księżne, które dumnie witały przewrót, kiedy stał się

I ja witałam nieraz kogo, chociaż paliły wstydem skronie
I powierzałam Panu Bogu to, co w pamięci jeszcze płonie
I ja witałam nieraz kogo, za chmurą, za górą, za drogą
I ja witałam nieraz kogo i ja witałam nieraz

Ognisko palą na polanie, w nim liszka przez pomyłkę gore
A razem z liszką, drogi Panie, me serce biedne, ciężko chore
Lecz nie rozczulaj się nad sercem, na cóż mi kwiaty, pomarańcze
Ja jeszcze z wiosną się rozkręcę, ja jeszcze z wiosną się roztańczę

I ja żegnałam nieraz kogo i powracałam już nie taka
Choć na mej ręce lśniła srogo obrączka srebrna jak u ptaka
I ja żegnałam nieraz kogo, za chmurą, za górą, za drogą
I ja żegnałam nieraz kogo, i ja żegnałam nieraz
Witam cię równierz Andrzeju! (i pozostałych także-choć przywitanie to dziś późno nastaje). Chcę powiedzieć iż mimo tego że ostatnio nie często nachodzi mnie chęć pisania (nie tylko na forum) to nie znaczy to że nie ma mnie z wami. Jestem co niedziele a czasem i w tygodniu lecz w ostatnich chwilach jakoś brak mi natchnienia na to aby, przelewać swe myśli poprzez klawiaturę komputera, jaki poprzez długopis czy pióro. I to jest właśnie to cóż wytrąca mnie z normalnego trybu życia- brak natchnienia. Głębokiego natchnienia! które bywa potrzebne jak powietrze!. Przyszła wiosna, więc mam nadzieję iż zacznę budzić się do życia tak pięknie jak otaczająca nas przyroda! a natchnienia i duszy wzniesienia, przylecą wraz z powracającymi ptakami. Bądźcie cierpliwi ... Równierz wyczekuję tej uroczej chwili... Pozdrawiam gorąco!... Nawiedzona...
1
Witam,a co się dzieje z ptakami odebranymi hodowy?Jeżeli wśród jego ptaków są np szczygły syberyjskie zmieszane ze skandynawskimi,lub czeczotki brązowe (c.cabaret) zmieszane z tundrowymi?



Po wypuszczeniu zapewne odlatują do swoich rodzinnych krajów. Poza tym przykładowo czeczotki tundrowe czy syberyjskie podgatunki niektórych łuszczaków przylatują do nas często na zimę, zwłaszcza gdy warunki pogodowe na wschodzie są ostrzejsze niż zwykle. Na wiosne zaś powracają na swoje tereny lęgowe. Tak więc te ptaki napewno się nie krzyżują ze sobą zarówno u nas, jak i w pozostałych częściach naszego regionu.

Poza tym czy tak częste są przypadki odebrania w Polsce hodowcom nielegalnie przetrzymywanych rodzimych gatunków ptaków i wypuszczania ich na wolność Z informacji do mnie docierających wychodzi na to że jest to zjawisko marginalne, a świadczy o tym to że sporo krajowych gatunków wciąż można kupić na targowisku mimo tego że jest to karalne przestępstwo
1


Po wypuszczeniu zapewne odlatują do swoich rodzinnych krajów. Poza tym przykładowo czeczotki tundrowe czy syberyjskie podgatunki niektórych łuszczaków przylatują do nas często na zimę, zwłaszcza gdy warunki pogodowe na wschodzie są ostrzejsze niż zwykle. Na wiosne zaś powracają na swoje tereny lęgowe. Tak więc te ptaki napewno się nie krzyżują ze sobą zarówno u nas, jak i w pozostałych częściach naszego regionu.


Czeczotka brązowa gniazduje w Sudetach i Tatrach.
A co z ptakami które są wynikiem krzyżowania w niewoli ?Gdzie poleci mieszaniec syberyjskiego szczygła ze Skandynawskim,lub czeczotki brązowej(z Sudetów) i tundrowej?
1
Kolejna porcja ptasich oskubów
Miejska skubalnia nadal czynna - 11.03. dwa wróble i samiczka gila, 14.03. - samiczka kosa, dziś - dzwoniec (samczyk) i świergotek łąkowy (nowy gat. dla tego miejsca). W sumie więc 40 oskubów od jesieni. Mam cichą nadzieję jak co roku zresztą, że mój krogulczyk zaczeka tu na powracające kulczyki
Poza tym w młodnikach na obrzeżach łąk poj.sikory - modraszka, bogatka, kolejny dzięcioł d., skowronki, w laskach wzdłuż rz.Leśnicy ciągle liczne czyże - dziś np.2 -oraz - także dziś - pierwszy tej wiosny droździk ( duże rozświergolone stada tych ptaków już pojawiły się w okolicy).
A jestem jeszcze ciekawy co odpowiedziaÂł (jeÂśli to zrobiÂł) ten do kogo byÂło kierowane to pytanie wiesz moÂże salladynie??



Mniej wiĂżcej tak:

Chyba nie muszĂż Panu tÂłumaczyĂŚ Âże jest wiosna i ptaki powracajÂą z ciepÂłych krajów i to nie tylko do Polski i do caÂłej Europy.
Tej Azrael, a my co teraz mamy? Mamy "zime" prawda? A co za oknem widzisz? Śnieg, sanki i bałwany? No może bałwanów się trochę kręci ale reszta odleciała do zimnych krajów. Nie wiem czy zauważyłeś ale powracały już niektóre ptaki (tylko na boćki czekamy, ale one zawsze się spóźniają) i zapach powietrza taki inny, niezimowy... wiec nieraz w wiosne może być susza a innej wiosny trzeba wały powodziowe budować. A że w Wiedźminie okolice bardzo kojarzyły mi się z polskimi widokami to śmiem twierdzić że się nie dziwie.
Tej Azrael, a my co teraz mamy? Mamy "zime" prawda? A co za oknem widzisz? Śnieg, sanki i bałwany? No może bałwanów się trochę kręci ale reszta odleciała do zimnych krajów. Nie wiem czy zauważyłeś ale powracały już niektóre ptaki (tylko na boćki czekamy, ale one zawsze się spóźniają) i zapach powietrza taki inny, niezimowy... wiec nieraz w wiosne może być susza a innej wiosny trzeba wały powodziowe budować. A że w Wiedźminie okolice bardzo kojarzyły mi się z polskimi widokami to śmiem twierdzić że się nie dziwie.



Tak, ale to co teraz mamy to taka mała anomalia pogodowa. OCZYWIŚCIE, twórcy mogli wprowadzić anomalie do świata Sapka, ale... po co, jeśli nie po to, aby sie popisać uciekającymi kurami (do kurnika)???

Mam nadzieje, że w dodatku do gry zajmiemy sie przeszłością Wiedźmina... ach, to by było cudowne wyjechać z Kaer Morhen pełnego wiedźminów i dostać tylko miecz*, oraz konia.

* Miecze, ale miecz lepiej brzmi
1
Pod Kaliszem +4 śniegu już nie ma. Dziś pierwszy raz widziałem powracające klucze ptaków
(zdjęcia tutaj )
Nieśmiało zaczynają kwitnąć przebiśniegi. Znaczy się wiosna blisko.
czekam na wiosnę i wiem że juz niedługo przyjdzie, bo u mnie na zachodzie kraju na niebie widać klucze powracających ptaków.Mieszkam w miejscu gdzie mamy duza róznorodnoś fauny i flory. Na szlaku przelotu ptaków do położonego niedaleko rezeratu ptactwa wodnego. Piękny region...

http://www.ziemia-lubuska.pl/4,13,,.html

(a w sercu november rain)
Wygląda na to, że zima odchodzi już w niepamięć. Wczoraj widziałem na polu parę żurawi. Wygrzewały sę na słońcu, leniwie powłócząc swoimi patykowatymi nogami po zielenijącym zagonie. Do kompletu w samo południe zauważyłem na niebie kilka kluczy dzikich gęsi, powracających na rodzime jeziora. Kto jak kto, ale ptaki chyba wiedzą, kiedy nadchodzi wiosna.
Tak, jak się patrzy przez okno (dzisiaj, czy wczoraj - 25.03, 24.03.2009) to ma się wrażenie, że to styczeń jeszcze jest.
Jednak jak się tylko przechodzi przez park, czy wyjdzie "na pole" to pomimo śniegu widć powracających z ciepłych stron "turystów" i słychac śpiewy ptaków ... i po tym można odrazu poznać, że wiosna jest tuż, tuż....
Dajcie znać jak zobaczycie lecącego bociana
a więc pisze Wam mój kolejny napisany tekst..

On gdzieś w oddali
Ona w otchłani..łączą się myślami
W ciemności,miłości,a
zarazem samotności...
Sąwciąż sami..
Z pięknymi marzeniami.
Spotkają się kiedyś??
Może w tamtym świecie..Śniee..,
ale zaraz przecież mogą w rzeczywisctości..?
-gubią się w otchłani tej miłości..
teśkniąc coraz mocniej..
Szukając siebie na każdym kroku..
nie gybiąc na innych cienia wzroku.



Ładny wiersz, pokazuje rozdarcie wewnętrzne, jest pełen żalu i goryczy... podobuje mi się
To i ja wrzuce swój jeden tekst...

Chciałem zapomnieć, usiadłem nad ruczajem
była wiosna, ptaki śpiewały wraz z gajem.
Bez cichutko wysyłał woń duszącą
zapach oplatał mą głowę marzącą.
Milion myśli, zdarzeń, wspomnień
wciąż powraca, wciąż, co dzień.
Jej oczy, spojrzenie, dotyk
miłości i szczęścia promyk.
Słowa – melodia z duszy, serce jak kwiat
niewinne, ciepłe, otwarte na świat.
Miłość? – marzenia na wyrost,
niczego nie mówienie wprost.
Żal, gorycz, przegrana
i wielka w sercu rana.
„Lecz kochać i czekać nie przestanę,
pod powieką pieką łzy, łzy niewypłakane.”
a więc pisze Wam mój kolejny napisany tekst..

On gdzieś w oddali
Ona w otchłani..łączą się myślami
W ciemności,miłości,a
zarazem samotności...
Sąwciąż sami..
Z pięknymi marzeniami.
Spotkają się kiedyś??
Może w tamtym świecie..Śniee..,
ale zaraz przecież mogą w rzeczywisctości..?
-gubią się w otchłani tej miłości..
teśkniąc coraz mocniej..
Szukając siebie na każdym kroku..
nie gybiąc na innych cienia wzroku.



Ładny wiersz, pokazuje rozdarcie wewnętrzne, jest pełen żalu i goryczy... podobuje mi się
To i ja wrzuce swój jeden tekst...

Chciałem zapomnieć, usiadłem nad ruczajem
była wiosna, ptaki śpiewały wraz z gajem.
Bez cichutko wysyłał woń duszącą
zapach oplatał mą głowę marzącą.
Milion myśli, zdarzeń, wspomnień
wciąż powraca, wciąż, co dzień.
Jej oczy, spojrzenie, dotyk
miłości i szczęścia promyk.
Słowa – melodia z duszy, serce jak kwiat
niewinne, ciepłe, otwarte na świat.
Miłość? – marzenia na wyrost,
niczego nie mówienie wprost.
Żal, gorycz, przegrana
i wielka w sercu rana.
„Lecz kochać i czekać nie przestanę,
pod powieką pieką łzy, łzy niewypłakane.”

ciesze się,że Ci się podobał (;
Twoj też ciekawy.
http://www.bstok.pl/news/?news=1169
Kasztanowcom na pomoc
Lep na szrotówka dodane: 2007-04-24 23:32:57
Urzędnicy wydali walkę szrotówkowi kasztanowcowiaczkowi. Larwy tego motyla potrafią zdrowe drzewo zamienić w kikut jednej wiosny. Chyba że wpadną na lep specjalistów z Ostródy.
Ze szrotówkiem można walczyć jesienią starannie zgrabiając i paląc liście. Jednak zawsze mogą gdzieś ukryć się osobniki, których larwy wykazują się niszczycielską żarłocznością. Wtedy podobno pomaga chemia. I właśnie specjalnym środkiem chemicznym korę drzew pokryli specjaliści aż z Ostródy.
Teraz nawet najbardziej żarłoczne larwy podstępnego owada nie będą miały szansy na pożywienie się na liściach kasztanowca. Lepka sustancja ma je zatrzymać i nie dopuścić do koron drzew, które już mają piękne pąki i pewnie tradycyjnie już rozkwitną na matury. Pamiętajmy by nie dotykać i nie manipulować przy posmarowanych pniach!
autor: JD

xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

SKWER-RATUSZ WYCIELI ZDROWE DRZEWA,ZOSTAŁY CHORE!!

bo wbrew "urzędowemu optymizmowi" nigdzie jeszcze nie udało się skutecznie pozbyc tych szkodników ! od wielu lat wypróbowuje sie rózne lepy, pułapki, trucizny itd. i problem wciaż powraca

kasztanowce sa skazane na wymarcie w miastach, brajkuje np. ptaków ktore zjadałyby te szkodniki
Wiosna tuż tuż a co za tym idzie przyroda budzi się do życia Jako że interesuje się troszkę ornitologią jest to moja ulubiona pora roku bo w czasie wiosny bardzo dużo dzieje się w świecie ptaków (i nie tylko).

......Niedługo zaczną powracać do nas emigrujące gatunki, zakładać gniazda i rodziny(m.i.n. skowronki już są) a i teraz można spotkać te które w naszym kraju zatrzymują się tylko przelotem lub zimują u nas (np. jemiołuszki).....

Zachęcam wszystkich do takich amatorskich obserwacji bo dają one mnóstwo satysfakcji a spacery z lornetką lub aparatem służą zdrowiu i poprawiają nastrój.....
Wiosna tuż tuż a co za tym idzie przyroda budzi się do życia Jako że interesuje się troszkę ornitologią jest to moja ulubiona pora roku bo w czasie wiosny bardzo dużo dzieje się w świecie ptaków (i nie tylko).

......Niedługo zaczną powracać do nas emigrujące gatunki, zakładać gniazda i rodziny(m.i.n. skowronki już są) a i teraz można spotkać te które w naszym kraju zatrzymują się tylko przelotem lub zimują u nas (np. jemiołuszki).....

Zachęcam wszystkich do takich amatorskich obserwacji bo dają one mnóstwo satysfakcji a spacery z lornetką lub aparatem służą zdrowiu i poprawiają nastrój.....



Udało mi sie wczoraj późnym wieczorem usłyszeć czajki na łąkach II Wilkołaza. I jeszcze kruki, ale to rano. O ile się orientuję to chyba są chronione w polsce te ptaszyska. Piszę ptaszyska bo jednak są sporej wielkości.
Tak więc nasza wilkołazka przyroda jednak pospolita nie jest.
Co lubię?

Lubię zimę
gdy mrozi i gdy śniegiem poprószy,
w ten śnieg idę na spacer,otulona po uszy,
płatki lecą i szemrzą swą śniegową piosenkę
gdy idziemy ,kochany , pod rękę.

Lubię wiosnę
gdy zapach świeżych pączków na drzewach,
mąci w głowach i ptaki powracają , by śpiewać,
młoda trawa zaszumi swą zieloną piosenkę
gdy idziemy , kochany , pod rękę.

Lubię lato
gdy słowik serenady swe śpiewa
a wieczorem maciejka swym zapachem omdlewa,
przekazuje nam miłość , tą pachnącą piosenkę
gdy idziemy , kochany , pod rękę.

Lubię jesień
gdy drzewa uginają gałęzie
pod kolorem i smakiem jędrniejących owoców,
kiedy liście wirują kolorowa piosenkę
gdy idziemy , kochany , pod rękę.....
PRAWIA
W naturze i jej prawach, w siłach żywiołów dostrzegamy swych Bogów. Dostrzegamy naszą zależność od pór roku, od życiodajnej energii słonecznej. Bóg Słońca, Świętowit „krocząc” po nieboskłonie obdarza nas swymi promieniami, miarkując je nam w ciągu roku, napędzając tym samym cykl wegetacyjny przyrody.
Szczególną cześć oddajemy także naszej matce ziemi, która karmi nas swymi plonami.

JAWIA
Pogańskie Idole symbolizują nie tylko siły przyrody ale także są to symbole naszej rasy. Wizerunki Bogów przedstawiają najlepsze cechy fizyczne i psychiczne rasy Słowiańskiej. Stanowią one przykład kreatywności, męstwa, siły i pracowitości, (Swarog, Perun, Weles) lub płodności i macierzyństwa (Łada, Mokosz). Zatem oddając cześć rodzimym Bogom czcimy nie tylko świat przyrody ale również własny Słowiański indywidualizm etniczny.

NAWIA
W całym życiu ludzkim, podobnie jak w świecie natury również zachodzi zasada fazowości. Okres zimy, to dla człowieka czas w którym jego ciało umiera, a dusza ludzka przechodzi w niebyt, uchodzi w zaświaty do Nawii lub Wyraju, na wiosnę powracając z promieniami słońca, ptakami. Życie ludzkie to nieustanny kołowrot inkarnacji…

Nasi przodkowie zaufali nam powierzając nam swoje dziedzictwo, na nas spoczywa odpowiedzialność za ich dorobek. Podtrzymujmy pamięć o ich zwycięstwach i porażkach, w nich jest nasza siła i mądrość, w nich są nasze korzenie. Sława Bohaterom!!!
I co, nikt już się nie bawi z nami w 3x7?

No dziewczyny, chłopaki!



entuzjazm opadł
nadeszła zima,
lecz slonce juz wschodzi,
nadchodzi wiosna,
zycie powoli sie odradza,
czy to juz czas,
czy ptaki powracaja juz z dalekich krain ...?
Nie chcę zakładac nowego tematu,bo to pewnie pierwszy i ostatni wierszyk,więc podłączę się tutaj.Tylko proszę się nie śmiac.

O bocianie

Ech bocianie,ptaku biały
uwielbiany przez lud cały
tu poeci,wiersze mnogie
wypisują dziś o tobie
jak powracasz do nas wiosną
jak ci dzieci w gnieździe rosną
jak klekoczesz koło drogi
Jak szybujesz pod obłoki
twa ojczyzna w naszym kraju
tu powracasz jak do raju
do tych pól we mgły spowitych
do łąk kwietnych,w żaby sytych
twoje domy tam na chacie
zostań z nami biały bracie
bo gdy już nadejdzie jesień
ty za morza się wyniesiesz
Lecz na wiosnę się spotkamy
więc pamiętaj,my czekamy
Nie chcę zakładac nowego tematu,bo to pewnie pierwszy i ostatni wierszyk,więc podłączę się tutaj.Tylko proszę się nie śmiac.

O bocianie

Ech bocianie,ptaku biały
uwielbiany przez lud cały
tu poeci,wiersze mnogie
wypisują dziś o tobie
jak powracasz do nas wiosną
jak ci dzieci w gnieździe rosną
jak klekoczesz koło drogi
Jak szybujesz pod obłoki
twa ojczyzna w naszym kraju
tu powracasz jak do raju
do tych pól we mgły spowitych
do łąk kwietnych,w żaby sytych
twoje domy tam na chacie
zostań z nami biały bracie
bo gdy już nadejdzie jesień
ty za morza się wyniesiesz
Lecz na wiosnę się spotkamy
więc pamiętaj,my czekamy



<<<klik

78, tylko nie bij


IDZIE WIOSNA RENIU CIESZMY SIE ZYCIEM

Zielono mi..

Topnieją śniegi puszcza lód
Rozkoszuje się zapachem powietrza i ziemi

Pod okapem strzechy przy ganku
Zamieszkały jaskółki

Spomiędzy sędziwych korzeni
Spróchniałych lip wychylały się pędy

Podziwiam bazie leszczyn i kotki wierzb
Zachwycają mnie kwitnące jabłonie i wiśnie

O świcie słychać śpiew skowronka
A w gwieździstą noc nasłuchuje wołanie puchacza

W okolicach zauważyłam bociana
Szuka miejsca na gniazdo?

Na leśnych polanach i łąkach
Budzą się kwiaty

Z radością witają powracające ptaki
Gęsi bociany kaczki jaskółki

Ich klucze jakby otwierały niebo
Nową nadzieję
Przy okazji - spotkałem się z wierzeniem, że dusze powracają na ziemię wiosną razem z ptakami (np. bocianami).

Pytanko, czysto teoretyczne ale chyba warte zastanowienia - czy nawki te wcielają się w nowonarodzone dzieci? Zastanawia mnie, że w przypadku dodatniego przyrostu naturalnego nastąpiłby wtedy niehybnie deficyt dusz
No, to dorzucę Ci, mac ap, trochę roboty:

Kozice wiosną:
- pod szczytem Małołączniaka - ogromne stado, ponad 20 szt., dobrze widoczne na śniegu
- Kozie Upłazki pod Ciemniakiem - stadko 3 szt.

Świstaki latem:
- dno Smutnej Doliny (słychać było więcej, widać - jednego, prawie się zaprzyjaźniliśmy)
- Stwolska Dolina na magistrali turystycznej + wizytujący ten rejon powietrzny drapieżnik (nie wiem co za jeden, ale chyba nie orzeł, raczej jastrząb - nie bardzo się znam na ptakach), który powodował świstacze alarmy, gdy tylko powracał
Co do papug, moje nie ją tak chętnie pietruszki, czują że jest ze sklepu. I takim sposobem moje łakomczuchy wcinają sałatę. xD

A o wiosnę, niedawno byłam z aparatem na działce i już powoli wszystko powraca do życia. Krokusy już wyszły, a wczoraj było tak ciepło że część klasy grała w palanta na boisku,a jeśli będzie tak dalej czas na biegi po parku. A dziś padało i po deszczu strasznie było czuć wiosnę. Często na drzewie przy oknie od klasy siedzą różne ptaki, i niejeden raz słońce świeci mi prosto w oczy z rana. A gdy idę przez Antoniny wszystkie krzaki mają już pączki i tam już bardzo czuć wiosnę, prawie jak na działce w środku lasu. ^^ Zresztą tam zawsze jest jakoś tak inaczej niż w mieście, pewnie przez te pozostałości z Oczyszczalni Buraka Cukrowego z pięknej cegły.
Serdecznie witam wszystkich -

Przeczytałem post bardzo uważnie, jednak powód znikania może być dwojaki. Jak w przypadku kolegi Jez,a. Może to być zwierzę, jednak nie jestem w stanie powiedzieć co się tak agresywnie zachowuje.
Uczyłem się "psychologii zwierząt, i nie słyszałem takiego przypadku, żeby zwierzę leśne zaatakowało kota w zagrodzie.
Tu masz zupełną rację, zauważyłem, że od 2004 roku, ptaki, jak i zwierzęta zachowują się w dziwny sposób. Opuszczają las i poszukują pożywienia wokół siedlisk ludzkich.
W nocy (po 3:00) można zaobserwować skradające się lisy, sarny, a w okresie wczesno-jesiennym i zimowym także i dziki.
Wykonałem stanowisko badawcze z dala od zabudowań i wykładam doświadczalnie pokarm w nocy mogę zaobserwować przez kamerę z podczerwienią, jak w to miejsce przychodzą zwierzęta leśne: Lisy, jeż, i coś wielkości królika, czy nutrii, (nie mogę jego dokładnie zidentyfikować). Pozostawia czarne bluciki odchodów, w których mnóstwo jest hitynowych niestrawionych części owadów (korpusy, skrzydła) większości żuków.
Dzików jeszcze nie widać, lecz kiedy nadejdzie jesień i zima. Lochy już z odchowanymi prosiakami podchodzą nocą pod same balkony.
Zachowują się bardzo cicho, nawet nie ryją w ziemi, tylko pochrząkiwując - poszukują czegoś na ziemi. Specjalnie nie zatrzymują się w jednym miejscu, przechodzą przez teren przyleśny i wędrują dalej.
Natomiast o tym co pisałem w poprzednim poście, to każdy kot który wypuszcza się w teren na polowanie, już nie powraca. Zaczęło się to u nas od wiosny, lecz teraz się nasiliło.
Ktoś musi doskonale być przygotowany w tym kierunku, ponieważ koty w terenie są nieufne i czujne. A mimo to giną bez śladu, ani krwi ani sierści.
W Internecie znalazłem bardzo podobne zdarzenia do tych w naszym mieście, Wszystko przebiega identycznie, choć zdarzenia są w różnych miastach w kraju.
Ostatnio, po ulewnych deszczach, zauważyłem mniej kotów na osiedlu.
Natomiast odnośnie zachowań zwierząt leśnych. Głód wypędza je z lasu, tak samo jak i ptaki, które poszukują pokarmu na balkonach lokatorów.

Serdecznie pozdrawiam -
15.06.04/12:24 Kto zasili Pogoń?
"Kurier Szczeciński" informuje w dzisiejszym wydaniu o bliskiej finalizacji transferu Guliano.
Był piłkarz Widzewa Łódź i Legii Warszawa przebywający obecnie w Brazylii czeka tylko na podpisanie kontraktu. Pogoń zainteresowana jest też Arkadiuszem Klimkiem obecnie występującym w greckim Panioniosie. Jednak niewyjaśnione są kwestie jego kontraktu. Może też niepokoić podatność na kontuzje byłego zawodnika Zagłębia Lubin. Pogoń nie rezygnuje też z pozyskania Marcina Mięciela. Kolejnym piłkarzem, który mógłby wzmocnić szczeciński zespół jest Jacek Wiśniewski. Menadżer Dawid Ptak umówiony jest z nim na ostateczne spotkanie. Ilu z wymienionych wyżej piłkarzy zasili Pogoń okaże się już wkrótce. Na dzisiejszy dzień jedynym wzmocnieniem jest powracający z wypożyczenie Rafał Grzelak (na zdj.). /RAD/
Źródło: Kurier Szczeciński / własne

15.06.04/11:40 Rzeźniczak w Pogoni?
Utalentowany 18 letni obrońca Widzewa Łódź Jakub Rzeźniczak być może w przyszłym sezonie zagra w Pogoni.
Nie jest on związany kontraktem z Widzewem, więc szuka nowego klubu. Długoletni kontrakt zaproponował mu już Dawid Ptak. O pozyskanie Jakuba stara się też jednak kilka innych polskich klubów takich jak Legia Warszawa, Górnik Zabrze czy Wisła Płock. /RAD/
Źródło: Gazeta Wyborcza / własne

[ Dodano: Wto Cze 15, 2004 9:52 pm ]
14.06.04/07:34 Adrian Napierała w Jagielloni Białystok
Piłkarz Pogoni Szczecin, Adrian Napierała będzie od przyszłego sezonu reprezentował barwy II-ligowej Jagielloni Białystok - informuje "Gazeta Wyborcza".
22-letni Napierała to wicemistrz do lat 16 i mistrz Europy do lat 18. Rosły (187 cm) obrońca zwrócił na siebie uwagę trenera "Jagi" już wcześniej. W grudniu Witold Mroziewski oficjalnie przedstawił swój ranking drugoligowych zawodników. Na pozycji środkowego obrońcy wyróżnił "swojego" Krzysztofa Zalewskiego oraz Napierałę. Ten jednak nawet w rundzie jesiennej w podstawowym składzie Pogoni Szczecin zagrał tylko w ośmiu spotkaniach. Wiosną było jeszcze gorzej, bowiem zaliczył epizody jedynie w dwóch meczach drużyny Bogusława Baniaka.
Odejście Napierały z Pogoni to początek ruchów kadrowych w zespole. Działacze już dawno zapewniali, że zespół wzmocni taka sama ilość piłkarzy, jaka będzie musiała opuścić drużynę.
Nie wiadomo jeszcze na jakich zasadach odbędzie się transfer Napierały, bowiem ten ma podpisany kontrakt z Pogonią jeszcze na kilka lat. Być może w ramach wymiany, do Szczecina trafi środkowy pomocnik - Dariusz Łatka, którego ponoć nazwisko widnieje w notesie trenera Portowców, Bogusława Baniaka. /ap/
Źródło: Gazeta Wyborcza, własne
Teksty Osieckiej mają coś w sobie...

W żółtych płomieniach liści

W żółtych płomieniach liści
brzoza dopala się ślicznie.
Grudzień ucieka za grudniem,
styczeń mi stuka za styczniem.
Wśród ptaków wielkie poruszenie,
ci odlatują, ci zostają,
na łące stoją jak na scenie -
czy też przeżyją, czy dotrwają?

I ja żegnałam nieraz kogoś,
i powracałam już nie taka,
choć na mej ręce lśniła srogo
obrączka srebrna jak u ptaka.
I ja żegnałam nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ja żegnałam nieraz kogoś,
i ja żegnałam nieraz...

Gęsi już wszystkie po wyroku,
nie doczekają się kolędy,
ucięte głowy ze łzą w oku
zwiędną jak kwiaty, które zwiędły.
Dziś jeszcze gęsi kroczą ku mnie
w ostatnim sennym kontredansie
jak tłuste księżne, które dumnie
witały przewrót, kiedy stał się...

I ja witałam nieraz kogoś
chociaż paliły wstydem skronie,
i powierzałam Panu Bogu
to, co w pamięci jeszcze płonie.
I ja witałam nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ja witałam nieraz kogoś,
i ja witałam nieraz...

Ognisko palą na polanie,
w nim liszka przez pomyłkę gore,
a razem z liszką, drogi panie,
me serce biedne, ciężko chore.
Lecz nie rozczulaj się nad sercem,
na cóż mi kwiaty, pomarańcze,
ja jeszcze z wiosną się rozkręcę,
ja jeszcze z wiosną się roztańczę!

I ja żegnałem nieraz kogoś,
i powracałem już nie taki,
choć na mej ręce lśniła srogo
obrączka jaką noszą ptaki.
I ty żegnałeś nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ty żegnałeś nieraz kogoś,
i ty żegnałeś nieraz...
Wiele gatunków ptaków wędrownych wcześniej wraca wiosną ze swych zimowych siedzib. Zdaniem naukowców, ptaki reagują w ten sposób na ocieplający się klimat. Wyniki prawie czterdziestoletnich badań opublikowano na łamach pisma "Global Change Biology".

Badania były prowadzone na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych przez naukowców z Boston University i Manomet Center for Conservation Sciences. Badacze analizowali zmiany terminów wiosennych wędrówek 32 gatunków ptaków.

Dane zaczęto zbierać w 1970 r. Okazało się, że osiem gatunków ptaków przylatuje wiosną wcześniej niż 38 lat temu. Zdaniem naukowców powodem jest ocieplenie klimatu. We wschodniej części stanu Massachusetts, gdzie prowadzono obserwacje przylatujących ptaków, wiosenne temperatury wzrosły średnio o 1.5 st. C, począwszy od 1970 r. Jak wykazały badania, gatunki, które zimują bliżej, elastyczniej reagują na zmiany temperatur. Kiedy początek wiosny jest ciepły, przylatują wcześniej, a kiedy chłodny - później.



Natomiast ptaki zimujące w Ameryce Południowej nie zmieniły terminów wiosennych przylotów. Ptaki, które zimują bliżej, łatwiej potrafią wyczuć, kiedy zbliża się ciepła wiosna, ponieważ znajdują się w podobnej strefie klimatycznej. Ptaki zimujące dalej nie mają takiej szansy. Klimat w Ameryce Południowej ma niewiele wspólnego z klimatem w Nowej Anglii - tłumaczą badacze. Jak dodają, brak elastyczności wobec zmian klimatu może mieć poważne reperkusje dla ptaków.

Ptaki przylatujące z daleka zaczynają się spóźniać w stosunku do "krótkodystansowców". Badania prowadzone w Europie dowodzą, że również z Afryki ptaki powracają nieco za późno w stosunku do początku wiosny. Brakuje im przez to owadów, którymi się zwykle żywią. Być może jest to przyczyna zaobserwowanego w ostatnich latach, gwałtownego zmniejszania się liczebności ptaków śpiewających na terenie Europy - piszą naukowcy.

PAP Nauka
Bociani szczyt demograficzny

Dzięki ptakom z Polski – „Polakom” i „Polkom”, jak się je nazywa – Szwecja przeżywa bociani szczyt demograficzny. w 109 gniazdach tych ptaków zaobserwowano co najmniej 166 jaj, z których już zaczynają się wykluwać pisklęta.


W bocianich gniazdach wykluwają się już małe bociany (fot. PAP/Lech Muszyński)

Jak podaje komunikat stowarzyszenia zajmującego się odbudową bocianiej populacji, 77 jaj, czyli prawie połowa, jest „polskiego” pochodzenia.

Południe Szwecji zamieszkiwało niegdyś wiele bocianów. Jednak w miarę osuszania ziem, intensyfikacji rolnictwa oraz jego chemizacji liczba tych ptaków szybko malała. W 1954 roku po raz ostatni zanotowano obecność żyjącego na wolności bociana.

W latach 70. postanowiono podjąć próbę odbudowy populacji tych ptaków. Stowarzyszenie ornitologiczne przy pomocy władz oraz organizacji ekologicznej WWF sprowadziło w 1972 roku pierwsze bocianie pary ze Szwajcarii – kraju, który odtworzył u siebie populację bocianów. Umieszczono je w ptaszarni, skąd chciano następnie pobierać odchowane już młode i wypuszczać na wolność.

Pomysł okazał się niewypałem. Doświadczenia szwajcarskie nie na wiele się przydały w warunkach szwedzkich. Sprowadzone ze Szwajcarii ptaki pochodziły z gatunku zamieszkującego Algierię. Północnoafrykańskie bociany nie miały instynktu odlatywania przed nadejściem zimy do cieplejszej strefy klimatycznej. Wypuszczone na wolność w większości zginęły z zimna, a te, które odleciały, już nie powracały.

Okazało się, że Szwecję zamieszkiwały kiedyś bociany wywodzące się z odmiany wschodnioeuropejskiej, zimującej na Bliskim Wschodzie. Dlatego w 2004 r. sprowadzono z poznańskiego ogrodu zoologicznego 40 bocianów – „Polek” i „Polaków”, jak się je popularnie nazywa.

To właśnie ich potomstwo, już wyklute w szwedzkich ptaszarniach, zaczyna zasiedlać coraz liczniejsze gniazda na wolności. Bociany te, kierując się wrodzonym instynktem, odlatują przed zimą i powracają wiosną.

(PAP)
msies

ze str. [url] http://ww6.tvp.pl/1875,20070522501616.strona[/url]
Wiosenna migracja coraz wcześniej

W Szwecji i Finlandii od dłuższego czasu obserwuje się coraz wcześniejsze wiosenne przyloty wędrownych ptaków, o czym niemal równocześnie poinformowali naukowcy obu krajów.

Fiński ornitolog Andreas Linden z Helsińskiego Uniwersytetu powiedział, że obecnie ptaki zimujące w odległych krajach powracają do Finlandii o pięć i pół dnia wcześniej niż 25 lat temu.
Dodał, że jest rzeczą znaną, że w przypadku wczesnej wiosny ptaki, które nie odlatują daleko, lecz np. na drugą stronę Bałtyku, potrafią w jakiś sposób „zorientować” się w sytuacji i rozpocząć wcześniejsze powroty. To dla nich ważne, bowiem na miejscu rozgrywa się wyścig do najlepszych miejsc gniazdowania. Wcześniejszy powrót to też szansa złożenia większej liczby jaj i możliwość wykarmienia liczniejszego potomstwa.
Obserwowane obecnie wcześniejsze powroty dotyczą jednak też ptaków spędzających zimę w Afryce i to aż na południe od Sahary. – To zaskakujące – podkreśla Linden – bo niby skąd ptaki w Afryce mogą wiedzieć o wcześniejszej wiośnie na dalekiej północy?

Jedynym wytłumaczeniem są, wg fińskiego naukowca, zmiany genetyczne zachodzące w ptasich organizmach. Stanowią one zauważalne następstwo stopniowego ocieplania się klimatu.

Organizmy ludzkie jeszcze na to nie reagują, choć w ciągu ostatnich 40 lat zimowa temperatura na północy Europy podniosła się o 6 stopni. Ptaki natomiast muszą się przystosowywać do skutków efektu cieplarnianego, by przetrwać.

Niclas Jonzen z Uniwersytetu w Lund widzi te same zjawiska. Wg jego obserwacji, ptaki powracają obecnie do Szwecji o tydzień wcześniej niż dawniej. Również współpracujący z nim ornitolodzy we Włoszech zauważają wcześniejsze ptasie wyloty na północ.

Dla Jonzena zaskakująca jest szybkość zmian następujących w ptasich organizmach. – Wystarczyło 25 lat, czyli 10 ptasich generacji, by zmiany stały się zauważalne i spowodowały zmiany w obyczajach poszczególnych gatunków – powiedział.

(PAP)
msies

Już teraz widać, zdaniem naukowców, że za niecałe 100 lat zmiany w biologicznym zegarze ptaków mogą pójść tak daleko, że poszczególne gatunki będą powracały na północ już w lutym albo zrezygnują w ogóle z wylotów na południe.


artykuł z [url]http://ww6.tvp.pl/1875,20060703364102.strona[/ur]
Żołna doczeka się rezerwatu

W Buszkowicach k. Przemyśla powstaje rezerwat dla żołny, najbardziej kolorowego ptaka w Polsce, objętego ścisłą ochroną gatunkową – poinformował prezes Przemyskiego Towarzystwa Ornitologicznego Przemysław Kunysz.

Żołna to gatunek znajdujący się pod ścisłą ochroną. W Polsce żyje nieco ponad 30 par tych ptaków

Rezerwat powstaje na skarpie przy nieczynnej cegielni, w której gniazduje największa kolonia tych ptaków w naszym kraju. W Buszkowicach ornitolodzy naliczyli w tym roku aż 11 par, co jest rekordową liczbą, zważywszy, że – według ostatnich szacunków – w całej Polsce występuje obecnie zaledwie 30 – 35 par. Ponadto w okolicach Buszkowic są jeszcze dwie pary, gniazdujące na prywatnych posesjach.

– Żołny to najładniejsze ptaki w Polsce, niezwykle kolorowe. Dlatego z łatwością rozpozna je nawet każdy amator, gdyż swym pięknym upierzeniem wyróżniają się w ptasim świecie – powiedział Kunysz.

Utworzenie rezerwatu to wspólna inicjatywa Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków, Przemyskiego Towarzystwa Ornitologicznego, Zespołu Parków Krajobrazowych w Przemyślu i wojewódzkiego podkarpackiego konserwatora przyrody.

Jest już wstępna dokumentacja rezerwatu, a o jego formalnym utworzeniu zdecyduje wojewoda podkarpacki. Zdaniem pomysłodawców, już na wiosnę przyszłego roku żołny będą miały bezpieczne, prawnie chronione miejsce gniazdowania.

Gniazda żołny to długa, wygrzebana nora w urwisku. Z tego powodu buszkowicka skarpa to wręcz idealny teren dla tych ptaków. Oprócz żołn, zamieszkują go także jaskółki brzegówki, wilgi, dudki i pokrzewki jarzębate. W okolicy pojawia się też orlik krzykliwy.

Rezerwat w Buczkowicach byłby drugim w Polsce. Pierwszy istnieje w pobliskich Siedliskach, na tzw. Skarpie Jaksmanickiej. Od pewnego czasu jest jednak niezamieszkały przez te ptaki. – Wynika to z tego, że żołna lubi zmieniać miejsca zasiedlania, opuszczając je na jakiś czas, ale przeważnie tam powraca – tłumaczy Kunysz.

Żołna to ptak wędrowny, zamieszkujący południową Europę, a także południową Azję. Lokalnie występuje też w Afryce – zimuje na południe od Sahary. W Polsce gnieździ się głównie w południowo-wschodniej części kraju.

(PAP)
mzaw
artykuł z http://ww6.tvp.pl/1875,20060810380518.strona
Busłowe (bocianie) łapy - pieczywo obrzędowe w kształcie pięciopalczastych łap ptasich, pieczone do końca XIX w. na Podlasiu i Kurpiach na święto Zwiastownia NMP i powitanie bociana, zwiastuna wiosny. Wypieki kładziono do gniazd bocianich, aby skłonić ptaki do powrotu, a tym samym przybliżyć nadejście wiosny. Gdy widziano danego roku po raz pierwszy bociana, domownicy podnosili w górę bocianie łapy i wołali "busoł, busoł" co miało skłonić ptaka do założenia gniazda na kalenicy domu.
Źródło


Źródło

W katolickiej tradycji polskiej początek wiosny łączono przede wszystkim ze Świętem Zwiastowania Najświętszej Marii Panny- 25 marca zwane również świętem Matki Boskiej Zagrzewnej, Ożywiającej albo Roztwornej. Matka Boska, której anioł z nieba zwiastował macierzyństwo czczona jest jako patronka wszelkiego budzącego się na wiosnę życia. Czczono ją jako ta która nie tylko budzi ziemię do życia ale zasila ją w życiodajną wodę i ogrzewa słońcem. Od tego też dnia wszyscy z utęsknieniem wypatrywali powracające z daleka bociany, które zawsze otaczane były wielką czcią i szacunkiem. Ich nie pojawienie w ten dzień zapowiadało nieurodzaj. Ujrzenie lecącego bociana przynosiło szczęście, ale jeżeli siedział, był to zły znak. Nieszczęście zapowiadało także puste gniazdo ominięte przez bociany, dlatego też w niektórych regionach Polski gospodynie piekły specjalne bułeczki w kształcie bocianich łap i wkładano je do gniazd. Zranienie ptaka było surowo karane, a za jego zabicie groziła śmierć.

Wierzono, że zaraz po Zwiastowaniu i pojawieniu się bocianów stopnieją śniegi i nastanie prawdziwa, ciepła wiosna.
Źródło
Jacek Kaczmarski "Przeczucie (Cztery pory niepokoju)"

"Wiosną lody ruszyły, Panowie Przysięgli."
Zakwitają pustynie, śnieg się w słońcu zwęglił,
Bóg umiera na Krzyżu, ale zmartwychwstaje,
Kurczak z pluszu wysiedział Wielkanocne Jaje,
Baran z cukru nie martwi się losu koleją,
Świtem ptaki w niebieskim zapachu szaleją.
Tyle razy to wszystko już się wydarzyło,
Więc dlaczego przed strachem chowamy się w miłość?

- Bo za oknem wiosenny wiatr drzewami szarpie,
Budzą się do pracy upiory i harpie;
Nie ufaj w wieczory, wstań, zaciągnij story -
Upiory i harpie, harpie i upiory...

Latem cierpkie owoce pęcznieją słodyczą,
W tańcu pracy pszczoły na urodzaj liczą,
Słońce szczodrze wytrząsa swoją gęstą grzywę
Na ludzi ospałych, na miasta leniwe.
Matka Boska się pławi w złocie i zieleniach,
Pustoszeją w święto narodowe więzienia -
Tak co roku nas lato spokojem kołysze,
Więc dlaczego przed strachem chowamy się w ciszę?

- Bo za oknem grzmot się ściga z błyskawicą,
W letnią burzę tańczą Wodnik z Topielicą -
Zakochani w zbrodni, ofiar wiecznie głodni -
Wodnik i Topielica, Topielica i Wodnik.

Jesień kładzie słoneczne wspomnienia w słoiki,
Pachną zioła, pęcznieją worki i koszyki,
Przyjaciele wracają z podróży dalekich,
Obmywają stopy w nurcie własnej rzeki.
Pod wieńcem i zniczem usypiają zmarli
Zapomniawszy już o tym, co życiu wydarli,
Poeci o jesieni powielają sztampy,
Więc dlaczego przed strachem - zapalamy lampy?

- Bo za szybą jesienna ulewa zajadła,
Podchodzą do okien strzygi i widziadła.
Odwróć się od szyby, rozmawiaj na migi -
Strzygi i widziadła, widziadła i strzygi...

Zima dzieli istnienia na czarne i białe,
Zimą ciało ogrzejesz tylko innym ciałem,
Paleniska buzują, ciemnieją kominy,
Gęsim puchem piernaty wabią i pierzyny.
Trzej Królowie przybędą Panu bić pokłony,
Złożą dary bogate na wiechciu ze słomy,
Już lat dwa tysiące powraca to święto,
Więc skąd nad stołami milczące memento?

- Bo za oknem śnieżyca, chichoty i wycie,
Przed którymi na próżno chowamy się w życie.
Ten niepokój dopadnie nas zawsze i wszędzie -
Pamiętamy, co było
Więc wiemy - co będzie.
Chyba nie muszĂż Panu tÂłumaczyĂŚ Âże jest wiosna i ptaki powracajÂą z ciepÂłych krajów i to nie tylko do Polski i do caÂłej Europy.


O nieee to jest ich wiĂżcej,niÂż 2? CaÂłe stado? nie uwolnimy siĂż od nich nigdy :zalamany:
Jedna z najpiękniejszy polskich piosenek... Wytłuszczony fragment dedykuję mięsożercom...

"W żółtych płomieniach liści"

muzyka: Andrzej Zieliński
wykonanie: Łucja Prus i Skaldowie (1970)
Piosenka dostępna na płycie Agnieszka Osiecka - Złote przeboje

W żółtych płomieniach liści
brzoza dopala się ślicznie.
Grudzień ucieka za grudniem,
styczeń mi stuka za styczniem.
Wśród ptaków wielkie poruszenie,
ci odlatują, ci zostają,
na łące stoją jak na scenie -
czy też przeżyją, czy dotrwają?

I ja żegnałam nieraz kogoś,
i powracałam już nie taka,
choć na mej ręce lśniła srogo
obrączka srebrna jak u ptaka.
I ja żegnałam nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ja żegnałam nieraz kogoś,
i ja żegnałam nieraz...

Gęsi już wszystkie po wyroku,
nie doczekają się kolędy,
ucięte głowy ze łzą w oku
zwiędną jak kwiaty, które zwiędły.
Dziś jeszcze gęsi kroczą ku mnie
w ostatnim sennym kontredansie
jak tłuste księżne, które dumnie
witały przewrót, kiedy stał się...

I ja witałam nieraz kogoś
chociaż paliły wstydem skronie,
i powierzałam Panu Bogu
to, co w pamięci jeszcze płonie.
I ja witałam nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ja witałam nieraz kogoś,
i ja witałam nieraz...

Ognisko palą na polanie,
w nim liszka przez pomyłkę gore,
a razem z liszką, drogi panie,
me serce biedne, ciężko chore.
Lecz nie rozczulaj się nad sercem,
na cóż mi kwiaty, pomarańcze,
ja jeszcze z wiosną się rozkręcę,
ja jeszcze z wiosną się roztańczę!

I ja żegnałem nieraz kogoś,
i powracałem już nie taki,
choć na mej ręce lśniła srogo
obrączka jaką noszą ptaki.
I ty żegnałeś nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ty żegnałeś nieraz kogoś,
i ty żegnałeś nieraz...
Miłe dzień dobry wszystkim Pewnie przez tę deszczową pogodę ale od rana mam w głowie jedną piosenkę...może jak ją zaśpiewam to mi przejdzie?

Tekst: Agnieszka Osiecka
W ŻÓŁTYCH PŁOMIENIACH LIŚCI

W żółtych płomieniach liści
brzoza dopala się ślicznie.
Grudzień ucieka za grudniem,
styczeń mi stuka za styczniem.
Wśród ptaków wielkie poruszenie,
ci odlatują, ci zostają,
na łące stoją jak na scenie -
czy też przeżyją, czy dotrwają ?

I ja żegnałam nieraz kogoś,
i powracałam już nie taka,
choć na mej ręce lśniła srogo
obrączka srebrna jak u ptaka.
I ja żegnałam nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ja żegnałam nieraz kogoś,
i ja żegnałam nieraz...

Gęsi już wszystkie po wyroku,
nie doczekają się kolędy,
ucięte głowy ze łzą w oku
zwiędną jak kwiaty, które zwiędły.
Dziś jeszcze gęsi kroczą ku mnie
w ostatnim sennym kontredansie
jak tłuste księżne, które dumnie
witały przewrót, kiedy stał się...

I ja witałam nieraz kogoś
chociaż paliły wstydem skronie,
i powierzałam Panu Bogu
to, co w pamięci jeszcze płonie.
I ja witałam nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ja witałam nieraz kogoś,
i ja witałam nieraz...

Ognisko palą na polanie,
w nim liszka przez pomyłkę gore,
a razem z liszką, drogi panie,
me serce biedne, ciężko chore.
Lecz nie rozczulaj się nad sercem,
na cóż mi kwiaty, pomarańcze,
ja jeszcze z wiosną się rozkręcę,
ja jeszcze z wiosną się roztańczę !

I ja żegnałem nieraz kogoś,
i powracałem już nie taki,
choć na mej ręce lśniła srogo
obrączka jaką noszą ptaki.
I ty żegnałeś nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ty żegnałeś nieraz kogoś,
i ty żegnałeś nieraz...
Mruczę sobie, leciało w radiu..takie przypomnienie po smsku od kogoś bliskiego.

W żółtych płomieniach liści
muzyka: Andrzej Zieliński
wykonanie: Łucja Prus i Skaldowie (1970)

W żółtych płomieniach liści
brzoza dopala się ślicznie.
Grudzień ucieka za grudniem,
styczeń mi stuka za styczniem.
Wśród ptaków wielkie poruszenie,
ci odlatują, ci zostają,
na łące stoją jak na scenie -
czy też przeżyją, czy dotrwają?

I ja żegnałam nieraz kogoś,
i powracałam już nie taka,
choć na mej ręce lśniła srogo
obrączka srebrna jak u ptaka.
I ja żegnałam nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ja żegnałam nieraz kogoś,
i ja żegnałam nieraz...

Gęsi już wszystkie po wyroku,
nie doczekają się kolędy,
ucięte głowy ze łzą w oku
zwiędną jak kwiaty, które zwiędły.
Dziś jeszcze gęsi kroczą ku mnie
w ostatnim sennym kontredansie
jak tłuste księżne, które dumnie
witały przewrót, kiedy stał się...

I ja witałam nieraz kogoś
chociaż paliły wstydem skronie,
i powierzałam Panu Bogu
to, co w pamięci jeszcze płonie.
I ja witałam nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ja witałam nieraz kogoś,
i ja witałam nieraz...

Ognisko palą na polanie,
w nim liszka przez pomyłkę gore,
a razem z liszką, drogi panie,
me serce biedne, ciężko chore.
Lecz nie rozczulaj się nad sercem,
na cóż mi kwiaty, pomarańcze,
ja jeszcze z wiosną się rozkręcę,
ja jeszcze z wiosną się roztańczę!

I ja żegnałem nieraz kogoś,
i powracałem już nie taki,
choć na mej ręce lśniła srogo
obrączka jaką noszą ptaki.
I ty żegnałeś nieraz kogoś
za chmurą, za górą, za drogą,
i ty żegnałeś nieraz kogoś,
i ty żegnałeś nieraz...

Dla tego kogoś..
.
Żuraw (Grus grus (L., 1758)) - duży ptak z rodziny żurawiowatych, zamieszkujący północną i środkową część Eurazji. Zimuje na Półwyspie Iberyjskim, w Afryce Północnej i zachodniej Azji. W Polsce nieliczny ptak lęgowy niżu (5000-6000 par). W tym Warmię i Mazury zasiedla 30% populacji lęgowej Polski.

Cechy gatunku
Sylwetka wysmukła, wyprostowana. Większy od bociana, o popielatym upierzeniu, końcówki skrzydeł czarne. Charakterystyczną ozdobą jest ogon utworzony z wydłużonych, pokarbowanych lotek, zwisających w kształcie pióropusza. Górna część głowy koloru karminowego, boki białe, czoło i przód długiej szyi czarne.
Podczas przelotów stada lecą w kluczach i wydają głośny "klangor", przypominający głos trąbki, słyszalny w promieniu kilku kilometrów. W locie wyciąga szyję i nogi podobnie jak bocian; powolne, majestatyczne uderzenia skrzydeł. Przy poruszaniu się po powierzchni ziemi ruchy płynne, powolne. Bardzo płochliwy i czujny.
Wiosną żurawie odbywają widowiskowe tańce godowe, podczas których ptaki podskakują z rozpostartymi skrzydłami, wykonują głębokie ukłony, trąbią i stroszą pióropusz wydłużonych lotek 3. rzędu.

Wędrówki
Podczas jesiennej wędrówki do Hiszpanii w X-XI zatrzymuje się na stałych miejscach postoju; powraca w II-III.

Wymiary średnie
długość ciała 140 cm
rozpiętość skrzydeł do 240 cm
waga 5-6 kg

Biotop
Rozległe bagna, torfowiska, wrzosowiska, nad jeziorami i starorzeczami, w oddaleniu od siedzib ludzkich, ale żeruje także na łąkach i polach uprawnych.

Gniazdo
Zawsze na ziemi, z bezładnie ułożonego materiału w postaci zbutwiałych roślin, o średnicy ok. 80 cm.

Jaja
Jeden lęg w roku w połowie kwietnia. Zniesienie przeważnie z 2 jaj o średnich wymiarach 98x63 mm, silnie wydłużonych, o tle szarozielonym lub szarożółtym.

Pokarm
Wszystkożerne: gryzonie, różne nasiona, owady.

Wysiadywanie
Obydwoje rodzice przez okres ok. 30 dni. Pisklęta opuszczają gniazdo po ok. 65 dniach.

Ochrona
Objęty ochroną gatunkową ścisłą. Wskazana ochrona terenów podmokłych i bagiennych. Ostatnio zwiększa swoją liczebność.

Populacja
Światowa populacja żurawia zwyczajnego jest szacowana na 210 000 - 250 000 osobników.

Podgatunki
Obecnie znane są dwa podgatunki: Grus grus grus (Linnaeus [1758]), Grus grus lilfordi (Sharpe [1894]).

Opis zaczerpnięty z Wikipedii
JASKÓŁKA MODRA (progne subis)

Pieknie ubarwiona jaskółka modra nie występująca w Polsce , jest największą północnoamerykańską jaskółką. Uważana jest za pożytecznego tępiciela owadów i tradycyjnie zwiastuje wiosnę. Jaskółka ta jest silnie zbudowanym ,ale eleganckim przedstawicielem rodziny jaskółek. Dużą część dnia spędza w locie, łowiąc owady. Ten uroczy i pożyteczny ptak z błyszczącymi, niebieskofioletowymi piórami jest pożądanym gościem w ogrodach i budkach lęgowych, bowiem tępi wielkie ilości owadów. W locie łapie do dzioba wszystkie możliwe gatunki owadów latających: komary, muchy, motyle, a nawet chrząszcze. Pisklęta karmione są nadtrawioną i zwróconą zawartością wola. Kiedy nauczą sie latać w ciągu kilku dni mogą się same o siebie zatroszczyć. Ich gardziel jest wyposarzony w odstające szczecinki, dlatego stanowia pułapke dla owadów latających. Co roku w kwietniu wielkie stada jaskółek modrych powracaja do gniazdowisk w kanadzie i USA i natychmiast zaczynaja budowę gniazd w dziuplach budkach lęgowych w ścianach skalnych lub dziurach w ścianach domu. Gniazdo wysłane jest warstwą suchej trawy, często przemieszanej ze świeżymi liśćmi, które utrzymują w gnieździe wilgoć. Samiczka znosi 4-6 białych jaj i wysiaduje je przez 2 tyg. Samiec zastępuje ją tylko, kiedy samica wylatuje po pozywienie, ale nie jest on w stanie utrzymać przez dluższy czas odpowiedniej tem. jaj, ponieważ nie ma spodniej stronie ciała gołego mocno ukrwionego miejsca którym samiczka ogrzewa jaja. kiedy pierwsze pisklęta są zdolne do lotu, jajeczka składane są drugi, czasem nawet trzeci raz, jednak za każdym razem jest ich mniej.

http://www.birdphotograph...otos/puma-1.jpg
Wojteczek, hehe dzięki za pozdrowienia
Ale códownie, nareszcie przyszła prawdziwa, upragniona wiosna, cieplutko dużo słońca, ptaki powracał i pięknie śpiewaja, teras mają pełne dzioby roboty bo gdzie się tylko nie rozejrze to materiały na gniazda zbierają
CZAJKA POSPOLITA (VANELLUS VANELLUS )
Jest pospolitym i powszechnie znanym ptakiem z rzędu siewkokształtnych. Czajka występuje w całej Europie częściowo w Azji gdzie zasięg jej jest występowania to strefa umiarkowana aż do Pacyfiku. Biotopem czajki są podmokłe łąki. Występuje na terenach otwartych unikając krzaków, drzew i zarośli. Bardzo chętnie przebywa też na terenach uprawnych. Przylatuje do nas w początkach marca, nieraz w ostatnich dnia lutego, zaledwie zdążą stopnieć śniegi. Jeśli mróz powraca czajki odlatują w stronę południa. Z chwilą zniesienia jaj czajki pozostają na miejscu i przeczekują nie korzystny okres. Jajka czajki są bardzo odporne na zimno. W marcu łąki rozbrzmiewają jękliwymi krzykami czajek. Samce chcąc się przypodobać samicą popisują się przed nimi swoim lotem godowym, koziołkują w powietrzu i zataczają okręgi. Wczesną wiosną pożywieniem czajek są pająki, ślimaki i pierścienice. Pod koniec marca lub na początku kwietnia samica wygrzebuje dołek który wyściela trawą, zniesie do niego 4 oliwkowobrunatne jaja na których jest parę ciemnych plamek. Barwa jajek całkowicie zlewa je z otoczeniem, mając je tuż przed nosem trudno jest odróżnić je od podłoża. Samiec łączy się z 2-3 samicami i nieraz na krótko zastępuje je w wysiadywaniu. Pisklaki wykluwają się po 24 dniach, po wykluciu pokryte są szarobiałym puchem. W gnieździe przebywają 1-2 dni po czym wodzone są przez samice. Gdy zbliża się zagrożenie ukrywają się w trawie, trudno je wtedy wypaczyć i odróżnić od kępki trawy. W tym samym czasie samica ląduje na ziemi i udaje chore i łatwą do złapania, gdy intruz zostanie na określoną odległość wyprowadzony od gniazda samica porywa się do lotu. Niekiedy atakuje dziobem i skrzydłami, pisklęta potrafią latać po 35 dniach od wyklucia. Należą do ptaków bardzo towarzyskich i przez całe lato do późnej jesieni zbijają się w grupy (chodzi o żerowanie na łąkach i polach) w stadach dochodzących do kilkaset sztuk. Zimują na Bałkanach, południu Francji i Hiszpanii a także nad morzem czarnym.
Rozpiętość skrzydeł 70-75 cm
Masa ciała 200-260g
Wszystkim polecam obserwacje czajek gdyż są to ptaki bardzo ciekawe i w miarę nie płochliwe.
Mój artykuł nie jest kopią polskich ani obcojęzycznych książek, magazynów. Czasopism, stron WWW oraz innych tekstów podobnego lub tego samego typu jak w/w oraz ich tłumaczeń.Jest to wyłącznie moja praca intelektualna do której mam pełna prawa autorskie.
Jakub Szymanowicz
Tekst napisałem na podstawie swoich obserwacji a także książki Albina Łąckiego
WŚRÓD ZWIERZĄT
Tak jak dźwięki wyciszyły jego myśli, snujący się z wolna nad ogniem dym dał ukojenie zmęczonym oczom. W pewnym momencie zdało mu się, że dźwięk i obraz stają się jednym – ciemne pasma kłębiące się tuż nad ogniem zaczęły pełznąć wokół prowizorycznego paleniska, układając się w skomplikowane wzory i spirale. Oleisty, niemal ciężki od koloru dym snuł się po ziemi, w powietrzu rozchodził się ciężki zapach ziół.
Hakan czuł, jak jego nozdrza wypełnia kojąca woń, jak powieki z wolna stają się coraz cięższe. Starał się jednak nie poddać senności – chciał zachować przytomność umysłu, zaczął go oczyszczać.

Głosy z wolna ucichały. Mistrz mawiał, że zapach i melodia przeganiają ich. Hakanowi zawsze zdawało się, że ich usypia; że nawet duchy da się skłonić do wyciszenia i zaśnięcia. Że dzięki szamańskim zabiegom mają szansę choćby na odrobinę wytchnienia od codziennych cierpień, od stałych cierpień, od wiecznych cierpień.

... wpada czyn...

Nie mógł oczyścić się zupełnie. Słowa zapamiętanej w dzieciństwie pieśni powracały jak ptaki, które nie potrafiły znieść najsurowszych zim w jego rodzinnych stronach i odlatywały, by powracać z nadejściem wiosny.

... raz w dobry wpada czyn...

Chcąc, nie chcąc, zaczął zastanawiać się, kim mogła być kobieta, która przyniosła tę melodię. Co robiła tutaj, tak daleko od ziem, z których pochodził, a które wydały tę melodię i te słowa. Czy tutaj przeszła przez Bramę?
Czego chciała od niego?

Bystrości zręcznej kryjąc w sobie ogrom
Raz w zły raz w dobry wpada czyn:
Gdy w kraju strzeże praw, jak przysiągł bogom,
Wielki w ojczyźnie jest to syn.

Nie słyszał już innych głosów, poza własnym, który już głośno nucił. Trans porwał się niczym strzępy pajęczyny.



| i choć współcześnie to powiało inną epoką (opoką:)
| podoba mi się
Wrażenie innej epoki tak intensywne, że czytając wiersz niecierpliwie
przesuwałam na dół, żeby sprawdzić, czy czasem nie cytujesz jakiegoś dawnego
poety.



Niestety :( , takie właśnie przekonanie o 'innej epoce'
jest bardzo symptomatyczne dla 'liderów' tej grupy
piszacych - a jakze - "wiersze wspólczesne". :)))

hmmm.... lecz parafrazując słynny kawał o "konsternacji"
ktorej nie należy mylić z ....... mozna powiedzieć :

 "Nie należy, kochanie, mylić stylu innych epok z własnym beztalenciem "

  czyli z tym , że samemu potrafi się jedynie produkować
  knoty i gnioty bez ładu i składu,
  i opatrywać je eufemistycznym u s p r a w i e d l i w i a j ą c y m
  snobizm i smutny fakt bezradności przymiotnikiem "wspołczesne".

Dla Haliny
w podziekowaniu za piękny wiersz
i by nie czuła się tak "zimowo" ani archaicznie
wiersz także w tonacji 'Quattro Stagioni'
niewątpliwie współczesnego poety  :).

pozdrowiska
Wojtek

    Cztery pory niepokoju

 Wiosną lody ruszyły, Panowie Przysięgli.
 Zakwitają pustynie, śnieg się w słońcu zwęglił,
 Bóg umiera na krzyżu, ale zmartwychwstaje,
 Kurczak z pluszu wysiedział Wielkanocne Jaje,
 Baran z cukru nie martwi się losu koleją,
 Świtem ptaki w niebieskim zapachu szaleją.
 Tyle razy to wszystko już się wydarzyło,
 Więc dlaczego przed strachem chowamy się w miłość?

 - Bo za oknem wiosenny wiatr drzewami szarpie,
 Budzą się do pracy upiory i harpie;
 Nie ufaj w wieczory, wstań, zaciągnij story -
 Upiory i harpie, harpie i upiory...

 Latem cierpkie owoce pęcznieją słodyczą,
 W tańcu pracy pszczoły na urodzaj liczą,
 Słońce szczodrze wytrząsa swoją gęstą grzywę
 Na ludzi ospałych, na miasta leniwe.
 Matka Boska się pławi w złocie i zieleniach,
 Pustoszeją w święto narodowe więzienia -
 Tak co roku nas lato spokojem kołysze,
 Więc dlaczego przed strachem chowamy się w ciszę?

 - Bo za oknem grzmot się ściga z błyskawicą,
 W letnią burzę tańczą Wodnik z Topielicą -
 Zakochani w zbrodni, ofiar wiecznie głodni -
 Wodnik i Topielica, Topielica i Wodnik.

 Jesień kładzie słoneczne wspomnienia w słoiki,
 Pachną zioła, pęcznieją worki i koszyki,
 Przyjaciele wracają z podróży dalekich,
 Obmywają stopy w nurcie własnej rzeki.
 Pod wieńcem i zniczem usypiają zmarli
 Zapomniawszy już o tym, co życiu wydarli,
 Poeci o jesieni powielają sztampy,
 Więc dlaczego przed strachem - zapalamy lampy?

 - Bo za szybą jesienna ulewa zajadła,
 Podchodzą do okien strzygi i widziadła.
 Odwróć się od szyby, rozmawiaj na migi -
 Strzygi i widziadła, widziadła i strzygi...

 Zima dzieli istnienia na czarne i białe,
 Zimą ciało ogrzejesz tylko innym ciałem,
 Paleniska buzują, ciemnieją kominy,
 Gęsim puchem piernaty wabią i pierzyny.
 Trzej Królowie przybędą Panu bić pokłony,
 Złożą dary bogate na wiechciu ze słomy.
 Już lat dwa tysiące powraca to święto,
 Więc skąd nad stołami milczące memento?

 - Bo za oknem śnieżyca, chichoty i wycie,
 Przed którymi na próżno chowamy się w życie.
 Ten niepokój dopadnie nas zawsze i wszędzie -
 Pamiętamy, co było...
 Więc wiemy, co będzie.


| Wrażenie innej epoki tak intensywne, że czytając wiersz niecierpliwie



przesuwałam na dół, żeby sprawdzić, czy czasem nie cytujesz jakiegoś dawnego
poety.

Niestety :( , takie właśnie przekonanie o 'innej epoce'
jest bardzo symptomatyczne dla 'liderów' tej grupy
piszących - a jakże - "wiersze współczesne". :)))
...............................
 "Nie należy, kochanie, mylić stylu innych epok z własnym beztalenciem "



Słusznie, szczęściem piszę mało.
A dla mnie wrażenie innej epoki to była najwyższa pochwała, bo za
współczesnością w stylu, który opisałeś, mocno nie przepadam (co innego
współczesność w stylu Haliny).

Dla Haliny
w podziękowaniu za piękny wiersz
i by nie czuła się tak "zimowo" ani archaicznie
wiersz także w tonacji 'Quattro Stagioni'
niewątpliwie współczesnego poety  :).

pozdrowiska
Wojtek

    Cztery pory niepokoju

 Wiosną lody ruszyły, Panowie Przysięgli.
 Zakwitają pustynie, śnieg się w słońcu zwęglił,
 Bóg umiera na krzyżu, ale zmartwychwstaje,
 Kurczak z pluszu wysiedział Wielkanocne Jaje,
 Baran z cukru nie martwi się losu koleją,
 Świtem ptaki w niebieskim zapachu szaleją.
 Tyle razy to wszystko już się wydarzyło,
 Więc dlaczego przed strachem chowamy się w miłość?

 - Bo za oknem wiosenny wiatr drzewami szarpie,
 Budzą się do pracy upiory i harpie;
 Nie ufaj w wieczory, wstań, zaciągnij story -
 Upiory i harpie, harpie i upiory...

 Latem cierpkie owoce pęcznieją słodyczą,
 W tańcu pracy pszczoły na urodzaj liczą,
 Słońce szczodrze wytrząsa swoją gęstą grzywę
 Na ludzi ospałych, na miasta leniwe.
 Matka Boska się pławi w złocie i zieleniach,
 Pustoszeją w święto narodowe więzienia -
 Tak co roku nas lato spokojem kołysze,
 Więc dlaczego przed strachem chowamy się w ciszę?

 - Bo za oknem grzmot się ściga z błyskawicą,
 W letnią burzę tańczą Wodnik z Topielicą -
 Zakochani w zbrodni, ofiar wiecznie głodni -
 Wodnik i Topielica, Topielica i Wodnik.

 Jesień kładzie słoneczne wspomnienia w słoiki,
 Pachną zioła, pęcznieją worki i koszyki,
 Przyjaciele wracają z podróży dalekich,
 Obmywają stopy w nurcie własnej rzeki.
 Pod wieńcem i zniczem usypiają zmarli
 Zapomniawszy już o tym, co życiu wydarli,
 Poeci o jesieni powielają sztampy,
 Więc dlaczego przed strachem - zapalamy lampy?

 - Bo za szybą jesienna ulewa zajadła,
 Podchodzą do okien strzygi i widziadła.
 Odwróć się od szyby, rozmawiaj na migi -
 Strzygi i widziadła, widziadła i strzygi...

 Zima dzieli istnienia na czarne i białe,
 Zimą ciało ogrzejesz tylko innym ciałem,
 Paleniska buzują, ciemnieją kominy,
 Gęsim puchem piernaty wabią i pierzyny.
 Trzej Królowie przybędą Panu bić pokłony,
 Złożą dary bogate na wiechciu ze słomy.
 Już lat dwa tysiące powraca to święto,
 Więc skąd nad stołami milczące memento?

 - Bo za oknem śnieżyca, chichoty i wycie,
 Przed którymi na próżno chowamy się w życie.
 Ten niepokój dopadnie nas zawsze i wszędzie -
 Pamiętamy, co było...
 Więc wiemy, co będzie.

Przenika do szpiku kości. Brrrrrrrr, aż mnie mróz obleciał. Bardzo, bardzo



Pozdrawiam
Elżbieta




--

Do wszystkich.

Życzę Wam spokojnych Świąt Wielkanocnych.
Za Wszystkie pozdrowienia z góry dziękuję.
Za chwilkę wyłączę komputer i „polecę” tam gdzie zawsze wracają bociany.

Bocianie gniazdo

Między rzeczką zwaną Radew a kanałem
Pięknego poranka samotnie stałem
Podniosłem w milczeniu do góry głowę
Czarno białe latawce zoczyłem nowe

Szybowce w dali podniebnej oglądałem
Już po godzinie się zorientowałem
Że to nie papier i nie maszyna
Ale bociek ma ukochana ptaszyna

Codziennie szybuje bardzo wysoko
I dowolny pokarm upatrzy jego oko
Kiedy bociek znajdzie jadła obfitość
To dla robactwa kończy się jego litość

Wraz z upływem długiego żrącego lata
Nie ma dość jedzenia ta brać skrzydlata
Tak bociany wlecą do mego nieba
W poszukiwaniu powszedniego chleba

A kiedy i tam tak blisko Pana Boga
Braknie bocianom pracy, bije trwoga
Na lotniskach mają bociany swe zloty
Tam omawiają one wspólne kłopoty

Kiedy pierwsze listki brzóz opadają
Wtedy to stare bociany rady zdają
Kiedy nie można do wiosny czekać
Wtedy to bocianom trzeba uciekać

I na dany sygnał Boży z samej góry
Zaklekoczą pieśń bocianie chóry
Ptaki klekoczą żal i rozczarowanie
W tym hymnie bocianim na rozstanie

Następnego ranka nim nowe opadną mgły
Słyszę jęk oddechu szyty szpikulcem igły
Startują kluczami, całymi rodzinami
Rodzice wraz z siostrami i kuzynami

Wzbijają się wysoko w niebiosa
Tam gdzie rodzicielka gości nas bosa
Na pożegnanie miłowanego pola
Wszystkie klucze kołują wielkie koła

A gdy wzbiją się tak hen wysoko
Że tylko jedyny Pan zoczy nad nimi Oko
Tak odleci mym oczom skrzydlata armia
Smutek niemożliwy mnie ogarnia

Poleciały boćki po chleb hen daleko
Bo w innych krajach płynie ptasie mleko
Choć jadła i zajęcia tam nie brakuje
Jedno pytanie bociana wszem nurtuje

A gdzie to rodzinny mój utracony Raj?
Gdzie podziała się łąka, pastwisko, gaj?
Tam są zieleni i żarnowca szkielety
Tam to są czerwone dachy i podniety

Na bocianim, na drewnianym słupie
W gnieździe boćka, serce w żalu łupie
Czy ponownie powróci i zaklekoce
Oddany w opiekę jedynej opoce?

Znowu ze spuszczoną głową idzie zima
Bezsenność samotna długie noce kima
Co dziennie wyglądam na dach czerwony
Czy nie dojrzę boćka, lub lubej jego żony

Wnet radośnie zaświeci słońce
One roztapia ostatki lodu końce
Gdy nastanie krokusa przekwitanie
Ma nadzieja odradza przywitanie

Wtedy czuję że znowu wiosna nadchodzi
W marzeniach bociek po wodzie brodzi
Dmuch porywa pogodny klekot bociana
Nie powstrzyma go ni wojna ni ściana

Boćki porzucą krainę obiecaną
W której stęsknienie jest jątrzącą raną
Choćby kasza manna była w tej krainie
Czas pobytu bocianów w niej minie

Raptem hałas i rumor w wejściu łomocze
Zaleciał półżywy w biało czarnym kocze
Już zajął swe stare bocianie gniazdo
Jużci u siebie gazdujesz mój gazdo

Na prawdę zmęczony i cały ubrudzony
Czasochłonną podróżą mocno strudzony
Bocian w pomyślności i stale szczęśliwy
Że do rodzinnego gniazda dotarł żywy

Bo musicie wiedzieć jedną prawdę
Że bocian jedną jedynie ma wadę
Bez końca istnieje w jednej rodzinie
Dlatego z rzadka pisklę w niej zaginie

Do rodzimego gniazda zawsze powraca
W biało czarnym stroju bociani baca
Bierz przykład z bocianiego związku
On prowadzi bociana do obowiązku

CezaryT
2004-08-08 18:10:16
Postaram sie pomóc koledze tekstem ściagniętym z internetu lekko przerobionym przeze mnie. Niestety nie znam autora, więc nie mogę go podać.

Dlaczego ptaki odlatują jesienią?
Czemu powracają wiosną?
Ptaki nie są na ogół wrażliwe na chłód. Przed zimnem chronią je pióra, a utratę energii łatwo rekompensują sobie dzięki szybkiej przemianie materii. Dla podtrzymania intensywności przemiany potrzebują jednak dużej ilości pokarmu. Dlatego opuszczają jesienią tereny, na których nie mogłyby się wyżywić. Odlatują gł. ptaki owadożerne (jaskółki, jerzyki, muchołówki) i wodne oraz błotne, niezdolne do znalezienia pokarmu po zamarznięciu jezior, rzek i bagien. Odlatują także ptaki, które co prawda potrafią zdobywać pożywienie również zimą, ale nie znalazłyby go wtedy w ilości wystarczającej do przetrwania długich zimowych nocy.
Ptaki lecą więc tam, gdzie mają większe szanse przeżycia. Dlaczego nie pozostają w tzw. ciepłych krajach na okres lęgowy? Klimat tam łagodny, a jedzenia - jak się wydaje - w bród. Istnieje kilka powodów. Po pierwsze, na obszarach wielu zimowisk, np. w Afryce, latem nastaje susza i warunki pokarmowe nie są już tak dobre, jak kilka miesięcy wcześniej. Po drugie, wiosną i latem na południu zapanowałby zbyt wielki tłok. Dla wszystkich mogłoby nie wystarczyć nie tylko pokarmu, lecz również i miejsca. Tymczasem w strefach umiarkowanej i arktycznej latem pojawia się obfitość jedzenia, a miejsca na założenie gniazd i kolonii lęgowych jest mnóstwo. Po trzecie, większa ilość miejsca do dyspozycji daje ptakom możliwość gniazdowania w większym rozproszeniu, a to zmniejsza ryzyko wykrycia gniazda przez drapieżniki. Po czwarte, w wyższych szerokościach geograficznych dzień jest dłuższy; (latem na półkuli północnej dzień jest długi, w okolicy równika przez cały rok długość dnia i nocy jest równa) Większość ptaków jest aktywna właśnie w dzień, więc jego wydłużenie daje im więcej czasu na wykonywanie różnych czynności życiowych, przede wszystkim na wychowanie potomstwa.
Wędrówki mają też przyczyny historyczne. Np. sądzi się , że na powstanie skłonności do wędrówek miały wpływ zlodowacenia - gatunki bardziej północne ustępowały przed lodowcem, gdy ten się zbliżał, gatunki bardziej południowe podążały za nim podążały za nim, gdy cofał się; później powracały na północ lub na południe, do swoich „ojczyzn”.
Oprócz czynników historycznych i środowiskowych istnieje bezpośredni mechanizm wyzwalający skłonność do wędrówek. Wędrówki są bowiem jedną z faz cyklu aktywności fizjologicznej organizmu ptasiego, są więc zależne od wydzielania hormonów przez układ dokrewny. Narządem, który wyzwala u ptaków skłonność do wędrówki jest przysadka mózgowa, którą pobudzają sprzyjające cykle świetlne, tzn. ściśle określone długość dnia i intensywność światła słonecznego.
Piosenka zza miedzy - J.Kaczmarski

Grzech wyniszcza, cnota tuczy,
Chrystus się polskiego uczy,
Nieomylne rzeźbią pieśni
Ziemię płaską, jak naleśnik,
Wokół Ziemi krąży Słońce,
Szatan ponoć ma dwa końce,
Więcej wiedzieć niebezpiecznie,
Jeśli żyć chcesz wiecznie!

Przywykły pokolenia,
Że tak się los nam splata:
Za miedzą Dzień Stworzenia,
A u nas - Koniec Świata...
Wsparł Stwórca dusze słabe
I stała się odmiana:
Za miedzą Wieża Babel,
A u nas - Słowo Pana!
Nagrody przyszła pora
I kary - tam gdzie trzeba:
Za miedzą - Sodomora,
A u nas - Manna z Nieba!

W piekle widły są i smoła,
Judasz - Żyd o litość woła,
A w niebiosach chórki chmurek,
Miłosierdzie i paciórek!
Czyściec czeka na człowieka,
Co od pokus nie ucieka -
Więcej wiedzieć niebezpiecznie
Jeśli żyć chcesz wiecznie!

Że światu nie do śmiechu -
Trudno się nawet dziwić:
Za miedzą - Siedem Grzechów,
A u nas - Sprawiedliwi!
I próżnoby zaprzeczać
Kto w sromie, a kto w chwale:
Za miedzą - Siódma Pieczęć,
A u nas - Jeruzalem!

Jeszcze się Bestia sroży
Ostatnim zionąc tchnieniem:
Za miedzą już Gniew Boży,
A u nas - Objawienie!
Za miedzą - Koniec Świata,
A u nas - Zmartwychwstanie!
Lecz wciąż ku niebu wzlata
Chór próśb o zmiłowanie!

Słuszna trwoga i pokora:
Niewiadoma śmierci pora!
Niewiadome i wyroki -
Kto w płomienie, kto w obłoki?
Niepojęta kręta ścieżka
Tego, kto wśród ludzi mieszka.
Więcej wiedzieć niebezpiecznie,
Jeśli żyć chcesz wiecznie!

Przeczucie (Cztery pory niepokoju) - J.Kaczmarski

"Wiosną lody ruszyły, Panowie Przysięgli."
Zakwitają pustynie, śnieg się w słońcu zwęglił,
Bóg umiera na Krzyżu, ale zmartwychwstaje,
Kurczak z pluszu wysiedział Wielkanocne Jaje,
Baran z cukru nie martwi się losu koleją,
Świtem ptaki w niebieskim zapachu szaleją.
Tyle razy to wszystko już się wydarzyło,
Więc dlaczego przed strachem chowamy się w miłość?

- Bo za oknem wiosenny wiatr drzewami szarpie,
Budzą się do pracy upiory i harpie;
Nie ufaj w wieczory, wstań, zaciągnij story -
Upiory i harpie, harpie i upiory...

Latem cierpkie owoce pęcznieją słodyczą,
W tańcu pracy pszczoły na urodzaj liczą,
Słońce szczodrze wytrząsa swoją gęstą grzywę
Na ludzi ospałych, na miasta leniwe.
Matka Boska się pławi w złocie i zieleniach,
Pustoszeją w święto narodowe więzienia -
Tak co roku nas lato spokojem kołysze,
Więc dlaczego przed strachem chowamy się w ciszę?

- Bo za oknem grzmot się ściga z błyskawicą,
W letnią burzę tańczą Wodnik z Topielicą -
Zakochani w zbrodni, ofiar wiecznie głodni -
Wodnik i Topielica, Topielica i Wodnik.

Jesień kładzie słoneczne wspomnienia w słoiki,
Pachną zioła, pęcznieją worki i koszyki,
Przyjaciele wracają z podróży dalekich,
Obmywają stopy w nurcie własnej rzeki.
Pod wieńcem i zniczem usypiają zmarli
Zapomniawszy już o tym, co życiu wydarli,
Poeci o jesieni powielają sztampy,
Więc dlaczego przed strachem - zapalamy lampy?

- Bo za szybą jesienna ulewa zajadła,
Podchodzą do okien strzygi i widziadła.
Odwróć się od szyby, rozmawiaj na migi -
Strzygi i widziadła, widziadła i strzygi...

Zima dzieli istnienia na czarne i białe,
Zimą ciało ogrzejesz tylko innym ciałem,
Paleniska buzują, ciemnieją kominy,
Gęsim puchem piernaty wabią i pierzyny.
Trzej Królowie przybędą Panu bić pokłony,
Złożą dary bogate na wiechciu ze słomy,
Już lat dwa tysiące powraca to święto,
Więc skąd nad stołami milczące memento?

- Bo za oknem śnieżyca, chichoty i wycie,
Przed którymi na próżno chowamy się w życie.
Ten niepokój dopadnie nas zawsze i wszędzie -
Pamiętamy, co było
Więc wiemy - co będzie.
Budka to nie dziupla
Adam Wajrak

W budkach lęgowych, które mam w ogrodzie, z pewnością nie ma już żadnego pisklęcia, spokojnie zatem mogę się zabrać do ich czyszczenia

Nadchodząca jesień to też dobry czas na wieszanie budek. Choć do wiosny daleko, to jednak nowe mieszkanie musi sobie jakiś czas powisieć, by pokryło się "patyną" i ptaki zdążyły się do niego przyzwyczaić. Oczywiście budki wieszać należy, szczególnie w parkach i ogrodach, ale zawsze trzeba pamiętać, że nigdy nie zastąpią one dziupli. Główna różnica polega na tym, że różnorodność "naturalnych mieszkań" jest tak wielka, że nigdy nie będziemy w stanie jej odtworzyć za pomocą budek.

Mamy dziuple kute przez dzięcioły - każdy z naszych krajowych gatunków poza krętogłowem wykuwa co roku przynajmniej jedną dziuplę, a poza tym całą masę powstałych, gdy na przykład złamie się gałąź, drzewo pęknie na mrozie, a później zacznie próchnieć w środku.

Każdy z ptaków ma swoje preferencje. Sóweczka tu, w Puszczy Białowieskiej, zajmuje dziuple po dzięciole dużym, białogrzbietym i trójpalczastym, bo otwory kute przez te ptaki najbardziej jej odpowiadają. Z kolei największe zagęszczenia muchołówki białoszyjej dochodzące nawet do 22 par na hektar odnotowano w Rezerwacie Ścisłym Białowieskiego Parku Narodowego. Dlaczego? Jak sądzą naukowcy z Akademii Podlaskiej w Siedlcach, nie brakuje tam starych grabów pełnych naturalnych dziupli. Muchołówki białoszyje też chętniej zajmują mieszkania powstałe po ułamanej gałęzi lub po pęknięciu drzewa niż te dzięciole. Być może w ten sposób chcą uniknąć wizyty dzięcioła dużego, który dość często odwiedza swoje stare mieszkanie, a pisklak muchołówki stanowi dla niego smaczną niespodziankę.

To nie wszystko. Badania przeprowadzone przez prof. Tomasza Wesołowskiego pokazały, że w dziuplach jest znacznie mniej pasożytów niż w budkach lęgowych. No i wreszcie na koniec rzecz przynajmniej dla mnie najciekawsza. Otóż dziupli nikt nie musi sprzątać. To znaczy nie muszą sobie tym zaprzątać głowy ani ptaki, ani tym bardziej ludzie. Robią to za nich grzyby, bakterie i owady, których w budkach nie ma albo jest tak mało, że nie potrafią sobie poradzić ze zgromadzonym przez ptaki materiałem.

I tak gdy młode muchołówki zbierają się do opuszczenia domu, z gniazda, w którym się wychowały, nie zostaje już prawie nic. Nieco trwalsze są gniazda sikor, ale do następnego sezonu lęgowego, czyli do wiosny, po prostu znikają i ptaki powracające wiosną z zimowisk mają dom zupełnie czysty, jakby go nikt wcześniej nie zajmował. Skomplikowany i fascynujący świat dziupli ma jednak szansę na powstanie tylko tam, gdzie las jest stary i różnorodny.
artykuł z http://serwisy.gazeta.pl/...82,3595189.html
Co odróżnia prawdziwą miłość od zauroczenia?

Miłość jest jak statek - utknie ma mieliźnie lub znajdzie swój port
Miłość jest jak latarnia morska - światło nadziei dla rozbitków
Miłość jest jak czerwone wino - im dojrzalsza tym bardziej wytrawna
Miłość jest jak miód - powinna być zakazana dla alergików
Miłość jest jak ptak - nie wiadomo gdzie gniazdko uwije i dokąd odleci
Miłość jest jak kwiat - tylko własciwie pielęgnowana rozkwita
Miłość jest jak motyl - siada na wielu kwiatkach ( o ile się przepoczwarzy)
Miłość jest jak pszczoła - z wielu kwiatków nektar spija, wiele kwiatków zapylić może
Miłość jest jak likier - im słodsza tym bardziej lepka
Miłość jest jak pająk - może złapać w sieć
Miłość jest jak ślepota - okulista tu nie pomoże
Miłość jest jak luneta - dobrze widać gwiazdy, zwłaszcza w oczach
Miłości nie poganiaj - i tak przyjdzie kiedy zechce lub nie przyjdzie wcale
Miłość jest jak worek bez dna - nie zawsze da się zawiązać koniec
Miłość jest jak pociąg osobowy - wagony się doczepia lub odczepia, a lokomotywa jedzie dalej
Miłość jest jak strzała - każdego może ugodzić w piętę Achillesa
Miłość jest jak pasożyt - zawsze znajdzie żywiciela
Miłość jest jak morderca - zawsze znajdzie ofiarę
Miłość jest jak ognisko - płonie, póki dokłada się do ognia
Miłość jest jak tęcza - im większa burza, tym intensywniejsza
Miłość jest jak klęska żywiołowa - nie zawsze da się opanować
Miłość jest jak rzeka - trudno płynąć pod prąd
Miłość jest jak wichura - wyrywa i najmocniejsze drzewa
Miłość jest jak nietoperz - szczególnie aktywna w nocy
Miłość jest jak krzywe zwierciadło - fałszuje prawdę
Miłość jest jak dojrzała wiśnia - trzeba rwać póki nie rozdziobią szpaki
Miłość jest jak bańka mydlana - pryska
Miłość jest jak maszyna parowa - musi być ta temperatura
Miłość jest jak lawina - spada znienacka
Miłość jest jak nóż - z upływem czasu tępi sie, ale też zranić może
Miłość jest jak echo - powraca (czasem tylko w snach)
Miłość jest jak powietrze - niezbędna do życia (jednak powietrze zanieczyszczone szkodzi)
Miłość jest jak zieleń - ożywa na wiosnę
Miłość jest jak szkodnik - może wyrządzić straty
Miłość jest jak tango - potrzebuje bliskości
Miłość jest jak torpeda - uderza z impetem
Miłość jest jak rozlane mleko - nie warto po niej płakać
Miłość jest jak gra - jeden nie ma wcale, drugi za wiele ma
Miłość jest jak pragnienie po śledziu - nie tak łatwo ugasić
Miłość jest jak egzamin - zdany lub oblany, a za powtarzanie się płaci
Miłość jest jak pantofelek Kopciuszka - nie na każdą stópkę da się dopasować
Miłość jest jak balon - gdy za bardzo nadmuchasz, pęknie lub odleci
Miłość jest jak loteria - można wygrać dużo lub przegrać wszystko
Miłość jest jak lokata terminowa - nie zawsze pewny zysk, bywa i strata
Miłość jest jak apetyt %u2013 raz niedosyt, raz przesyt, zależnie od konsumpcji
Miłość jest jak wróg lub przyjaciel - najczęściej jedno w drugim, a drugie w pierwszym

A jak nie masz akurat obiektu na oku, to pomyśl, że
pies bywa najwierniejszym, najbardziej zakochanym przyjacielem człowieka - choć szczeka !

Dużo miłości - do Boga, bliźnich i zwierząt
Co odróżnia prawdziwą miłość od zauroczenia?

Miłość jest jak statek - utknie ma mieliźnie lub znajdzie swój port
Miłość jest jak latarnia morska - światło nadziei dla rozbitków
Miłość jest jak czerwone wino - im dojrzalsza tym bardziej wytrawna
Miłość jest jak miód - powinna być zakazana dla alergików
Miłość jest jak ptak - nie wiadomo gdzie gniazdko uwije i dokąd odleci
Miłość jest jak kwiat - tylko własciwie pielęgnowana rozkwita
Miłość jest jak motyl - siada na wielu kwiatkach ( o ile się przepoczwarzy)
Miłość jest jak pszczoła - z wielu kwiatków nektar spija, wiele kwiatków zapylić może
Miłość jest jak likier - im słodsza tym bardziej lepka
Miłość jest jak pająk - może złapać w sieć
Miłość jest jak ślepota - okulista tu nie pomoże
Miłość jest jak luneta - dobrze widać gwiazdy, zwłaszcza w oczach
Miłości nie poganiaj - i tak przyjdzie kiedy zechce lub nie przyjdzie wcale
Miłość jest jak worek bez dna - nie zawsze da się zawiązać koniec
Miłość jest jak pociąg osobowy - wagony się doczepia lub odczepia, a lokomotywa jedzie dalej
Miłość jest jak strzała - każdego może ugodzić w piętę Achillesa
Miłość jest jak pasożyt - zawsze znajdzie żywiciela
Miłość jest jak morderca - zawsze znajdzie ofiarę
Miłość jest jak ognisko - płonie, póki dokłada się do ognia
Miłość jest jak tęcza - im większa burza, tym intensywniejsza
Miłość jest jak klęska żywiołowa - nie zawsze da się opanować
Miłość jest jak rzeka - trudno płynąć pod prąd
Miłość jest jak wichura - wyrywa i najmocniejsze drzewa
Miłość jest jak nietoperz - szczególnie aktywna w nocy
Miłość jest jak krzywe zwierciadło - fałszuje prawdę
Miłość jest jak dojrzała wiśnia - trzeba rwać póki nie rozdziobią szpaki
Miłość jest jak bańka mydlana - pryska
Miłość jest jak maszyna parowa - musi być ta temperatura
Miłość jest jak lawina - spada znienacka
Miłość jest jak nóż - z upływem czasu tępi sie, ale też zranić może
Miłość jest jak echo - powraca (czasem tylko w snach)
Miłość jest jak powietrze - niezbędna do życia (jednak powietrze zanieczyszczone szkodzi)
Miłość jest jak zieleń - ożywa na wiosnę
Miłość jest jak szkodnik - może wyrządzić straty
Miłość jest jak tango - potrzebuje bliskości
Miłość jest jak torpeda - uderza z impetem
Miłość jest jak rozlane mleko - nie warto po niej płakać
Miłość jest jak gra - jeden nie ma wcale, drugi za wiele ma
Miłość jest jak pragnienie po śledziu - nie tak łatwo ugasić
Miłość jest jak egzamin - zdany lub oblany, a za powtarzanie się płaci
Miłość jest jak pantofelek Kopciuszka - nie na każdą stópkę da się dopasować
Miłość jest jak balon - gdy za bardzo nadmuchasz, pęknie lub odleci
Miłość jest jak loteria - można wygrać dużo lub przegrać wszystko
Miłość jest jak lokata terminowa - nie zawsze pewny zysk, bywa i strata
Miłość jest jak apetyt %u2013 raz niedosyt, raz przesyt, zależnie od konsumpcji
Miłość jest jak wróg lub przyjaciel - najczęściej jedno w drugim, a drugie w pierwszym

A jak nie masz akurat obiektu na oku, to pomyśl, że
pies bywa najwierniejszym, najbardziej zakochanym przyjacielem człowieka - choć szczeka !

Dużo miłości - do Boga, bliźnich i zwierząt



Miłość to uczucie głupie zaczyna się na ustach a kończy na dupie :dupa: :dupa: :dupa: :dupa:
Na stronie Gminy Łochów znalazłam fajny i ciekawy artykuł o bocianie czarnym. Jako że nie jest długi skopiowałam i wklejam cały:)

Tajemnicza hajstra

Hajstra to ludowa nazwa bociana czarnego, wielkiej ozdoby mazowieckich ostępów leśnych. Jest on krewniakiem popularnego bociana białego. Od tamtego nieco mniejszy, jest całkowicie czarny, z wyjątkiem białego brzucha. Barwa upierzenia to nie jedyna różnica. Są to dwa zupełnie odrębne gatunki o odmiennych cechach biologicznych. Na wiosnę bocian czarny wraca zazwyczaj o kilkanaście dni później od białego. Jesienią później odlatuje. Jest ptakiem skrytym, milczącym i płochliwym. W przeciwieństwie do krewniaka unika ludzkich osiedli. Bocian biały umieszcza gniazda na budynkach i rosnących przy nich drzewach, a ostatnio również — na własne nieszczęście — na słupach elektrycznych, natomiast czarny rzadko opuszcza las. Gniazduje zwykle w trudno dostępnym terenie, na bocznych konarach starych i wysokich drzew. Sąsiedztwa białego boćka unika, gdyż ten lubi go prześladować. Chyba najładniej położone gniazdo hajstry znajduje się w Puszczy Białej, w lasach nadleśnictwa Pułtusk, na chronionym jako pomnik przyrody potężnym dębie, który rośnie pośrodku bagiennej dolinki, wśród wysokich wydm będących ulubionym miejscem snu okolicznych łosi.
Młode bocianięta przychodzą na świat w maju. Przy dobrej, słonecznej pogodzie i korzystnych prądach wznoszących hajstry wzbijają się wysoko w niebo i z wyraźną przyjemnością oddają lotom. Wprzód bawią się tak dorosłe ptaki, a gdy młode już umieją latać, rodzice zabierają je ze sobą i cała gromadka rozpoczyna kołowanie, lecąc coraz wyżej i wyżej, aż wreszcie znika gdzieś wysoko ponad lasem. To wspaniały widok, dostarczający niezapomnianych wrażeń. Tym wspanialszy, iż nie co roku uda się trafić na właściwą pogodę, we właściwe miejsce i w odpowiedniej porze. Odchowawszy potomstwo, rodzice wyprowadzają się z gniazda, do którego młode jeszcze przez wiele dni powracają z łowów. W czasie tych przelotów na żerowisko i z powrotem, najłatwiej ptaki zobaczyć. Najłatwiej — to nie znaczy łatwo.
Hajstra jest w gruncie rzeczy ptakiem niemal całkowicie nieznanym. Nie przypominam sobie, aby kiedykolwiek wzdychał do niej jakiś poeta, aby pojawiała się na stronicach powieści lub aby ktoś ją malował. To bocian biały jest niekwestionowaną ptasią gwiazdą. O nim się mówi, jego się podziwia, obserwuje. Niektórym nawet podobno przynosi dzieci. Do czarnego przez wiele lat strzelali myśliwi i na początku XX wieku w Polsce prawie go nie było. Do dziś należy do gatunków rzadkich i zagrożonych, choć dzięki specjalnej trosce i ochronie jego populacja jest coraz liczniejsza w całym kraju. W całym Nadbużańskim Parku Krajobrazowym znajduje się kilkanaście gniazd czarnego bociana. W Puszczy Kamienieckiej gniazduje m.in. pod Sadownem i Czaplowizną, na Fideście i w lesie pomiędzy Łochowem, Nadkolem i Jerzyskami.
..................Петербургская весна-Petersburska wiosna..................

Ja sprawdzam kroki,szukam w głebi
Jagby stały sie nie takie,i niby we śnie
Cicho drgnie ręka od niemej pustki
Toną myśli w oczach wiecznie pierwszej wiosny

Ognie,mosty,puste sny
Rozpalą życie zegar na ścianie
Zamarzliśmy,zapomnieliśmy
Jak miasto cudze śpiewa o Tobie

Uciszają się ognie,miasto spuszcza mosty
W oknach topnieje cieplo petersburskiej wiosny
W jaskrawym świetle księżyca my jesteśmy jakby samotni
W labiryncie dróg,wiecznie dziwnej Newy(rzeka w Petersburgu)

Ognie,mosty,puste sny
Rozpalą życie zegar na ścianie
Zamarzliśmy,zapomnieliśmy
Jak miasto cudze śpiewa o Tobie

..........................В западне-W pułapce........................................

Księżyc jak lefrektor - obrót na wieczność
Ja na krawędzi stoje beztrosko
Z niebios deszczem zimnym wodospadom
Ja spadne z Toba razem
Noc po trasach i po prospektach(duże ulice,aleje)
Ja samotny,a może,będę z kimś
Ja myśle,że latam
O,wszystko jedno

Jestem na dnie,w pułapce wiecznej historii
O których ze mna ludzie nie sprzeczaja sie!
Jestem na dnie,w pułapce rannego ptaka
Jestem na dnie,jestem w pułapce
Ja chce,ja wiem,błagam
Ja milcze,ja wyje,krzyczę
Ja spłonę,ja ukrywam,kocham

Bez Ciebie jestem na krawędzi

Pedały w podłoge(Pedały do gazu),i pełnym biegiem
Po nieprzechadzanych drogach(tzn.Po Drogach po których nikt nie przechodzil i przejezdzal)
Za mną gonii stado wilków
Wiem,to bedzie bitwa niebezpieczna
Ja ryzykuje,ja rysuje czerwonym
kolorem krwi na asfalcie kredą
Wszystko zdecydowane

Jestem na dnie,w pułapce wiecznej historii
O których ze mna ludzie nie sprzeczja sie!
Jestem na dnie,w pułapce rannego ptaka
Jestem na dnie,jestem w pułapce
Ja chce,ja wiem,błagam
Ja milcze,ja wyje,krzyczę
Ja spłonę,ja ukrywam,kocham

Bez Ciebie jestem na krawędzi

Początek dnia,początek bitwy
I ja ide po krawędzi brzytwy
I powtarzam jak modlitwe,imię Twoje...

........................Ночь без тебя-Noc bez Ciebie..............................

1.Sercu powiem,nie potrzebna mi jesteś?
Dzień spędzam czymś zajety jestem
Tylko mnie już wszystko jedno,nie cierpie dawno
Nie zazdroszcze Tobie,zapominam

Ale noc nadeszla,noc bez Ciebie
Jedna tylko noc
Brakuje mi Ciebie
Wariuje,Ciebie obejmuje
Ale Ty tylko jesteś przewidzeniem
W tą noc złudzenia
I bliżej,coraz bliżej jesteś mnie
A noc nadchodzi
Nie ma ani ręki,ani ramion,twarzy
Tęsknoty nocy nie kończą się
Tylko mnie już wszystko jedno,nie cierpie dawno
Nie zazdroszcze Tobie,Zapominam

Ale noc nadeszla,noc bez Ciebie
Jedna tylko noc
Brakuje mi Ciebie
Wariuje,Ciebie obejmuje
Ale Ty tylko jesteś przewidzeniem
W tą noc złudzenia
I bliżej,coraz bliżej jesteś mnie
A noc nadchodzi

Obrywa się nić,nieciężkiego szcześcia
Tak lekko odchodzić,jeśli nie powracać
Wiedz że,mnie już wszystko jedno
Nie Cierpie dawno
Nie zazdroszcze Tobie,zapominam
Ale noc nadchodzi

(POWTARZA SIE DALEJ)
BĄK (Botaurus stellaris)

Wczesną wiosną, gdyż jescze brzeg jezior, bagien i torfowisk otaczają pasy suchej, zrudziałej zeszłorocznej trzciny, pałki wodnej i tataraku, z ich wnętrza wydobywa się dziwaczny głos, podobny do stłumionego ryku krowy. Brzmi on mniej węcej tak: u u u -bump, u u u-bumop. Rozlega się on rytmicznie w pewnych odstępach czasu i jest słyszany nawet w promieniu 3 km. Brzmi on z bliska głucho i tubalnie, a wstępny ton sprawia wrażenie pompowania wody ze studni. To daje znać o sobie bąk- pospolita chociaż nieliczna nasza czapla, prowadząca skryty tryb życia wśród szuwarów okalających zarówno większe zbiorniki wodne, jak i mniejsze bagna i trawy. Trudno go zaobserwować, gdyż cały czas trzyma się niedostępnych gąszczy trzcin. Jedynie przypadkowo spłoszony, przelatuje niskim lotem na krótkim dystansie i ponownie zapada w gęstwinę, z miejsca stając sie niewidoczny. Barwą upierzenia przypomina raczej sowy niż czaple. Układ plam i deseni sprawia, że ptak całkowicie się zlewa z barwą otoczenia. Zaniepokojony wyciąga wysoko szyję, a głowę wraz z dziobem ustawia pionowo ku górze, stając się bardzo smukły. Przy tej postawie przypomina wiązkę trzcinowych badyli i nawet bystry obserwator nie odróżni w tej pozycji sylwetki ptaka. Bąk zamieszkuje całą Europę sięgając na północ od Szwecji, oraz Azję sięgając na wschód po Japonię a na południe po Mezopotamię. Z zimowej wędrówki powraca juz w początkach marca a nawet pod koniec lutego. Po przylocie samce zmieniają początkowo miejsca pobytu, ale po 2-3 tygodniach zajmują określone stałe rewiry. Dotychczas nie udało się ustalić, czy bąki żyją parami czy w wielożeństwie. Niekiedy w poblizu jednego samca znajdowano kilka gniazd pustych lub z jajami. Samiec odzywa się zawsze w jednym określonym miejscu przez cały okres lęgów co go upodabnia do tokującego głuszca, Możliwe zatem, że bąk nie łączy się w pary na stałe z żadną samicą, a jedynie daje znać o sobie, by samice mogły go odszukać i po zapłodnieniu przystąpić do składania jaj. Okres lęgów przypada od kwietnia do maja. Gniazdo znajduje się w głębi trzcin, zbudowane z niskiej sterty suchych badyli, wystających kilkanaście cm ponad poziom wody. Głębia najbliższego otoczenia jest różna (od kilkunastu do kilkudziesięciu cm). Samica znosi jaja w odstępach 1-3 dniowych. Zniesienie składa się z 5 -6 jaj brunatnawo-zielonkawych. Okres wysiadywania trwa 25-26 dni. Pisklęta sa pokryte długim, miękkim puchem barwy kawowobrazowej. Puch sprawia wrażenie mgły zacierającej kontury piskląt i całkowicie zlewa się z otoczeniem. Pisklęta po 2 tygodniach wychodza z gniazda, czepiając sie trzcinowych badyli, po 30-35 dniach podlatują, a po 8 tygodniach są całkowicie samodzielne. Odlot przeciąga sie od września do listopada, a w czasie łagodnych zim pojedyncze osobniki zimują na oparzeliskach, tj. w miejscach gdzie woda nie zamarza (często przy strumykach wypływających z jezior). Pożywieniem bąka są drobne ryby, żaby, kijanki, ślimaki, pijawki i owady, które łowi w gęstwinie trzcin lub w wodzie.

http://www.ivnvechtplasse...tellaris-th.jpg
http://www.naturfoto-cz.d...stellaris-1.jpg
Postanowiłem założyć ten temat bo wydaje mi sie on bardzo istotny i godny omówienia także w gronie Juventinich No więc od czego tu zacząć? Przyznam że sam hoduję ptaki (gołębie) i gdy dziś przeczytałem że H5N1 wykryto już u naszych sąsiadów - Niemców to troche mnie strach obleciał! Narazie sie stosunkowo mało o tym mówi bo problem był najbardziej widoczny w azji atym się świat tak bardzo nie interesuje lecz idzie wiosna, ptaki powracaja do Europy właśnie z tamtych stron i zaczyna sie robić niewesoło Oglądałem niedawno w nocy dokument poświęcony tej tametyce i naprawde sie przeraziłem - może też ktoś oglądał. Dowiedziałem się z niego kilku zarówno dobrych jak i złych wiadomości z tym że tych drugich było więcej i były bardziej istotne! Najgorsze jest to że wirus jest bardzo niestabilny, ciągle mutuje i nie mozna nic przewidzieć a działania długoterminowe sa bez sensu! Szczepionki wynalezione dzis mogą być nieskuteczne za miesiąc gdy wirus już przybierze inna postać a warto wspomniec że nawet tych szczepionek na dzisiejszego wirusa jest bardzo mało. O tym jak szybko wirus ewoluuje świadczy to że na początku rozprzestrzeniał się tylko u drobiu, wszelkie inne ptactwo było na niego odporne, już po jakimś czasie wirus zmutował sie i stał sie groźny także dla ptaków wodnych - bardzo zła wiadomość bo duża ich częśc to ptaki wędrowne! O ile można było jeszcze mieć nadzieje że wirus wybije tylko ptaki towtedy wirus znowu ewoluował - w pewnym ZOO (nie pamiętam gdzie) na H5N1 zdechło kilkanaście TYGRYSÓW!!! To już była wiadomośc fatalna - świadczyło to o tym że wirus już zagraża ssakom. To nie koniec złych wiadomości - kiedy w Tajlandii, Chinach czy tam ogólnie Azji zmarło juz dośc dużo osób na H5N1 stwierdzono że wszystkie osoby zaraziły sie bezposrednio od chorych ptaków - wiadomo tam śpią sobie razem z kurami itp. To mogła być jeszcze dobra wiadomośc bo oznaczała że wystarczyłoby unikac kontaktu z ptactwem. Jednak było to zbyt piękne żeby byłol prawdziwe - zmarła ciotka i zachorowała matka zarażonej dziewczynki - obie przebywały z nią cały czas w szpitalu i nie miały przez ten czas żadnego kontaktu z ptakami - wiadomośc nie do końca pewna ale świadczyłoby to o najgorszym scenariuszu - że wirus już tak zmutował że nie dośc że jest groźny dla ludzi to jeszcze rozprzestrzenia sie bezpośrednio między nimi! Ostatnia złą nowina jest to że wyprodukowanie szczepionki trwa..... prawie pół roku!!! Produkuje sie ja z kurzych jaj, przez długi czas nie było to w ogóle możliwe bo zarażone kury zdychają prawie natychmiast i nie znosza jaj z zawartością genotypu wirusa! Na szczęście naukowcy rozwiązali problem uzyskiwania jaj ale jaka to pociecha skoro trzeba na szczepionke czekac pół roku?! Dobrych wiadomości jest bardzo mało i sa drobne lub to tylko domysły. Naukowcy zapewniają że z drugiej strony gdyby miała wybuchnąć pandemia ptasiej grypy to już by sie to stało, że może sie uda sytuacje załagodzic u samych podstaw (ale własnie widac skoro już H5N1 jest w Europie), itp. Takie banialuki troche! Chciałbym żebyście napisali co wy o tym sądzicie, czy wy już sie zaczynacie bac? może wiecie coś ciekawego o tym. Mam nadzieje że temat nie "wyschnie", jest dośc nietypowy jak na forum Juventusu ale mozna o nim porozmawiać, tym bardziej że to poważna sprawa! Swoją wypowiedź zakończę "pozytywnym" akcentem - naukowcy wyliczyli jakie były mniej więcej odstepy między wielkimi plagami, pandemiami świata i wychodzi że właśnie teraz świat powinna nawiedzić kolejna fala "ludzkiej zarazy". Nic tylko sie cieszyć normalnie!
Przy okazji - spotkałem się z wierzeniem, że dusze powracają na ziemię wiosną razem z ptakami (np. bocianami).

Pytanko, czysto teoretyczne ale chyba warte zastanowienia - czy nawki te wcielają się w nowonarodzone dzieci? Zastanawia mnie, że w przypadku dodatniego przyrostu naturalnego nastąpiłby wtedy niehybnie deficyt dusz



Przede wszystkim chcialbym zwrocic uwage, ze "elementów duchowych w człowieku było wg Słowian zapewne więcej niż tylko jeden (a ich losy pośmiertne były różne)"przypis...

Co zas do bocianow, to nie tylko one... W folklorze wierzono, że z Wyraju Niebiańskiego wele za pomocą bocianów i lelków (wiosną i latem) oraz kruków (jesienią i zimą) trafiały na ziemie i wstępowały do łon kobiet. przypis.

Co zas do "teorii" sugerowanych przez Rodmira, a dotyczacych tych ptakow, to nie dorabialbym na sile jakichs szczegolnie 'przedziwnych' ideologi... Jesli chodzi o kolory upierzenia - to oprucz bialego dochodzi jeszcze czarny kolor pior (podobnie jak u sroki)... To, ze nie jest postrzegany jako drapierznikl na rowni np. z orlami czy sokolami wynika np. z tej prostej przyczyny, ze ofiary bociana nie czynia z niego znaczacej konkurencji dla czlowieka w zdobywaniu pozywienia (orly i sokoly poluja np. na zajace lub nawet mlode wiekszych zwierzat, ktorymi nie pogardzi i czlowiek) a do tego i sposob polowania jest u bociana ciut odmienny. Polaczenie natomiast wiosennego przylotu bociana z okresem najczestszych narodzin (w tym samym okresie) u ludzi doskonale natomiast tlumaczyl swojego czasu pewien etnolog (ktory i powyzsze moglby zapewne znacznie bradziej rozwinac) - wystarczy policzyc miesiace i uswiadomic sobie na kiedy i z jakich powodow przypada najwiekszy czas poczec (szczegolnie w pierwotnej spolecznosci agrarnej, w naszej strefie klimatycznej - obchodow nocy Kupalnej tez bym nie pozbawial tu znaczenia )... Naturalnie nie kwestionuje tego, ze bocian jest ptakiem obdarzonym pewna symbolika (zabicie bociana mialo przyniesc nieszczescie, a wyprowadzenie sie ptaka z dotychczasowego gniazda zle wrozylo domostwu), ale nie wyolbrzymialbym jej na sile...

PS. Wilczynie Warszycu - byloby dobrze sprecyzowac gdzie lub przy jakiej okazji spotkales sie 'z wierzeniem, ze dusze powracaja na ziemie wiosna razem z ptakami'... O ile bowiem osobiscie rowniez spotkalem sie z wiara, ze dusze zmarlych przybywaja na ziemie w okresie wiosennym, to wiazalo sie to raczej obchodami pierwszego (z dwoch najwiekszych w roku) swiata zmarlych (a raczej nie z ptakami). Jesli natomiast chodzi o odrebna wiare w powrot dusz za pomoca ptakow, to szerzej jest to opisane w jednym z zapodanych wyzej linkow...

>