Szukaj:Słowo(a): ptaki przylatują do Polski

Dla mnie jest oczywiste, że chodzi o noc Leonidów
czy innych Geminidów. "Make a wish" nie jest tu chrześcijańską
modlitwą do Boga w chwilach trwogi czy smutku, tylko ~pogańskim
sposobem na spełnienie życzenia - pomyśleć (ale nie wypowiadać,
nawet szeptem) życzenie, gdy widzi się spadającą gwiazdę.



Polski język też zawiera takie chytre niuanse. Na przykład
każdy zaraz myśli, że w poniższej miniaturce chodzi tylko o porę roku?
Tymczasem jesienne motyle to gatunek wędrownych motyli
migrujących z południowej do środkowej Europy.
Na zimę niektóre z jesiennych motyli odlatują, podobnie jak ptaki

przylatuje do nas dopiero w lipcu i sierpniu i nie wszystkie motyle zdążą
nabrać sił do powrotu)) i padają ofiarą zimy.
A kamień? Wiadomo, że nagrzewa się wolno, przez cały, coraz krótszy dzień,
ale kiedy wszystko spowija chłodny jesienny  mrok, jeszcze przez chwilę
trzyma ciepło...

 -

   późne południe
   na przydrożnym kamieniu
   jesienny motyl

| I czy to prawda, ze w Czechach zamierzaja strzelac do ptakow z obawy przed
| pryszczyca?

Ja tam słyszałem, ze podobno mają strzelać do ptaków (konkretnie łabędzi)
przylatujących do Islandii...Albo to plotka albo jakaś paranoja...



I plotka i paranoja. Musieliby myśliwcami patrolować niebo, a i tak by nie upilnowali.

*************************************************************
Polska Organizacja Badań i Dochodzeń Naukowych
                      www.pobdn.prv.pl
*************************************************************

"- To prawdziwa inwazja - śmieją się krakowscy ornitolodzy. Od wielu lat nie obserwowali w mieście tylu jemiołuszek. Na osiedlach, w ogrodach i parkach aż mieni się od tych kolorowych ptaków.
Doktor Kazimierz Walasz, z Małopolskiego Towarzystwa Ornitologicznego w miniony poniedziałek sfotografował stado ok. 120 jemiołuszek na osiedlu Ruczaj.
Piękne, wędrowne ptaszki w "czarnych maskach" przyleciały do nas z dalekiej Skandynawii i Rosji. Tam spędziły okres lęgowy. Przylatują one do Polski w okresie zimowym, ale przeważnie w niewielkiej liczbie. Tymczasem tej zimy ptaków jest mnóstwo. - Prawdopodobnie wykluło się ich wyjątkowo dużo, albo miały kłopoty ze znalezieniem pokarmu - mówi doktor Walasz..." reszta na www.naszemiasto.pl
dzięki za informacje:) trochę poszperałem w sieci i znalazłem wzmiankę na ten temat ze strony TVP Bydgoszcz:

Jerzyk na urzędzie

Urząd Wojewódzki w Bydgoszczy wkrótce będzie miał nowych lokatorów. To rzadkie już dzisiaj jerzyki. Ptaki, które przylatują do Polski z Afryki, powinny pojawić się tu na początku maja. Na powitanie przygotowano dla nich budki na dachu urzędu.
Na razie domki są puste, ale jerzyki powinny pojawić się lada dzień. Ptaki w miastach nie budują gniazd na drzewach, lecz wolą wysokie budynki z dala od siedzib ludzkich. Ich obecność w miastach jest jak najbardziej wskazana, bo to ptaki niezwykle pożyteczne - w okresie letnim odżywiają się kłopotliwymi dla ludzi insektami.
Nazwa ptaków wzięła się stąd, że do Polski przylatują w okolicach dnia św. Jerzego. Całe życie spędzają w powietrzu - gdy spadną na ziemię stają się zupełnie bezbronne. Remonty budynków czy zakładanie kratek na otwory powodują, że coraz mniej jest miejsc, gdzie jerzyk mógłby założyć swoje gniazda.
Skrzynki lęgowe dla jerzyków powinny mieć kolor elewacji i być powieszone w rzędzie przynajmniej cztery metry nad ziemią. Kompleksową ochronę tych ptaków rozpoczął w Polsce Milanówek. Bydgoszcz jest kolejnym miastem, które włącza się w ich ratowanie.

P.S
czy jest ktoś z tego forum zaangażowany przy tym projekcie?
Pierwsze bociany przyleciały do Żywkowa - bocianiej wsi

Pierwsza para bocianów przyleciała do warmińskiej wsi Żywkowo. Kolejnych bocianów należy się spodziewać najwcześniej za tydzień - powiedział Krzysztof Molewski z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

"Pierwsza para zawsze przylatuje wcześniej niż inne, to tak zwani zwiadowcy. W tym roku okazały się pionierami ptaki gniazdujące na zabudowaniach sołtysa Żywkowa" - powiedział Molewski.

Żywkowo to mała wieś tuż przy granicy z Obwodem Kaliningradzkim. Ponieważ jest tam rekordowa ilość gniazdujących bocianów (ich liczba dochodzi do 100 sztuk, a we wsi mieszka tylko 9 rodzin) Żywkowo zwane jest bocianią wsią.

W tym roku bociany, które już przyleciały na Warmię mają pecha, ponieważ w nocy z poniedziałku na wtorek załamała się pogoda - spadła temperatura i pada śnieg. "Na szczęście pojawiły się już na polach drobne gryzonie, np. myszy, więc bociany powinny znaleźć pożywienie, choć nie będzie to łatwe przy tej pogodzie" - zaznaczył Molewski.

Molewski dodał, że ponieważ ptaki są wyczerpane długim lotem nie należy do nich podchodzić czy płoszyć ich.

Kolejne bociany powinny pojawić się na Warmii za ok. tydzień, ale jak zaznaczył Molewski, jeśli załamanie pogody się utrzyma wówczas ptaki nie będą miały dogodnych korytarzy powietrznych i ich przylot nastąpi później. JWO

PAP - Nauka w Polsce
bsz
Źródło
jak moglaś niewidzieć muchołówek Kamikazi ???

Muchołówka żałobna (Ficedula hypoleuca) - mały ptak z rodziny muchołówek, zamieszkujący północną i środkową Europę oraz środkową i zachodnią Syberię. Wędrowny, przeloty IV i VIII-IX. Zimuje w środkowej Afryce. W Polsce rozpowszechniony w całym kraju, lecz z reguły nieliczny ptak lęgowy.

przeciaż w kwietniu przylatują .... a na początku maja samica znosi jaja a u mnie znoszą budulec narazie ;-p
"Gniazdo ściele przeważnie samica, a samiec dostarcza materiał. Jest ono uwite bardzo misternie z delikatnych źdźbeł, mchu, porostów, kory brzozowej i przetykane przędzą gąsienic i pająków, a wewnątrz wysłane delikatnym włosiem i watą główek ostu. Gniazdo szczygła ma kształt głębokiej półkuli i należy do najładniejszych gniazd w ogóle. Bardzo trudno je znaleźć, dlatego że również z dołu jest zupelnie przysłoniete zielenią i prawie niewidoczne. Poza tym nie wiadomo, gdzie je szukać, bo może znajdować się na małym drzewku owocowym, na końcu wysokiej gałęzi kasztanowca lub też na wierzchołku jesionu."
[J. Sokołowski, "Ptaki ziem polskich" t.1., s, 113]

Gniazdo z mojego zdjęcia znajduje sie przy końcu gałęzi jesionu i są w nim obecnie pisklęta. Odkryłam je dzięki temu, że zaobserwowałam dorosłe ptaki przylatujace do gniazda z pokarmem.
Zdjęcia z 15.06.2008.





I kolejne pytanie. Tym razem o drapieżnika, na 100% drapieżnika. Jak zwykle zdjęć brak. Wydawał dźwięki charakterystyczne dla trzmielojada, miał (najprawdopodobniej) gniazdo na skraju lasu, las był mieszany, w okolicach łąki. Wszystko pasuje do opisu tego ptaka, ale przylatuje on do Polski w okolicach kwietnia, maja, a mamy luty.
Ponieważ Gosia kazała mi się dzielić wiedzą o ptakach , to zaczynam. Lamilko raczej w zimę rudzika nie widziałaś, ponieważ polskie rudziki, wykonują niewielkie migracje, na południe, np. na Węgry, albo na zachód np. Niemcy, Fracja. Najprawdopodobniej był to gil, ptaszek którego część populacji przylatuje na zimę do nas z północy, a część odbywa w kraju lęgi. Natomiast wielkim zaskoczeniem było dla mnie, to że w życiu nie widziałaś kowalika, poprostu musiałaś go kiedyś widzieć . Kowalik z reguły jest w każdym większym parku, czy zagajniku leśnym, no chyba że leży on w centrum wielkiego miasta. Dobrym przykładem jest zamieszczona przeze mnie kilka postów wcześniej. 4 kowaliki (chyba parka z 2 młodymi, a więc najprawdopodobniej gniazdujące tam) w ,,lasku" o wymiarach 700 x 500 m. Kowalika można więc spotkać na terenie całego kraju, przez cały rok.
Autor: Szymon Bzoma - Kormorany - wilki naszych wód, DŻ nr 11(149)/2006

Powyższy przewrotny tytuł w pełni oddaje moje odczucia na temat tych ptaków. Zajmuję się kormoranami od ponad 10 lat, badam skład ich pokarmu, obserwuję jak żerują, obrączkuję pisklęta i staram się odczytywać obrączki na ptakach przylatujących do Polski. Z moich doświadczeń, bogatej naukowej literatury oraz bardzo intensywnych spotkań i dyskusji poświęconych europejskiej populacji kormorana, wyłania się obraz stworzeń budzących skrajne emocje w społeczeństwie.

Z jednej strony jest to gatunek uratowany od zagłady. Doświadczający w przeszłości eksterminacji na skalę Image kontynentalną, na przełomie wieku XIX i XX niemal wyginął w Europie - pozostając tylko w najdzikszych ostępach wschodu i północy oraz w izolowanych, chronionych koloniach. Wśród rybaków i części wędkarzy budzi najgłębszą, atawistyczną niechęć. Łapany, zabijany, kaleczony i wiązany do sieci "na stracha". Coraz częściej działania te podparte są pseudonaukowymi oskarżeniami o powodowanie kolosalnych szkód w gospodarce rybackiej, nierzadko nawet o prowadzenie do zagłady dzikich gatunków ryb.

c.d. w źródle
Idzie wiosna - zlatują bociany!

Ptaki są już na polskim biegunie zimna
To pewne - nastała najradośniejsza pora roku - wiosna! Dowód? Wracają do nas z ciepłych krajów bociany. Ptaki pojawiły się nawet w jednym z najzimniejszych zakątków Polski - na Suwalszczyźnie. I wiją gniazda w samym sercu tutejszego Parku Krajobrazowego.



Najwięcej bocianich gniazd jest w miejscowości Udziejek - czyli w samym sercu Suwalskiego Parku Krajobrazowego. "Widziałam u nas już kilka bocianów" - potwierdza dyrektor parku, Teresa Świerubska.

Pojawienie się ptaków na Suwalszczyźnie nazywanej polskim biegunem zimna to niezbity dowód na to, że wreszcie nastała wiosna. Boćki przylatują tu najpóźniej, więc skoro uznały, że już pora wracać do nas z ciepłych krajów, to znak, że zapanował wiosenny czas.

I choć w nocy temperatury są niskie, w dzień pogoda rekompensuje boćkom nocne niedogodności. Ptaki nie mogą też narzekać na brak pożywienia. "Jest już dla nich dużo pokarmu - myszy, ślimaków, owadów, a nawet jaszczurek. Oczywiście są też żaby, ale to nie jest ulubiony przysmak bocianów" - dodaje dyrektor Świerubska.

Jak twierdzą ornitolodzy, wszystkie bociany zlecą na Suwalszczyznę do połowy kwietnia. Bo choć to zimny rejon kraju, bociany szczególnie go sobie upodobały.

Agnieszka Wirtwein

ze str. http://www.dziennik.pl/De...ArticleId=37947
Pierwsza para bocianów przyleciała do warmińskiej wsi Żywkowo. Kolejnych bocianów należy się spodziewać najwcześniej za tydzień - powiedział Krzysztof Molewski z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

Pierwsza para zawsze przylatuje wcześniej niż inne, to tak zwani zwiadowcy. W tym roku okazały się pionierami ptaki gniazdujące na zabudowaniach sołtysa Żywkowa - powiedział Molewski.

Żywkowo to mała wieś tuż przy granicy z Obwodem Kaliningradzkim. Ponieważ jest tam rekordowa ilość gniazdujących bocianów (ich liczba dochodzi do 100 sztuk, a we wsi mieszka tylko 9 rodzin) Żywkowo zwane jest bocianią wsią.

W tym roku bociany, które już przyleciały na Warmię mają pecha, ponieważ w nocy z poniedziałku na wtorek załamała się pogoda - spadła temperatura i pada śnieg. Na szczęście pojawiły się już na polach drobne gryzonie, np. myszy, więc bociany powinny znaleźć pożywienie, choć nie będzie to łatwe przy tej pogodzie - zaznaczył Molewski.

Molewski dodał, że ponieważ ptaki są wyczerpane długim lotem nie należy do nich podchodzić czy płoszyć ich.

Kolejne bociany powinny pojawić się na Warmii za ok. tydzień, ale jak zaznaczył Molewski, jeśli załamanie pogody się utrzyma wówczas ptaki nie będą miały dogodnych korytarzy powietrznych i ich przylot nastąpi później.

Dzięki uprzejmości: PAP Nauka w Polsce



Źródło
Wielkie stada gawronów, liczące nawet po kilka tysięcy sztuk, pojawiły się dzisiaj nad Przemyślem. Ornitolodzy twierdzą, że zachowanie gawronów zapowiada nadejście chłodów.

Okolice Przemyśla należą do największych noclegowni, w których zimują te ptaki, przylatujące do Polski zza wschodniej granicy w listopadzie. Szacuje się, że tylko w tym miejscu może ich być nawet 200 tysięcy.

- Gdy jest ciepło, gawrony przesiadują na polach i przedmieściach. Przed zmianą aury przylatują do miasta, gdyż znajdują tu więcej pokarmu, żerując np. na śmietnikach. Zachowanie tych ptaków wskazuje zatem, że w najbliższych dniach pogoda może się zmienić na zdecydowanie bardziej zimową - mówi prezes przemyskiego Towarzystwa Ornitologicznego Przemysław Kunysz.

Ornitolodzy podkreślają, że gawrony, które swym głośnym zachowaniem i czarnym upierzeniem nie u wszystkich budzą sympatię, w gruncie rzeczy są bardzo pożyteczne, żerując w miastach spełniają ważną rolę sanitarną.

Źródło
Wiem Gosiu, chodziło mi o najjaskrawszy przykład wpływu dokarmiania ptaków na ich wędrówki.
Sypanie karmy "do ogródka", może mieć też wpływ na chociażby szpaki i kosy które coraz częściej zimują w Polsce. Gawrony i bogatki są u nas przez cały rok jako gatunek. Jednak zimą przylatują do nas osobniki z północy i wschodu, a "nasze" lecą na południe i zachód. Ciekawe, czy są jakieś badania dotyczące wędrówek tych gatunków i wpływu człowieka (a także zmian klimatycznych), na ich obyczaje wędrówkowe?
Marfu, przejrzalem swoje notatki i zorientowalem sie, ze brakuje jeszcze modraszki, ktora (szutk1) nawiedza moj karmnik od 16 stycznia.
Prosze wiec o dopisanie.
Co do kategorii karmnikowych - moznaby je mnozyc w nieskonczonosc, w zalenosci od lokalizacji, typu karmnika, czy na pokarmu (ow) , chyba wiec lepiej zostac przy tym co mamy, zeby nie popasc w totalny chaos. Zastanawiam sie tylko czy nie wprowadzic podkategorii: w poblizu las/pola, bo to chyba sporo zmienia jelis idzie o gatunki ale trzebaby to robic w kazdej z glownych kategorii, wiecnaprawde nie wiem czy warto.

Tak a propos - wsypalem wczoraj do karmnika konopie i wlasciwie dla ptakow nie robi to zadnej roznicy, przylatuja te same. No moze tylko liczebnosc wrobli wzrosla, bo jest ich ok 50 sztuk (to sa polskie konopie ) Wlasnie kiedy to pisze, Gruby pogonil cale to towarzystwo i sam sie objada.

pozdrawiam
Kubelec
Bieliki wcale nie są rzadkością. Od jakiegoś czasu występują dość licznie i zwłaszcza zimą można natknąć się na spore ich grupy. Wystarczy przejść się nad większą rzeką czy w okolicach niezbyt uczęszczanych jezior.[/quote]

Polska populacja to ok. 600-700 par, więc taki częsty nie jest, choć liczebność wzrasta.Zimą rzeczywiście o nie łatwiej bo koczują, no i przylatują rózne ze skandynawii.
Nad rzekami to większych grup się nie spotka, raczej nad zbiornikami wodnymi z dużą koncetracją ptaków wodnych (zimą) oraz na stawach rybnych- jesienią, bo później to karpiki tylko w galarecie "pływaja".
1
No proszę. Ktoś wreszcie to zauważył. I nawet prawidłowo oznaczyli gatunek.

Zachowanie gawronów zwiastuje nadejście chłodów
PAP 11:40

Wielkie stada gawronów, liczące nawet po kilka tysięcy sztuk, pojawiły się nad Przemyślem. Ornitolodzy twierdzą, że zachowanie gawronów zapowiada nadejście chłodów.

Okolice Przemyśla należą do największych noclegowni, w których zimują te ptaki, przylatujące do Polski zza wschodniej granicy w listopadzie. Szacuje się, że tylko w tym miejscu może ich być nawet 200 tysięcy.

Gdy jest ciepło, gawrony przesiadują na polach i przedmieściach. Przed zmianą aury przylatują do miasta, gdyż znajdują tu więcej pokarmu, żerując np. na śmietnikach. Zachowanie tych ptaków wskazuje zatem, że w najbliższych dniach pogoda może się zmienić na zdecydowanie bardziej zimową - mówi prezes przemyskiego Towarzystwa Ornitologicznego Przemysław Kunysz.

Ornitolodzy podkreślają, że gawrony, które swym głośnym zachowaniem i czarnym upierzeniem nie u wszystkich budzą sympatię, w gruncie rzeczy są bardzo pożyteczne, żerując w miastach spełniają ważną rolę sanitarną. (al)



źródło
my tak robimy i to się sprawdza. mamy takie miejsce gdzie kraska występuje chyba tak jak za starych dobrych lat 60-tychi wygląda zę w tym roku bedziemy mieli jescze wiecj lęgowych par niż w roku poprzednim:)



czyli jest widoczny jakiś wzrost liczebności? i czy z tych koloni młode przylatują w te same miejsca? czy kolonia się wtedy rozrasta czy stoi w miejscu? może warto zacząć wieszać budki w okolicach koloni, aby nowe ptaki zasiedliły okolicę? małymi kroczkami i może znów cała Polska stanie się wielką kolonią
1
Witam,a co się dzieje z ptakami odebranymi hodowy?Jeżeli wśród jego ptaków są np szczygły syberyjskie zmieszane ze skandynawskimi,lub czeczotki brązowe (c.cabaret) zmieszane z tundrowymi?



Po wypuszczeniu zapewne odlatują do swoich rodzinnych krajów. Poza tym przykładowo czeczotki tundrowe czy syberyjskie podgatunki niektórych łuszczaków przylatują do nas często na zimę, zwłaszcza gdy warunki pogodowe na wschodzie są ostrzejsze niż zwykle. Na wiosne zaś powracają na swoje tereny lęgowe. Tak więc te ptaki napewno się nie krzyżują ze sobą zarówno u nas, jak i w pozostałych częściach naszego regionu.

Poza tym czy tak częste są przypadki odebrania w Polsce hodowcom nielegalnie przetrzymywanych rodzimych gatunków ptaków i wypuszczania ich na wolność Z informacji do mnie docierających wychodzi na to że jest to zjawisko marginalne, a świadczy o tym to że sporo krajowych gatunków wciąż można kupić na targowisku mimo tego że jest to karalne przestępstwo
1

- swierszczak - 1 (glos)
PZ



Piotrek, muszę podpytać o tego świerszczaka bo to bardzo wczesna data jak na ten gatunek.
To byłaby druga najwcześniejsza data w Polsce. Czy brałeś pod uwagę możliwość pomyłki z brzęczką? Brzęczki przylatują nieco wcześniej, głos jest generalnie dość podobny. Napisz proszę skąd ten ptak się odzywał i czemu nie dał się zobaczyć,
pozdro!
zk
1
zientas napisał/a:

- swierszczak - 1 (glos)
PZ

Piotrek, muszę podpytać o tego świerszczaka bo to bardzo wczesna data jak na ten gatunek.
To byłaby druga najwcześniejsza data w Polsce. Czy brałeś pod uwagę możliwość pomyłki z brzęczką? Brzęczki przylatują nieco wcześniej, głos jest generalnie dość podobny. Napisz proszę skąd ten ptak się odzywał i czemu nie dał się zobaczyć



Czesc,

Nim napisalem tego posta przejzalem Awifaune i upewnilem sie jeszcze w domu czy to na pewno glos swierszczaka. Gdy pierwszy raz uslyszlem ten glos od razu oznaczylem go jako wlasnie ten gatunek, aczkolwiek wzialem tez pod uwage brzeczke, bo ptaszek sie odezwal doslownie na 2-3 sekundy. Po ok. 10 s. znowu sie odezwal, ale już na nieco dlużej i tak 4 razy. Pozniej, gdy byłem na wprost tego glosu i staralem się znalezc "zrodlo", ptak zamilkl. Glos dochodzil z trzcin, które byly porosniete krzakami. Dopiero gdy się oddaliłem na kilkadziesiat metrow ptaszek znowu zaczal sie odzywac. Glos był typowo swierszczakowy, bez zadnych treli itp.

Pozdro,
PZ
1
Tak liczne występowanie gawrona zwróciło moją uwagę już na przełomie września i października. I teraz mam pytanie do Tetrao... Czy te osobniki ze wschodu przylatuą tu tylko na zimę, aby spędzić ją w bardziej ,,komfortowych" warunkach? Jeśli tak to w jakich miesiącach zaczynają pojawiać się w Polsce?



Dokładnie tak! U nas im cieplej i więcej jedzenia!!

Do Polski gawrony przylatuja już w październiku a znikają mniej więcej w połowie marca! Spróbuj porozglądać się za gawronami w kwietniu, maju - jeżeli zobaczysz wtedy gdzieś na polu te ptaki może to wskazywać że gdzieś w pobliżu gniazdują!
1
Rey, co ten dudek będzie robił? chyba na razie może sobie iglo zbudować.. Nie wiedziałem, że one tak wcześnie przylatują. To już normalna dla nich pora?



No właśnie mieliśmy jedną z najwcześniejszych obserwacji dudka w Polsce Generalnie dudki przylatują na początku kwietnia. Wyjątkowo notuje się pojawienie tych ptaków z końcem marca np. 19.III.1979 czy 23.III.1988. Kto wie czy nasza obserwacja nie jest najwcześniejszą ( a przynajmniej jedną z najwcześniejszych) dla Mazowsza
1
Zerkn?łem Karolino do Twoich obserwacji w temacie "Obserwacje ptaków". Musiała chyba pomylić wiergotka polnego z ł?kowym, który teraz doć licznie wędruje. ?wiergotek polny pojawia się w końcu kwietnia. "Awifauna Polski..." podaje jedyn? obserwację marcow? z 24 marca 1993 r. Normalnie przylatuje na przełomie kwietnia i maja.
Najlepiej, gdyby Kejbii zapodał w tym miejscu jaki link do głosu obu gatunków - może to rozwieje Twoje w?tpliwoci.
1
Ja miałem tak? obserwację, ale nie trwało to długo. Ptak który jest widoczny na zał?czonym zdjęciu przylatywał każdego ranka na resztki chleba do pobliskiego sklepu spożywczego. Obserwowałem go w stadku innych wróbli około 1 miesi?ca- zachowanie niczym nie odbiegało od innych ale bez w?tpienia taki osobnik jest bardziej narażony na ataki drapieżników z prostej przyczyny- wyróżnia się na odległoć. S? w przyrodzie obserwacje różnych albinosów: jaskółek (Sokołowski w Ptakach Ziem Polskich prezentuje zdjęcie takiej jaskółki), wróbli, kawek, kuropatw oraz innych. Ptaki te nie s? absolutnie białe a jedynie częciowo białe.
1
Bardzo lubie ptaki, uwielbiam nasze szare polskie, rozswiergotane wroble. Mialam pare lat temu przyjaciolke kawke. Przylatywala do okna codziennie rano. Jezeli okno bylo zamkniete, stukala dziobkiem w szybe, proszac o swoje sniadanie. Po jakims czasie postawilam na stole kuchennym miseczke z woda, kawka podziobala okruszki, doszla dostojnie do stolu, napila sie wody i dziekowala "gurgotaniem". Nasza przyjazn trwala pare miesiecy, potem moja przyjaciolka gdzies odfrunela..
Polska to królestwo bocianów. W żadnym innym kraju nie ma ich tyle co u nas. Nie ma się więc co zamartwiać bo napewno przylecą za rok. Bocian zawsze wraca do swojego gniazda.
Najczęściej w okolice ostatniego gniazdowania. Starają się znaleźć gniazdo w promieniu 50 km od miejsca urodzenia. Zazwyczaj pierwsze przylatują samce a później zjawiają się samice.
Niektóre walczą ze sobą. Samiec przyjmuje tę która wygrywa, a jajka przegranej rywalki wyrzucane są z gniazda. tak słyszałam, nie wiem czy to prawda, bo mówi się też że bociania para to już na całe życie jest. Bocian jest przecież symbolem wierności małżeńskiej.
U nas - „ptak boży”, nosiciel szczęścia.
Bocian, symbol polskiego krajobrazu i wsi.

"Odlot bocianów" - Kubiak Tadeusz
Mówi bocian do bociana:
- Jutro lecę, proszę pana.
- I ja także. Lecz wrócimy
gdy stopnieją sniegi zimy.

Nimfy to wspaniałe ptaki - mam dwie. Moje są tak oswojone, że same przylatują po pieszczoty i nigdy nie mają dosyć głaskania po główkach Ale zanim kupisz nimfę, zastanów się czy możesz jej zapewnić wszystko to, czego potrzebuje. Ptak nie może być tylko ozdobą mieszkania i nie może cały czas siedzieć w ciasnej klatce! Musi mieć możliwość swobodnych lotów. Wiedz też, że nimfy bywają hałaśliwe, no i śmiecą. Łuski po ziarnach w promieniu 1m od klatki i kupki wszędzie gdzie tylko papuga usiądzie - to standard Polecam gorąco książkę pani Joanny Karockiej "Nimfy - o nimfach prawie wszystko... i o innych papugach co nieco". W tej chwili jest to zdecydowanie najobszerniejsza i najpełniejsza pozycja na polskim rynku. Napisz do mnie PW to podam Ci link do strony pani Joanny i do forum o papugach - to prawdziwa skarbnica wiedzy. Jeśli masz jeszcze jakieś pytania to chętnie odpowiem.
Gawrony zwiastują nadejście chłodów

Niedziela, 17 grudnia (11:44)

Wielkie stada gawronów, liczące nawet po kilka tysięcy sztuk, pojawiły się dzisiaj nad Przemyślem. Ornitolodzy twierdzą, że zachowanie gawronów zapowiada nadejście chłodów.

Okolice Przemyśla należą do największych noclegowni, w których zimują te ptaki, przylatujące do Polski zza wschodniej granicy w listopadzie. Szacuje się, że tylko w tym miejscu może ich być nawet 200 tysięcy.

- Gdy jest ciepło, gawrony przesiadują na polach i przedmieściach. Przed zmianą aury przylatują do miasta, gdyż znajdują tu więcej pokarmu, żerując np. na śmietnikach. Zachowanie tych ptaków wskazuje zatem, że w najbliższych dniach pogoda może się zmienić na zdecydowanie bardziej zimową - mówi prezes przemyskiego Towarzystwa Ornitologicznego Przemysław Kunysz.
źródło:www.interia.pl
Gawrony zwiastują nadejście chłodów

Niedziela, 17 grudnia (11:44)

Wielkie stada gawronów, liczące nawet po kilka tysięcy sztuk, pojawiły się dzisiaj nad Przemyślem. Ornitolodzy twierdzą, że zachowanie gawronów zapowiada nadejście chłodów.

Okolice Przemyśla należą do największych noclegowni, w których zimują te ptaki, przylatujące do Polski zza wschodniej granicy w listopadzie. Szacuje się, że tylko w tym miejscu może ich być nawet 200 tysięcy.

- Gdy jest ciepło, gawrony przesiadują na polach i przedmieściach. Przed zmianą aury przylatują do miasta, gdyż znajdują tu więcej pokarmu, żerując np. na śmietnikach. Zachowanie tych ptaków wskazuje zatem, że w najbliższych dniach pogoda może się zmienić na zdecydowanie bardziej zimową - mówi prezes przemyskiego Towarzystwa Ornitologicznego Przemysław Kunysz.
źródło:www.interia.pl



nieno a ja myslalem ze jest jako taki poziom inteligencji na tym forum...

jusia a jest bialy bo w rabce sypnelo cos czy snieza??

pozdrawaim
w Polsce ptasiej grypy masowo jeszcze się nie wykrywa, bo:

-zima więc ptaki jeszcze masowo nie przylatują
-bo nie wierzę w efektywność naszych służb.

Przyjdzie wiosna, ptaki zaczną wreszcie do Polski przylatywać i się zacznie.

Swoją drogą to ciekawe, że od 2 dziesięcioleci przez mięsożerców ciągle kłopoty - pryszczyca, ściekłe krowy, ptasia grypa. Powinno się podnieść VAT na wyroby mięsne do 30% i z tego finansować te wszystkie akcje profilaktyczne, bo to nieuczciwe, żeby uczciwy weganin musiał partycypować finansowo w tym procederze walki z konsekwencjami jedzenia mięsa.
ZOO
Sowa i chichot kukabury w zoo

22.11.2008

Do zoo w Łodzi przyjechały z ogrodu zoologicznego w Krakowie dwie kukabury chichotliwe (samiec i samica), czyli zimorodki australijskie, oraz bardzo rzadka w Polsce sowa śnieżna. Kukabura była jedną z maskotek olimpiady w Sydney w 2000 roku, zaś sową śnieżną była Hedwiga występująca w kultowym cyklu przygód Harry'ego Pottera. Ptaki trafiły już na ekspozycję i można je oglądać.

- Do tej pory mieliśmy sowiego samca, a sowa z Krakowa jest samicą, więc będą stanowić parę. Czy doczekamy się od nich potomstwa, czas pokaże - mówi Włodzimierz Stanisławski, zastępca dyrektora zoo w Łodzi. - Sowy śnieżne żyją m.in. w Skandynawii i północnej Rosji, skąd do Polski niekiedy przylatują. Taką sowę podczas przelotu miałem szczęście zobaczyć w latach 70. na obrzeżach Łodzi.

Dla odmiany zimorodki zamieszkują krainę kangurów i Nową Gwineę. Ostatnio nie było ich w łódzkim zoo. Zimorodki powinny polować na ryby, tymczasem one gustują w owadach, gryzoniach i młodych ptakach. Mają potężny dziób, którym są w stanie rozprawić się z jadowitymi wężami, dlatego Australijczycy bardzo cenią te ptaki.

Miejmy nadzieję, że kukabury nie zrobią krzywdy nowym wężom egzotycznym, które w ramach wymiany za żaby łódzkie zoo otrzymało od prywatnego hodowcy w Krakowie. Są młode, mają na razie około 40 cm długości. Trafiły do małych terrariów i będzie można je oglądać dopiero za pół roku. Na wolności zamieszkują górskie lasy tropikalne północnej Tajlandii i północnego Wietnamu.

Wiesław Pierzchała - POLSKA Dziennik Łódzki
Czy przepiórka jest nocna czy dzienna? W jakim miesiącu przylatuje a w jakim odlatuje, w jaki sposób odbywają się gody? Jak opiekują się potomstwem?

Cietrzew, w jesień zbierają się w stada, które w zimę przechodzą w stada jednopłciowe. A podczas wiosny i jesieni żyją smaotnie? Matka samotnie wychowuje młode?

Głuszec, a one wspólnie wychowywują potomstwo?

Jarząbek, czy na zawsze już żyja w parach?

I ostatnie pytanie, czy macie jakieś namiary na dobrą książkę o ptakach polski, gdzie będą one opisane szczegółowo. Odpowiednio dla studiów leśniczych.

Pozdrawiam.
nazwa polska: zięba (zwyczajna)
nazwa naukowa: Fringilla coelebs
nazwa angielska: Chaffinch

Status: Bardzo liczny gatunek lęgowy
Występowanie: Cały obszar kraju
Środowisko: Wszystkie typy lasów, zadrzewienia śródpowlne, zielń miejska, parki, ogrody i sady.
Wędrówki: Wędrowna. Przylot III-IV, odlot X-XI. Samczyki przylatują wczęsniej od samic

Wygląd
a) samiec

b) samica


Głos
http://www.ptaki.info/abc/media/zieba.mp3
szczygly sa w polsce caly rok



Niestety,ale nie masz racji.Szczygły są ptakami przelotowymi i przemieszczają się z miejsca na miejsce,a dokładnie mówiąc,przylatują wczesna wiosną i zakładają u nas gniazda,potem we wrześniu zbierają się w duże paki-stada i z początkiem października odlatują. Pozostaje tylko część szczygłów, tzw.brudasów z których to czasami trudno jest odróżnić samca od samicy i przemieszczają się w okresie zimy, mniejszą lub większą gromadką w poszukiwaniu pokarmu i wody do picia. Są również szczygły,które tylko przelatują przez niewielką cześć naszej małej Polski i można tak powiedzieć ,że sobie odpoczywają przed dalszą swoją podrożą.Taki odpoczynek to kwestia kilku dni,a czasami nawet godzin.Są to szczygły przelotowe,piękne dostojne z wyszczególnioną każdą barwą swojego ciałka,z dokładnym czystym kolorem bieli.

W śród szczygłów wyróżniamy jeden tylko gatunek,natomiast szereg podgatunków,w zależności od zasiedlanych terenów danego kraju. Ciekawostką dla was,może być taka mała wiadomość,że w obecnej chwili jest najpopularniejszy ze szczygłów - szczygieł syberyjski i wiele jego odmian barwnych.

JAcekW
______________________________
Pokrzewka czarnołbista zwana też kapurka.Zamieszkującły prwaie całą Europę (bez północnych części Półwyspu Skandynawskiego).Ptaki z południa osiadłe, z północy - wędrowne
(przeloty IV-V i VIII-X),zimują w południowej Europie i północnej Afryce.Zdecydowaniewiększości odlatuje, z Polski na zimę na południe.Gniazdo buduje na wysokości 40-120cm nad ziemią,w miejscu ocienionym.Budowę paru gniazd rozpoczynają samce,które jako pierwsze przylatują na tereny lęgowe.Lęgi zaczynają się od mają do początków lipca.Samica składa 4-6 jaj o ubarwieniu jasnobrązowym i ciemnym brązowym,nielicznych plamkach.Okres inkuabcji trwa 13-14 dni.

... Także przestrzeń odniesień
jest całkiem inna, skoro np jeden z ważnych elementów - kigo,
nie jest i nie może być potraktowane uniwersalnie, przez co haiku
polskie może być nieczytelne dla japończyka, bo niby dlaczego bocian
miałby do niego przemówić.



Gdyby Japończykowi zachciało się czytać polskie haiku, pierwszą rzeczą,

które ptaki przylatują, a które odlatują.

Z drugiej strony, nikt spoza Kraju Kwitnącej Wiśni nie pisze haiku o
ptakach specyficznych tylko dla wysp japońskich.
Nie ma kigo uniwersalnych.

haiku, to stanie on przed ważnymi pytaniami:

- Czy moje haiku, które nie trzyma się mnóstwa zasad nadal
  mogę nazywać haiku?

- Czy w związku z tym, że mój język jest całkiem inny
  od języka japońskiego, nadal zasada 17 sylab ma aż tak
  wielkie znaczenie?

- Czy może ważniejsze od powyższych jest przekazanie obrazów i
myśli,  która za nimi tkwi?



Pytania te postawiono sobie już dawno, a odpowiedzi, sugerowane
już samymi pytaniami stworzyły kanon zwany "modern haiku":
haiku, w którym sposób przekazywania nastroju jest podobny do tego
z haiku japońskiego, bez koniecznego kigo, bez koniecznego układu
5-7-5 sylab.

... Jeśli tak jest, to może wogóle nie ma sensu mówić o haiku
w szerszym kontekście światowym, gdyż wszelkie próby i tak nie spełnią
stawianych wymagań.



Można mówić o haiku (modern haiku) w szerokim kontekście światowym.

a potem na polski nadal zachowuje charakter modern haiku.

Nieszczęście nas, Polaków, polega na tym, że początkujący twórcy haiku
nie uczą się pisania poprzez tłumaczenie innych utworów, np. pokłosia
międzynarodowych konkusów haiku, tylko zaczynają "od nowa" wiedząc
o haiku tylko tyle, że to trzywersowy utwór poetycki o układzie sylab 5-7-5.

To dlatego co miesiąc namawiam do udziału w konkursach międzynarodowych.
Ja zacząłem od ostatniego miejsca, ale potem szybko pojąłem zasady,
pokochałem haiku, i teraz jak już coś wysyłam, to zwykle lokuję się w
pierwszej
dziesiątce.

Ale co z tego? W Polsce nie ma stowarzyszenia haiku gromadzącego twórców
piszących utwory wg zasad modern haiku.  A istniejące stowarzyszenia
poetyckie
dobijają haiku puszczając utwory 5-7-5 jako haiku.

Pozdrawiam,

Grzegorz

sionek:

Gdyby Japończykowi zachciało się czytać polskie haiku, pierwszą rzeczą,

które ptaki przylatują, a które odlatują.

Z drugiej strony, nikt spoza Kraju Kwitnącej Wiśni nie pisze haiku o
ptakach specyficznych tylko dla wysp japońskich.
Nie ma kigo uniwersalnych.



wszystko na to wskazuje, inaczej np. dzikie gęsi kojarzyły by się jednym z
jesienią i odlotem ptaków, a innym ze świąteczną potrawką, podobnie jak rechot
żab może oznaczać dla jednych lato, a dla innych zaproszenie na kolację :)

Więc kigo nie jest uniwersalne, uniwersalna za jest zasada, odniesienia do
przyrody, charakterystycznych elementów i pory roku.

Można mówić o haiku (modern haiku) w szerokim kontekście światowym.

a potem na polski nadal zachowuje charakter modern haiku.

Nieszczęście nas, Polaków, polega na tym, że początkujący twórcy haiku
nie uczą się pisania poprzez tłumaczenie innych utworów, np. pokłosia
międzynarodowych konkusów haiku, tylko zaczynają "od nowa" wiedząc
o haiku tylko tyle, że to trzywersowy utwór poetycki o układzie sylab 5-7-5.



możliwe, że tak jest, tego nie wiem. Problem w tym, że tłumaczenia nie
odpowiedzą na niektóre pytania, a tylko nauczą praktycznego podejścia. Można
tłumaczyc teksty z marszu, można oprzeć się na zrozumieniu tekstu. Tu
wdalibyśmy sięw bardzo stary spór o tym, jak należy tłumaczyć teksty i co z
rozważań nad tekstem tłumacz ma umieszczać w finalnym produkcie, a co nie. Czy
ma być tylko transparentnym medium, czy czynić coś więcej.

To dlatego co miesiąc namawiam do udziału w konkursach międzynarodowych.
Ja zacząłem od ostatniego miejsca, ale potem szybko pojąłem zasady,
pokochałem haiku, i teraz jak już coś wysyłam, to zwykle lokuję się w
pierwszej
dziesiątce.



gratuluję Grzegorzu :)
lubię jednak poznać zasady gry, zanim rzucę mnie na boisk, a przyznam, że mam
wrażenie nie wyczuwać haiku w pełen sposób :)

dzięki i pozdrawiam :)
bee

W wielu miastach w Polsce spadł już pierwszy śnieżek, ptaki szykują się do wylotu, zaś na Stamford Bridge, przylatują... sroki. Czas bowiem na rozpoczęcie 14 kolejki angielskiej Premiership, w której to Chelsea spotyka się na własnym stadionie ze Newcastle United.

Chelsea śmiało stąpa ostatnimi czasy po parkietach Premiership, wygrywając mecz za meczem (z WBA 3:0, Sunderlandem 5:0, Blackburn 2:0, Hull 3:0). Czy zgłodniały sukcesów lew pożre bezbronne sroki? The Blues są w końcu faworytem tego pojedynku. Świetnie ostatnio spisujący się napastnik oraz lider klasyfikacji strzelców Nicolas Anelka może im w tym pomóc. Niepewny jest jednak występ trzonu pomocy- Frank Lampard boryka się z małą kontuzją, zaś powracający po kontuzji Didier Drogba będzie pauzował z powodu zawieszenia. W dobry nastrój mogą jednak wprawić wracający Joe Cole i Ashley Cole.

Newcastle United- klub o wielkich możliwościach ale olbrzymim pechu. Zawodnicy pokroju Damien'a Duff'a, Michael'a Owen'a lub Obafemi Martins'a wywołują u mnie respekt, zaś klub (osobiście) darzę dużą sympatią. Dla srok teraźniejszy okres nie jest najlepszy. Bronić się muszą przed strefą spadkową dlatego z pewnością zagrają z wielką wiarą w siebie. Na korzyść The Blues przemawia brak jednego z najlepszych (moja subiektywna ocena) obrońców Premier League Steven'a Taylor'a. Ten młodzieniaszek wielokrotnie ratował swój zespół przed szarżującą ofensywą przeciwników. Oprócz wyżej wymienionego w meczu nie wystąpią Joey Barton oraz Mark Viduka.

Bilans ostatnich meczów jest na korzyść Chelsea. Po raz ostatni sroki wygrały z niebieskimi 2 lata temu na własnym stadionie. Czy będziemy świadkami sensacji? Gości na pewno stać na to, jednak my wolelibyśmy aby tradycja nie została przerwana

16:00 Chelsea Londyn - Newcastle
Sędzia: Phil Dowd

Chelsea: Cech, Cudicini, Bosingwa, Terry, Ivanovic,
Bridge, Ballack, Lampard, A Cole, Alex, Belletti, Obi, Deco,
Ferreira, Kalou, Malouda, Anelka, J Cole, Stoch, Mineiro.

Newcastle: Given, Harper, Beye, Enrique, N'Zogbia,
Bassong, Coloccini, Cacapa, Edgar, Butt, Guthrie, Duff, Gutierrez,
Geremi, Ameobi, Owen, Martins, Carroll.
Nowe wiesci :

Nie prosili o osuszenie rozlewiska
Mariusz Kowalewski, Tomasz Kurs
2007-06-14, ostatnia aktualizacja 2007-06-14 18:42

- Nigdy nie interweniowałem w Zarządzie Melioracji, by spuścili wodę z rozlewiska, mimo że zalewa ona moje działki - mówi Andrzej Walczak, sołtys wsi Kwiecewo.

Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG
Pod koniec maja Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Olsztynie spuścił wodę z cennego przyrodniczo rozlewiska we wsi Kwiecewo. Pisaliśmy o tym kilka dni temu. Rok w rok zjeżdżają tam ornitolodzy z całej Polski, by obserwować: mewy, rybitwy, różne rodzaje kaczek czy świstuny. Rozlewisko to zalane 34 ha nieużytków rolnych. Augustyn Jodko, kierownik zarządu mjelioracji, tłumaczył nam, że musiał spuścić wodę, bo interweniowali u niego okoliczni rolnicy. Gdyby tego nie zrobił, mieliby mniejsze dopłaty unijne i mogliby domagać się od zarządu melioracji odszkodowania.

Szkopuł w tym, że wodę spuszczono w samym środku okresu lęgowego. - Nigdy tego nie robiono - mówi Andrzej Walczak, sołtys wsi Kwiecewo. Sam ma ponad jednohektarową działkę tuż przy granicy rozlewiska. Wiosną dwie trzecie jego ziemi znajduje się pod wodą. - Ale nigdy nie interweniowałem w zarządzie, by spuścili wodę - mówi Walczak. - Rozlewisko wpisało się już w krajobraz wsi. Ludzie chodzą tam na spacery, przyjeżdżają rybacy i ornitolodzy z całej Polski, by obserwować ptaki. Mówią, że przylatują do nas bardzo rzadkie okazy.

Działkę w sąsiedztwie rozlewiska mają też państwo Urszula i Marek Gracz. - Nigdy na niej żadna woda nie stała. A i z wioski nikt nie dzwonił, by osuszyli rozlewisko - zapewnia pani Urszula. To ona kilka dni temu, kiedy zarząd spuścił wodę interweniowała w "Gazecie.

Maria Mellin, wojewódzki konserwator przyrody, zażądał od zarządu melioracji naprawienia zniszczeń. - Z przyczyn technicznych niemożliwe jest wpompowanie wody - mówi jednak Augustyn Jodko. - A sprawa Kwiecewa nabrała już rangi ogólnopolskiej. Organizacji ekologiczne przysyłają do mnie pisma z protestem, a jedna zawiadomiła już prokuraturę o przestępstwie lub wykroczeniu.

Jodko podtrzymuje, że musiał spuścić wodę, bo w zarządzie melioracji interweniowali rolnicy. - Jeszcze w lutym jeden z nich przypominał nam o obowiązku wypompowania wody i zapowiedział, że w innym wypadku będzie żądał odszkodowania. Później sześciu innych rolników zgłosiło do Agencji Modernizacji i Rozwoju Rolnictwa użytki rolne, w celu uzyskania dopłat. A dyrektywy europejskie nakazują utrzymywać je w odpowiednim stanie. Dlatego wodę trzeba było spuścić - twierdzi Jodko.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn
Halina nadaje z Czadu

11 września 2007 - 11:15

Halina nadaje z Czadu
Halina i Grażyna - dwa błotniaki lądowe ( ) - odleciały z Polski z nadajnikami satelitarnymi.

Ornitolodzy założyli ptakom, niczym plecaki, 14-gramowe nadajniki. Urządzenia posiadają panele słoneczne, dzięki czemu baterie będą doładowywane przez 3 lata (Fot.: Dominik Krupiński) Dzięki temu ornitolodzy poznają trasę migracji tych dużych drapieżnych ptaków, chronionych unijnym prawem.

Nadajniki zamontowali na grzbietach błotniaków podlascy ekolodzy. Nikt wcześniej w Polsce czegoś takiego nie robił. Koordynatorem projektu ochrony błotniaka w naszym kraju jest ornitolog Dominik Krupiński z Białej Podlaskiej.
- Dzięki nadajnikom satelitarnym zbadamy trasę przelotu tych ptaków i ustalimy miejsce ich zimowania - mówi Krupiński. - Co tydzień w Internecie aktualizujemy stronę pokazującą miejsce pobytu ptaków. Ostatnio Halina była w Czadzie. Bardzo nas zaskoczyło, że w ciągu zaledwie pięciu dni przeleciała aż 2,8 tysiąca kilometrów. Zdumiewające było też to, że leciała do Afryki nie przez Turcję, jak przypuszczaliśmy, lecz przez Rumunię, Grecję i Morze Śródziemne.
Niestety, ornitolodzy nie mają informacji o miejscu pobytu Grażyny. Ostatni
mocniejszy sygnał satelitarny pochodził z okolic Sandomierza.
Błotniaki żyją głównie na wschodzie Polski. Przylatują wiosną i odlatują już w sierpniu, najpóźniej we wrześniu. Halina uwiła swoje gniazdo na polu pszenżyta należącego do Haliny Bortnowskiej (to od niej pochodzi imię błotniaka) w Mszannie pod Łosicami. Aby ptak mógł wychować swoje cztery pisklęta, Dominik Krupiński ogrodził jego gniazdo siatką. To uchroniło Halinę i jej potomstwo przed kłami lisów.
Zobacz, gdzie dziś jest Halina:

http://www.bocian.org.pl/...niak/telemetria



Tak, poza pomyłka w nazwie gatunkowej, przekreconym nazwisku żony własciciela pola (powinno byc: Hornowska), stwierdzeniu ze jest to taka pierwsza akcja w Polsce (pierwsza na błotniakach łakowych a nie wogóle) to wszystko sie zgadza. Ale ptaszki są juz dalej i odezwał sie w końcu nadajnik Grazyny.

12.09.07 - odczyt Grazyna 7 - pogranicze Czadu i Nigru
12.09.07 - odczyt Halina 43 - Niger
Ptaki podsłuchują się nawzajem

Niektóre ptaki wędrowne jesienią triumfalne ogłaszają wszem i wobec, że odniosły w tym roku sukces, ponieważ udało im się wykarmić potomstwo. Inne ptaki podsłuchują je i na drugi rok przylatują w te strony, żeby rozmnażać się na terytorium, które okazało się obfite w pożywienie - informują ornitolodzy ze Stanów Zjednoczonych na łamach pisma "Proceedings of the Royal Society B".

"Znalezienie właściwego miejsca gniazdowania i żerowania, to dla ptaków kwestia życia i śmierci" - mówi Matthew Betts z Oregon State University. Jak dodaje, większość ptaków nie jest długowieczna, nie mają dużo czasu, muszą znaleźć właściwie miejsce od razu.

Ornitolodzy badali niewielkie ptaszki wędrowne, lasówki granatowe (Dendroica caerulescens).

"Powszechnie sądziło się, że ptaki tego typu wybierają swoje terytorium wyłącznie oceniając rodzaj wegetacji. Jeśli wokół gniazda będzie mało pożywienia, ptaki nie odniosą sukcesu reprodukcyjnego. Teraz wiemy jednak, że młode ptaki jesienią podsłuchują śpiew ptaków bardziej doświadczonych i sugerują się nim w podejmowaniu decyzji, gdzie osiąść na drugi rok, po powrocie z +"ciepłych krajów+" - tłumaczy Betts.

Naukowcy potwierdzili swoje przypuszczenia w badaniach eksperymentalnych, przeprowadzonych w 54 miejscach gniazdowania lasówek. Jesienią, kiedy dorosłe ptaki uczyły swoje potomstwo śpiewu, naukowcy nagrywali ich głosy. Następnie odtwarzali nagrania w miejscach, które nie nadawały się na gniazdowanie z powodu braku pożywienia.

Przelatujące w tym czasie inne lasówki słyszały nagrania. Okazało się, że wiosną, po powrocie z zimowych siedlisk, zaczęły zakładać gniazda na tych niegościnnych obszarach. Jak tłumaczą naukowcy, zaskoczyło ich, że ptaki były tak bardzo podatne na manipulację.

Badania przeprowadzono tylko na jednym gatunku ptaków śpiewających, ale ich wyniki mogą się odnosić również do wielu innych gatunków, i to nie tylko ptaków - wyjaśnia Betts. Jak dodaje, dużo jest jeszcze do zbadania, jeśli chodzi o komunikację wśród zwierząt. KRX

PAP - Nauka w Polsce
bsz
Źródło
Rozpoczęło się liczenie warmińskich bocianów

Akcja liczenia bocianów rozpoczęła się w piątek wzdłuż polsko- rosyjskiej granicy od Lelkowa aż po jezioro Oświn na obszarze "Natura 2000 Warmińskie Bociany".

Jest to obszar 1400 ha, na którym znajduje się ok. 1100 bocianich gniazd - poinformował Krzysztof Molewski z Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków.

"Akcja liczenia bocianów, która potrwa do niedzieli służy obserwacji zmian w populacji tych ptaków. Zauważamy, że zalesianie obszarów wpływa na pogorszenie się żerowisk i zmniejszenie populacji" - podkreślił Molewski.

Wolontariusze, którzy chcą liczyć bociany, dostają instrukcje i mapy z zaznaczonymi już istniejącymi gniazdami i objeżdżają wyznaczony teren. Po obserwacji notują czy dane gniazdo istnieje, czy nie powstały nowe, ile jest piskląt, czy gniazdo było zasiedlone cały czas, czy były wypadki śmiertelne wśród ptaków.

Uczestnicy akcji odnotowują także w jakim stanie są bocianie gniazda, czy nie spadły albo czy założone na słupach energetycznych nie stwarzają zagrożenia.

Najbardziej znaną bocianią wsią w warmińsko-mazurskim jest Żywkowo, gdzie mieszka więcej bocianów niż ludzi. W dziewięciu gospodarstwach żyje 25 osób, a co roku przylatuje około 70 bocianów. Odlatuje zaś dwa razy więcej.

Termin liczenia bocianów - jak przekonują organizatorzy nie jest przypadkowy - i odbywa się w połowie lipca, kiedy młode bociany są już na tyle duże, że można je łatwo zaobserwować w gnieździe, natomiast nie umieją one jeszcze latać, co zmniejsza problem dublowania wyników.

Pisklęta pod koniec lipca zaczynają naukę latania, a w połowie sierpnia są gotowe do odlotu. ALI

PAP - Nauka w Polsce
bsz/tot
Źródło
Antek, chłopak ze wsi, wziął ślub. Po miesiącu ojciec Antka pyta synową:
- No i jak wam się, Kaśka układa?
- Ano miesiąc po ślubie, a Antek mnie jeszcze nie tego...
- Jak to? Już ja z nim pogadam!
Jak zapowiedział, tak zrobił.
- Antek, czemu ty z Kaśką nie tego?
- Wiesz, ojciec... Nie wiem jak...
- Jak to nie wiesz? Zara Ci pokażę.
Zabrał Antka do stodoły, dał mu świecę i mówi:
- Masz i świeć.
Sam Kaśkę rzucił na siano i wydmuchał synową. Po wszystkim pyta Antka:
- Tera wiesz już jak?
- Wiem.
Spotykają się znowu za jakiś czas i ojciec pyta synową:
- No i jak tera?
- Fantastycznie, cudownie, cała wieś mnie dmucha, a Antek ze świecą stoi i przyświeca.

Jasiu przychodzi do domu i mówi do mamy:
- Mamo, dostałem piątkę w szkole.
- Naprawdę?
- Tak - dwójkę z matematyki, dwójkę z historii i jedynkę z Polskiego.

Narąbany facet zdrzemnął się na cmentarzu. Budzi się, noc, księżyc świeci. Zbiera się do wyjścia z cmentarza, patrzy, a tu stróż cmentarny kopie grób.
- O, ho, ho - pomyślał sobie - przestraszymy gościa...
Podkradł się cichcem, a kiedy był już tylko kilka kroków od delikwenta jak nie ryknie:
- BUUUUUUUUUUUU!!!!!!
Żadnej reakcji. Stróż jak kopał tak kopie, nawet się nie obejrzawszy.
Więc facet znowu:
- BUHAHAHAHIHIHIHIHIBUUUU!!!!
Znowu nic. Zniechęcony pijaczek odwrócił się na pięcie i idzie do wyjścia. Kiedy już sięgał ręką do furtki nagle z tyłu ktoś go łups w łeb łopatą!
- A nie, nie! Chciałeś pospacerować, to spaceruj, ale poza teren nie wychodzimy! - powiedział stróż.

Nauczycielka kazała dzieciom przygotować jakiś wierszyk o ptakach. Następnego dnia prosi Jasia o przeczytanie na głos swojego dzieła przy całej klasie. Jasiu dumny jak paw wstał i zaczał recytować swój wiersz: Mój stary przyszedł wczoraj n.....y jak szpak, na schodach wywinął orła, w progu puścił pawia, z nosa wyleciały mu dwa gile, poszedł dalej pić na sępa i padł jak kawka.

Jest noc, Jasiu się budzi i idzie do rodziców. Spotyka ich w nietypowej pozycji. Pyta się taty:
- Tato co Ty robisz?
- Pompuję mamę, żeby miała dużą dupę i cycki.
- Aha.
Na następny dzień przylatuje do taty i mówi:
- Tato nie zgadniesz... Listonosz pompował mamę i w dodatku sprawdził czy się nie ulatnia.
.
Kapturka (pokrzewka czarnołbista, pokrzewka czarnogłowa) (Sylvia atricapilla (L., 1758)) - mały ptak częściowo wędrowny z rodziny pokrzewkowatych, zamieszkujący niemal całą Europę (bez północnych części Półwyspu Skandynawskiego) oraz północną Afrykę. Ptaki z południa osiadłe, z północy - wędrowne (przeloty IV-V i VIII-X), zimują w południowej Europie i północnej Afryce. W Polsce średnio liczny (lokalnie liczny) ptak lęgowy. W zdecydowanej większości odlatuje na zimę na południe, jednak coraz częstsze są przypadki zimowania w kraju.

Cechy gatunku
Samiec ma na głowie czarną czapeczkę sięgającą do krawędzi oka. Policzki i potylica szare. Wierzch ciała popielatoszary, spód biały, na piersi z odcieniem srebrnoszarym. Dziób i nogi szare. Samica ma czapeczkę brązową, również wierzch ciała bardziej brązowy. Młode podobne do samic. Ubarwieniem nieco przypomina sikorę ubogą.

Wymiary średnie
dł. ciała ok. 12 cm
rozpiętość skrzydeł 20-23 cm
waga 21 g

Biotop
Lasy liściaste i mieszane, większe zadrzewienia śródpolne, ogrody, parki wiejskie i miejskie, większe skupiska krzewów.

Gniazdo
Na wysokości 40-120 cm nad ziemią, zawsze w miejscu ocienionym, w bocznych gałązkach krzewu lub drzewka.Budowę paru gniazd rozpoczynają samce, które jako pierwsze przylatują na tereny lęgowe. Gniazda budowane są do ok. 1/3 ich końcowych rozmiarów ( gniazda takie nazywane są godowymi, próbnymi albo samczymi) i po kolei są przedstawione samicom, które wybierają jedne z nich i wraz z samcem dokonują dalszej rozbudowy. Zdarza się, że samica nie zaakceptuje żadnego gniazda i wówczas razem rozpoczynają budowę od podstaw w innym miejscu.

Jaja
Lęgi rozciągnięte od maja do początków lipca. W zniesieniu 4-6 jaj o średnich wymiarach 20x14 mm, o tle jasnobrązowym i ciemnobrązowych, nielicznych plamkach.

Wysiadywanie
Od złożenia ostatniego jaja trwa przez okres 13-14 dni. Ptaki często wysiadują jajo kukułki.

Pożywienie
Głównie owady zbierane na drzewach owocowych, a jesienią owoce i jagody.

Ochrona
Objęta ochroną gatunkową.

Opis zaczerpnięto z Wikipedii
.
Kawka (Corvus monedula L., 1758; dawniej Coloeus monedula) - średni ptak synantropijny z rodziny krukowatych. Zamieszkuje w zależności od podgatunku:

* Corvus monedula monedula - Półwysep Skandynawski, południowa Finlandia, Dania, Europa Środkowa na wschód od Łaby oraz północne Bałkany.
* Corvus monedula soemmerringii - Europa Wschodnia i południowe Bałkany oraz zachodnia Azja po Kaszmir i Mongolię. W Polsce pojawia się zimą.
* Corvus monedula spermologus - Europa Zachodnia od Łaby na zachód, Półwysep Apeniński i Półwysep Iberyjski po Słowenię na wschodzie oraz Wyspy Brytyjskie i Maghreb
* Corvus monedula cirtensis - Tunezja i północno-wschodnia Algieria.

W Polsce średnio liczny ptak lęgowy niżu (na zachodzie częściej podgatunek C. m. spermologus, na wschodzie - C. m. soemmerringii). Zimą przylatują wielkie stada ptaków z północy i wschodu, należących do podgatunków C. m. monedula (liczniejszy na wybrzeżu) oraz C. m. soemmerringii.

Cechy gatunku
Ptak wielkości gołębia, najmniejszy gatunek z rodzaju Corvus. Obie płci ubarwione jednakowo. C. monedula monedula - upierzenie czarne, a boki szyi, głowy i karku łupkowoszare. Na głowie czarna "czapka". Tęczówki mlecznobiałe, widoczne z daleka, tworzące silny kontrast z ciemnym upierzeniem. C. monedula soemmerringii w odróżnieniu od poprzedniego ma na bokach szyi białe plamy, a szara barwa na głowie jaśniejsza.

Wymiary średnie
dł. ciała: 33 cm
rozpiętość skrzydeł: 67 cm
waga: ok. 230-240 g

Biotop
Głównie parki i miasta, czasem również ruiny, skały i obrzeża drzewostanów.

Gniazdo
Gnieździ się w koloniach, z reguły dość wysoko. Gniazdo umieszczone w szczelinie muru czy skały, w głębokiej dziupli, w nieczynnym kominie, na poddaszu wieży lub kościoła. Korzysta także ze skrzynek lęgowych. Kominy, już podczas budowy domu, należy zabezpieczać przed nią siatką z nierdzewnego drutu (nie wolno niszczyć gniazd).

Jaja
Pod koniec kwietnia lub na początku maja składa 4-6 jaj o tle sinozielonym z niebieskim odcieniem, o średnich wymiarach 35x25 mm.

Wysiadywanie
Od złożenia pierwszego jaja trwa przeważnie 17-19 dni. Pisklęta osiągają samodzielność po ok. 30 dniach, lecz na noc wracają jeszcze do gniazda.

Pożywienie
Głównie dżdżownice, pędraki, gryzonie, odpadki. Regularnie korzysta z pojnika i wodę często nosi dla młodych.

Ochrona
Objęta ochroną gatunkową.

Opis zaczerpnięto z Wikipedii
Zimy nie ma, ale ptaki przylatują
Adam Wajrak

Nie tylko temperatura ma wpływ na wędrówki ptaków z północy. Najlepszym dowodem na to jest tegoroczna zima, a raczej jej brak

Jemiołuszka w Puszczy Białowieskiej
Fot. Adam Wajrak

Jest ciepło jak wczesną jesienią. Śnieg nawet tu, w Puszczy Białowieskiej, spadł tylko raz i zniknął tak szybko, jak się pojawił. Na wierzbie przed moim domem pojawiają się bazie. Gdyby nie krótki dzień, to można by pomyśleć, że mamy całkiem przyjemną wiosnę. Wyjątkowe ciepło wcale jednak nie przeszkadza przybywającym do Polski ptakom z Rosji i ze Skandynawii.

Dość wcześnie, bo już we wrześniu, wypatrzyłem jera, czyli pospolity w Skandynawii gatunek zięby, który u nas zwykle spędza zimę. Potem pojawiły się jemiołuszki. Nie tak dużo jak ostatniej mroźnej zimy, ale szczerze mówiąc, teraz w ogóle ich się nie spodziewałem.

Podobnie jak wielu amatorów podglądających ptaki byłem przekonany, że jemiołuszki wygania z ich miejsc lęgowych na północy właśnie mroźna zima. Więcej, że mogą być one zwiastunem srogich mrozów. Tymczasem, choć takiej zimy nie ma ani u nas, ani w ojczyźnie jemiołuszek, już miesiąc temu słyszałem nad głową ich głos przypominający delikatny dzwonek. W Teremiskach, gdzie mieszkam, koczują olbrzymimi stadami i zajmują się objadaniem starych przemarzniętych jabłek, owoców jarzębiny (już prawie wszystkie zostały zjedzone) oraz owoców jemioły. Jak podano na internetowej liście dyskusyjnej "Ptaki", jemiołuszki dotarły już pod Warszawę.

Ale to nie wszystko. Nad Biebrzą widziano sowy jarzębate, bardzo rzadko do nas zalatujące zimą. Razem z moją narzeczoną Nurią dwa lata temu obserwowaliśmy taką sowę. Wtedy myśleliśmy, że pojawiła się ona w pobliskiej wsi z powodu fali gwałtownych mrozów. A tu proszę, mrozów nie ma, a sowy są.

Jeśli to nie pogoda wygania ptaki z ich ojczyzn i zmusza do przemierzenia tysięcy kilometrów, to co? Pokarm. To dla pożywienia opuszczają nas bociany, żurawie, skowronki, słowiki i jaskółki. Brak jedzenia dawałby się im zimą bardziej we znaki niż niska temperatura. Pokarmu szukają u nas jemiołuszki i sowy jarzębate. Co jak co, ale wszelakie jarzębiny, kaliny i jabłka obrodziły w tym roku i wędrówka jemiołuszek na pewno się opłaciła. A nad Biebrzą, gdzie widziano sowy jarzębate, jest dostatek gryzoni.

ze str. http://www.gazetawyborcza.pl/1,76842,3785432.html
Zlot żurawi

Przełom sierpnia i września to czas kiedy w Parku Narodowym (PN) „Ujście Warty” zaczynają „królować” żurawie. Te duże, piękne, a przy tym płochliwe ptaki jak co roku są liczone przez ornitologów – teraz jest tam ponad 600 żurawi, które jako jedne z pierwszych zleciały do PN. [img] http://ww2.tvp.pl/tvppl/i...mg500.jpg[/img]
Żurawie powrócą do nas dopiero w marcu przyszłego roku (fot. arch.)

– Żurawie dopiero zaczynają się koncentrować na terenie parku. Spodziewamy się, że w ciągu kilku najbliższych tygodni ich liczba może sięgnąć kilku tysięcy. Przylatują tu głównie z Europy Zachodniej by żerować i odpocząć przed dalszą drogą w kierunku Półwyspu Iberyjskiego, gdzie zimują – powiedział PAP dyrektor Parku, Konrad Wypychowski.

Żuraw to duży ptak występujący na terenie Europy i Azji. Osiąga wysokość około 130 cm, a rozpiętość jego skrzydeł może sięgać 2,5 metra przy wadze 5-6 kg. Najczęściej zamieszkuje tereny podmokłe, okolice jezior i starorzeczy, często ptaki te żerują na polach uprawnych i łąkach.

W locie żurawie przypominają bociany, są nieco od nich większe; podobnie jak boćki zimę spędzają w ciepłych krajach – te, które co roku zlatują do „Ujścia Warty” najczęściej zimują na Półwyspie Iberyjskim, a przy srogiej zimie – w Afryce Północnej.

Po ostatnich powodziach na południu Polski poziom wody na obszarze parku podniósł się gwałtownie tworząc rozlewiska. Tym samym pojawiło się więcej ptaków. Obok żurawi można spotkać tam białe i siwe czaple oraz czarne i białe bociany, te ostatnie już odlatują do ciepłych krajów, zbierając się wcześniej w większe grupy na tzw. bocianich sejmikach.

Wzdłuż brzegów zbiorników wodnych żerują stada ptaków siewkowych: tysiące czajek i małe grupki brodźców leśnych, śniadych, batalionów. Na łąkach natomiast gęsi gęgawy. Jak spodziewają się ornitolodzy w ciągu miesiąca w parku pojawią się pierwsze gęsi zbożowe i białoczelne.

Przyrodnicy z Ujścia Warty zachęcają wszystkich do oglądania ptaków w ich naturalnym środowisku.
(PAP)
msies

artykuł z http://ww6.tvp.pl/1875,20060825386320.strona
Rozpoczęły się odloty do miejsc zimowania gniazdujących na Podkarpaciu orlików krzykliwych. Ptaki zimę spędzą w Afryce Południowo-Wschodniej. Najczęściej wędrują tam parami.

– Obserwacją orlików zajmuję się wiele lat i muszę podkreślić ich niebywałą punktualność, związaną z odlotami i przylotami. Odloty zawsze rozpoczynają się w połowie września i trwają kilka dni, podobnie jest z powrotami – pierwsze orliki przylatują na początku kwietnia – powiedział Marian Stój z Komitetu Ochrony Orłów.



Polskie orliki krzykliwe zimę spędzają w Afryce (fot. arch.)

Jak powiedział, w tym roku potomstwo wychowało się z prawie 70 proc. złożonych jaj. W ocenie ornitologów, związanych z Komitetem Ochrony Orłów, w naszym kraju żyje ok. 2000 par orlików krzykliwych.

– Zasiedlają głównie południowo-wschodnią i północno-wschodnią Polskę. Na Podkarpaciu bytują przede wszystkim w Beskidzie Niskim, Bieszczadach i na pogórzach Przemyskim i Dynowskim – wylicza ornitolog.

Największe europejskie zagęszczenie populacji orlika krzykliwego występuje w Beskidzie Niskim. – Na powierzchni 100 kilometrów kwadratowych gniazduje tutaj do 20 par tych ptaków – przypomina Stój.

Orlik krzykliwy ma ok. 70 cm długości. Rozpiętość jego skrzydeł dochodzi do 190 cm. Żywi się gryzoniami, płazami i gadami. 3/4 par składa po dwa jaja, pozostałe po jednym. Gniazda zakładają w połowie wysokich jodeł.
(PAP)
asl

ŹRÓDŁO
Według raportów przygotowanych na zlecenie WWF, globalne zmiany klimatu powodują drastyczne kurczenie się dotychczasowych siedlisk ptaków na świecie. Klimat jest najsilniejszym czynnikiem determinującym życie ptaków - globalne ocieplenie i przesuwanie się stref klimatycznych dezorganizują ich życie, redukują niezbędną przestrzeń i zaostrzają warunki panujące tam, gdzie żyły dotąd.
Raport pt. „Wpływ globalnych zmian klimatu na populację ptaków w Polsce" przygotował na zlecenie polskiego oddziału WWF dr Przemysław Chylarecki z Instytutu Zoologii PAN. Drugi raport, międzynarodowy, „Ptaki i zmiany klimatu" – przedstawia globalne trendy w populacjach na świecie.

Jak się okazuje, zmiany widoczne są przede wszystkim w zasięgu występowania poszczególnych gatunków, w terminach ptasich wędrówek i przystępowania do lęgów, a także w zakresie przeżywalności i produktywności.

W oparciu o modele zmian klimatycznych, naukowcy przewidują, że do końca stulecia granice zasięgu większości europejskich ptaków przesuną się o ponad 1000 km na północny wschód.

25 procent gatunków narażonych będzie przez to na wymarcie, natomiast zasięg występowania wielu skurczy się o 50 procent. Różnorodność w świecie ptaków zmaleje nawet o 40 procent.

Z raportów wynika, że wskutek ocieplenia klimatu ptaki mają coraz większe trudności ze zdobyciem pokarmu. Im wyższa temperatura, tym szybciej rozwijają się gąsienice owadów, którymi się odżywiają. Ptaki nie nadążają z ewolucyjnym dopasowaniem się do tej sytuacji. W konsekwencji, z powodu niedożywienia i rosnącej śmiertelności zmniejsza się drastycznie ich liczba.

Przykładem jest muchołówka żałobna, której liczebność w Holandii spadła o 90 procent. Cierpią również ptaki żywiące się rybami źle znoszącymi wzrastającą temperaturę wody. Widoczne było to w 2004 roku, kiedy gwałtownie spadła rozrodczość nurzyków.

Diametralnie zmieniają się także terminy wędrówek ptaków. To poważne zakłócenie równowagi, która miała dotąd miejsce pomiędzy gatunkami. Pierwszy bocian przylatuje do Polski średnio 10 dni szybciej niż w roku 1980, jaskółka dymówka – 7 dni, skowronek – 11. Rekordy bije czajka, która pojawia się aż 25 dni wcześniej niż 25 lat temu. W czasie suchych lat na Saharze, które zdarzają się coraz częściej, wiele bocianów masowo ginie i nie wraca do domu.

PAP – Nauka w Polsce, Marta Stankiewicz

Źródło
Pytanie było:
Na Półwyspie Iberyjskim - w Hiszpanii i w Portugalii - w latach 1984 - 2004 liczba par bocianów związanych z gniazdami zwiększyła się 5-krotnie - z około 8300 do 40500 par. W Hiszpanii stan liczebny w roku 2004 był najwyższy w historii - około 33000 par. Ten gwałtowny, niemal eksplozyjny wzrost liczebny populacji bociana białego spowodowany został splotem wielu czynników.



Odpowiedź jest następująca:

Do nadmorskich mokradeł przy ujściu rzeki Gwadalkwiwir, blisko granic Parku Narodowego Donana, w południowo-zachodniej części kraju w 1974 r. introdukowano amerykańskie raki z rodzaju Procambarus (głównie P. clarcii). SKorupiaki te rozprzestrzeniły sie na bagnach Coto Donana, a nastepnie, w wyniku niebywałego wzrostu liczebnego, zasiedliły pola ryzowe i wody systemów nawadniających. Introdukowane raki stały się głównym pokarmem wielu zwierząt kregowych, ktore sa teraz troficznie silnie uzaleznione od populacji tych skorupiaków. Na wielu obaszarach raki stanowią podstawę diety bociana, a pisklęta często jako pierwszy swój pokarm otrzymują młode raczki.

Przyczyn znacznego polepszenia sie stanu populacji iberyjskiej upatrywać można również w zmianie obyczajów wędrówkowych częsci ptaków i w polepszeniu się zasobów pokarmowych na zimowiskach afrykańskich po ustąpieniu suszy w Sahelu.

Pewna frakcja ptaków, dawniej migrujących przez Cieśninę Gibraltarską do północno zachodniej Afryki, zimuje na południu Półwyspu Iberyjskiego, korzystając oprócz skorupiaków - m.in. z jadalnych resztek z wysypisk smieci oraz odpadów z rzeźni.

Na bagnach i polach ryżowych w przyujściowym obszarze Gwadalkwiwiru w zimie przebywa do 3000 bocianów.

Czynniki te przyczyniły się do zmniejszenia śmiertelności i lepszej przezywalności tak ptaków dorosłych jak i młodych.
Ptaki zimujące w poblizu miejsc składowania odpadów zakładają gniazda w ich sąsiedztwie i wcześniej rzystepują do rozrodu niz ptaki przylatujące z zimowisk afrykańskich.



Źródło cytatów: Piotr Profus - Zmiany populacyjne i ekologia rozrodu bociana białego Ciconia Ciconia L. w Polsce na tle populacji europejskiej. Synteza. PAN IOP, kraków 2006

Ciężko mi szło z punktacją ale po dłuższym namyśle:

Lamika - 2 pkt
Pitta - 2 pkt
Silver - 2 pkt

W pozostałych odpowiedziach też jest sama prawda, tyle że pytanie dotyczyło przyczyn eksplozyjnego wzrostu populacji
i jeszcze uwaga Rak był introdukowany a nie zawleczony

Dziekuję za udział i gratuluję
A ja narazie nie widziałem żadnego ptaka zwiastującego wiosnę. Ani szpaki, ani bociany... mają prawo jeszcze nie przylatywać w końcu w większości rejonach Polski śniegu prawie po kolana.
A tu aktualne wiesci :

Nie prosili o osuszenie rozlewiska

Mariusz Kowalewski, Tomasz Kurs

2007-06-14, ostatnia aktualizacja 2007-06-14 18:42

- Nigdy nie interweniowałem w Zarządzie Melioracji, by spuścili wodę z rozlewiska, mimo że zalewa ona moje działki - mówi Andrzej Walczak, sołtys wsi Kwiecewo.

Fot. Przemyslaw Skrzydlo / AG
Pod koniec maja Zarząd Melioracji i Urządzeń Wodnych w Olsztynie spuścił wodę z cennego przyrodniczo rozlewiska we wsi Kwiecewo. Pisaliśmy o tym kilka dni temu. Rok w rok zjeżdżają tam ornitolodzy z całej Polski, by obserwować: mewy, rybitwy, różne rodzaje kaczek czy świstuny. Rozlewisko to zalane 34 ha nieużytków rolnych. Augustyn Jodko, kierownik zarządu mjelioracji, tłumaczył nam, że musiał spuścić wodę, bo interweniowali u niego okoliczni rolnicy. Gdyby tego nie zrobił, mieliby mniejsze dopłaty unijne i mogliby domagać się od zarządu melioracji odszkodowania.

Szkopuł w tym, że wodę spuszczono w samym środku okresu lęgowego. - Nigdy tego nie robiono - mówi Andrzej Walczak, sołtys wsi Kwiecewo. Sam ma ponad jednohektarową działkę tuż przy granicy rozlewiska. Wiosną dwie trzecie jego ziemi znajduje się pod wodą. - Ale nigdy nie interweniowałem w zarządzie, by spuścili wodę - mówi Walczak. - Rozlewisko wpisało się już w krajobraz wsi. Ludzie chodzą tam na spacery, przyjeżdżają rybacy i ornitolodzy z całej Polski, by obserwować ptaki. Mówią, że przylatują do nas bardzo rzadkie okazy.

Działkę w sąsiedztwie rozlewiska mają też państwo Urszula i Marek Gracz. - Nigdy na niej żadna woda nie stała. A i z wioski nikt nie dzwonił, by osuszyli rozlewisko - zapewnia pani Urszula. To ona kilka dni temu, kiedy zarząd spuścił wodę interweniowała w "Gazecie.

Maria Mellin, wojewódzki konserwator przyrody, zażądał od zarządu melioracji naprawienia zniszczeń. - Z przyczyn technicznych niemożliwe jest wpompowanie wody - mówi jednak Augustyn Jodko. - A sprawa Kwiecewa nabrała już rangi ogólnopolskiej. Organizacji ekologiczne przysyłają do mnie pisma z protestem, a jedna zawiadomiła już prokuraturę o przestępstwie lub wykroczeniu.

Jodko podtrzymuje, że musiał spuścić wodę, bo w zarządzie melioracji interweniowali rolnicy. - Jeszcze w lutym jeden z nich przypominał nam o obowiązku wypompowania wody i zapowiedział, że w innym wypadku będzie żądał odszkodowania. Później sześciu innych rolników zgłosiło do Agencji Modernizacji i Rozwoju Rolnictwa użytki rolne, w celu uzyskania dopłat. A dyrektywy europejskie nakazują utrzymywać je w odpowiednim stanie. Dlatego wodę trzeba było spuścić - twierdzi Jodko.

Źródło: Gazeta Wyborcza Olsztyn
Widzę, że Paweł na bieżąco komentował co się na obozie dzieje, ale chyba wszystko wymaga krótkiego podsumowanka.

Na początku nic nie wskazywało na to, że pierwsza tura AŚ okaże się strzałem w dziesiątkę. Na Świerkolu zjawiłem się sam ok 16 i od razu przystąpiłem do rozkładania siatek... szło jak krew z nosa Jusznice żarły niemiłosiernie, żar lał się z nieba, a nowo postawione siatki ziały pustkami. Sukcesywnie przybywały natomiast całe zastępy pomocników.
Pod wieczór stanęły wszystkie siaty - 2 w korzokach, (tylko) 2 w trzinach i jedna smętna drapolówka.
Prawdziwy teatrzyk zaczął się dopiero rano, kiedy trzcinowe łowisko aż trzęsło się w posadach od ptactwa... Nieco gorzej działo się w krzakach, ale w końcu i tam coś nakapało.

Niemniej na półtora dnia łapania (od 30.07 ok 18 do 1.08 do 11) udało się schwytać aż 83 ptaki z 11 gatunków.
To na prawdę niezły wynik jak na taką ilość siatek. Dla porównania podczas CBP na Dzierżnie w czasie trzech dni rekord wyniósł ok 50 zablachowanych
Bilans ilościowy wygląda następująco:

trzcinniczek - 36
rokitniczka - 22
bogatka - 10
trzciniak - 5
łozówka - 3
modraszka - 2
remiz - 1
słowik rdzawy - 1
kwiczoł - 1
kapturka - 1
cierniówka - 1

Na uwagę zasługuje rokitniczka z obcą polską obrączką. Tukej, Syriusz i ja (potem dołączył się Pawelele) zrobiliśmy zakłady skąd toto przyleciało... do wygrania piwo, więc może pula graczy się powiększy?

Podczas pobytu na wschodnim brzegu Zb. Świerklaniec obserwowaliśmy stale młode i dorosłe błotniaki stawowe, całe rodzinki białowąsek, wszędzie słychać kokochy i wodniki. Co noc ok 23 na zbiornik przylatywał 1 lub 2 ślepowrony. Regularnie przelatywały kszyki, samotniki, dziś natomiast pojedynczy brodziec śniady, kwokacz i 4 łęczaki.
Mnie chyba najbardziej ucieszyły dwa rycyki o zachodzie 31.07.
Z nieptasich klimatów warto wspomnieć gronostaja baraszkującego przy obozie, szczekającego nocą lisa no i tego potwora strasznego... Wg mnie to coś nie pochodziło z tej planety....

Dzięki wszystkim za przybycie. W najśmielszych snach nie spodziewałem się takiej ilości ludu ( i piesu )

W pierwszej w 2009 roku Akcji Świerklaniec udział wzięli:
Roman (fasola wciąz daje mi się we znaki ) , Leon (zdrowiej chłopie ), Marcin, Tukej, Pawelele, Bartek z dziewczyną, Dawid Klucze, skylarka, bladii, Syriusz oraz Adam (na dwa ostatnie ptaki akurat )
... no i ja

Wrzućta jakieś pikczursy
Ja od lat dokarmiam ptaki.Jeszcze niedawno mieszkalam na poludniu Polski.Tam przylatywaly do mojej "stolowki"trzy gatunki sikorek,dzwonce,czyzyki,kowaliki,piekne grubodzioby, zieby,oczywiscie dziecioly zielone,czerwono-bialo-czarne,wrobelki...Od pol roku mieszkam na Wybrzezu.Oczywiscie nie bylabym soba,gdyby nie bylo na podworku karmnika . Mieszkam bardzo blisko lasu, a ptakow jest tak bardzo malo ... Sikorki tylko bogatki,dzieciola w lesie slysze,ale ani raz nie bylo go u mnie,sojki bywaja i wstretny ...krogulec,ktory poluje na moje ptaki.



I jeszcze tutaj sikoreczki za moim oknem

http://img519.imageshack....6079677sit.smil

Moj Przyjaciel mieszkal wiele lat w USA w stanie Pensylwania i tam tez dokarmial ptaki
Oto dzieciol i jego ciekawa...hmmm ... "miseczka" z jedzeniem. Ciekawa jestem co to za dzieciol,troche inny od naszych polskich

Ja miałem dawno temu do czynienia z oswojoną kawką sąsiada. Przylatywała obok i odpowiadała na zawołanie "kiaa". Lubiła siedzieć na ramieniu, lub znienacka usiąść na głowie! Była bardzo towarzyska. Ale podobały się jej różne przedmioty. Mojemu dziadkowi często kradła pudełko z zapałkami, uciekała na drzewo i tam bebeszyła zawartość. Chodziłem z nią, mając ją na ręce, na polowania na koniki polne. Gdy "wypatrzyliśmy" konika, ona podrywała się do lotu, a ja ją lekko wtedy podrzucałem w górę. Zfruwała na trawę, łapała żyjątko i powracała na rękę. Czulem się jak sokolnik!

A ziarnojad wróbelek, karmi swoje młode robactwem:
Cytat: Tępienie wróbli (Wikipedia)
W przeszłości ptakom tym przypisywano znaczny udział w stratach zasiewów na polach, dlatego m.in. w języku polskim kukły mające za zadanie odstraszać ptactwo na świeżo zasianych polach nazywane są "strachami na wróble" (za to nazwa angielska, scarecrow, oznacza "strach na wrony").
W roku 1958 chiński przywódca komunistyczny Mao Zedong ogłosił program "Tygrys robi wielki skok naprzód", w ramach którego - m.in. w oparciu o hasło, iż gospodarką dowodzą "generał żelazo, generał węgiel i generał zboże" doprowadzono do zniszczenia znacznych ilości narzędzi rolniczych, które w wiejskich dymarkach przetopiono na surowe i bezwartościowe żelazo. To poskutkowało drastycznym spadkiem plonów, o który Mao Zedong obwinił wróble i rozkazał rok później wszystkim Chińczykom je wytępić[4]. W wyniku tej akcji, podczas której wszystkie napotkane ptaki nieustannie płoszono tak, że po kilkudziesięciominutowym[5] przebywaniu w powietrzu spadały na ziemię martwe z wycieńczenia, w ciągu kilku dni wytępiono prawie wszystkie wróble w Chinach.
Skutki tych działań Chiny odczuły rok później z powodu plagi owadów. Ich gąsienice, pozbawione naturalnego wroga, rozpleniły się i wyjadły plony. W kraju zapanowała trzyletnia klęska głodu - umarło 43 mln ludzi, ok. 20 milionów uwięziono za drobne kradzieże żywności.
no jak ptaki zaszną przylatywać do polski to znowu będzie zagrorzenie
Kaczawskie to lesista kraina. Mimo, że dużą część lasów zajmują drzewostany świerkowe to nie brakuje też buczyn oraz jesionowych i olszowych łęgów. One zaś są świetnym miejscem dla typowych mieszkańców lasów jakimi są muchołówki. Występują u nas cztery gatunki z tego sympatycznego rodzaju a są to: muchołówka mała, żałobna, białoszyja i szara (która osiedla się też w sąsiedztwie człowieka). Gniazda zakładają w dziuplach (m. białoszyja i żałobna) lub półdziuplach (mała i szara) więc nie znajdziemy ich w lasach młodych gdzie dziupli nie ma bo nie osiedliły się tam jeszcze dzięcioły lub tam gdzie drzewostan jest intensywnie zagospodarowywany przez leśniczego co prowadzi przeważnie do usuwania dziuplastych i starych drzew (sytuacje może ewentualnie zmienić wywieszanie budek jednak nie są one nigdy tak cenne dla ptaków jak dziuple). Polują one na różnej maści owady latające, nie tylko na muchy jakby mogła wskazywać nazwa. I trzeba przyznać, że są mistrzami w swoim fachu, obserwowanie efektownego polowania muchołówek jest czymś naprawdę ciekawym, ptaki w pogoni za owadem wykonują wiele gwałtownych zwrotów by po chwili wrócić ze zdobyczą na swoją czatownię skąd wypatrują kolejnej ofiary. Na wiosnę przylatują do nas zwykle w pod koniec kwietnia lub w pierwszych dniach maja więc stosunkowo późno. Odlatują natomiast wcześnie w porównaniu z innymi gatunkami bo już na przestrzeni sierpnia i września.



muchołówka mała - jest u nas tak jak i w całej Polsce gatunkiem rzadkim (w większości kraju nie występuje w ogóle) można ją zobaczyć na Miłku i w Bukach Sudeckich



muchołówka białoszyja - jest rzadka podobnie jak muchołówka mała, wynika to z tego, że oba te gatunki preferują lasy o dużym stopniu naturalności gdzie występuje obfitość miejsc lęgowych i pokarmu. To niestety kłóci się z prowadzoną przez Lasy Państwowe gospodarką. U nas występuje na Miłku i w Bukach Sudeckich



muchołówka żałobna - gatunek nie tak wymagający jak dwa poprzednie, występuje w większości naszych lasów liściastych.



muchołówka szara - jest pospolitym gatunkiem, występującym często w pobliżu człowieka. Można ją jednak łatwo przeoczyć ponieważ bardzo cicho śpiewa. Żeby ją zobaczyć wystarczy przejść się do starych kamieniołomów na Miłku.
Pogoda na sobotę 15.03.:

4° C | 9° C

Układy baryczne: W czwartek niże znad Atlantyku i Bałtyku będą w większości regionów Europy przynosić intensywne opady i porywisty wiatr czyli pizgawica. Pogodne wyże będą panować będzie w basenie Morza Śródziemnego czyli nie pizgawica. Do Polski zacznie płynąć zimne i wilgotne powietrze pochodzące z północnego Atlantyku, czyli??? PIZGAWICA.
Ciśnienie: W czwartek wyniesie w Polsce od 986 hPa na Suwalszczyźnie do 1009 hPa w Małopolsce i będzie gwałtownie wzrastać, przeważnie o 100-150 hPa w ciągu 24 godzin.
Odczucie termiczne: Podczas silnego wiatru i opadów będzie odczuwalne zimno czyli pizgawica.
Warunki biometeo: Niekorzystne, co objawi się sennością, problemami z koncentracją, rozdrażnieniem, bólem głowy i spowolnieniem reakcji, co groźne jest głównie dla kierowców.

Ostrzeżenia:

Groźne zjawisko: Porywisty wiatr, intensywne opady, przylot zimorodków gożdzikoiwatych w pizdu.
Okres: Od środy (12 marca) od godziny 16:00 do odwołania.
Opis: Spodziewany jest południowo-zachodni wiatr osiągający przeważnie 60-70 km/h, chwilami przybierający na sile do 70-80 km/h. Dodatkowo będzie obficie padać.
Zagrożenia: Przylatujące do Polski ze snu zimowego ziomorodki goździkowate w pizdu mogą spowodować duży opad kałomoczu (kałom oczu - słownik:D) Istnieje poważne zagrożenie życia.
Ochrona: Zalecane jest przebywanie pod drzewami, tablicami reklamowymi oraz liniami energetycznymi. Jeżeli widzisz chmarę ptaków spierdalaj ile sił w nogach, gdyż osrany możesz zostać pozbawiony zdrowia, a nawet życia!ki.

Wydanie ostrzeżenia: 12 grudnia 2012 rok - koniec świata(według Frana) godzina 12:12
Alojzik dostoł roz na odpuście piekno trąbka. Trąbił na niej w doma, że wytrzymać nie szło. Naroz przylatuje, siado w kuchni na ryczce i pado:
- Mamulko, popatrzcie, nasz sąsiad podarowoł mi siekiera i spytoł mie, czych nie jest ciekawy co tam w tyj trąbce w środku siedzi.

- Kto to był Zachariasz? – pyto roz ksiądz dzieci.
- Jo wiem. To był kolejarz – pado jedyn synek.
- Kolejarz? Jak to?
- No, bo wczoraj farorz na ambonie pedzieli: „... a potem przyszła kolej na Zachariasza”.

Mały Karlik przyszedł z dworu wymaraszony i potargany. Matka zła, że znów trzeba cerować i prać, wlała mu solidnie. Synek płacze, a matce żal się zrobiło dziecka i powiada:
- Myślisz, że mnie nie boli jak cie bija?
- Nie, bo zadek jest mój!

Roz jedna kobieta jechała ze swym synkiem w pociągu. Ale on inaczej nie godoł ino gwarą. Ją to tocha raziło, że ludzie tak na niego patrzą, toteż chciała go nauczyć pięknie po polsku mówić. Naroz synek widzi ptoka i woło:
- Je, mamo, patrzcie, tam leci ptok!
- Nie ptok, ino ptak – pedziała matka.
Synek się zamyślił. Naroz patrzy i widzi srokę, nie wytrzymoł i woło:
- Je, mamo, tam sraka leci!

- Dzieci – pyto się rechtór w szkole – czy zrobił kto z wos jaki dobry uczynek?
- Jo, panie rechtór – odpowiedzioł synek i dźwignął palec.
- No to wstań i powiedz nam wszystkim, co to takiego było.
- No to było tak: Wczoraj się patrza, a idzie se tako staro babcia i pyto się mie, czy jeszcze daleko do dworca. To jo jej padom, że z pół godziny bydzie. A ona na to: „Jezderkusie, a jo mom za chwila pociąg do Gliwic”. No, to jo nic, ino prędko spuszczom Azora z łańcucha i poszczułech ją. I wiedzą, panie rechtór, że zdążyła?!
Jest u Nas w gminie coś takiego jak ochrona przyrody, jak widać chyba nic nie ma do powiedzenia w tej sprawie jeśli znajduje się u Nas rezerwat przyrody.” Część obszaru gminy wchodzi w skład Nadmorskiego Parku Krajobrazowego, którego najcenniejsze przyrodniczo fragmenty są chronione w obrębie rezerwatu ornitologicznego "Beka"(sąsiadującego od północy z gminą Kosakowo) oraz objęte granicami projektowanego rezerwatu "Rzeczne Łąki".” http://www.kosakowo.pl/index.php?akcja=przyroda&menu=dlaturystow

„Przez cały rok tereny nadmorskie są ostoją ptactwa, odwiedzaną licznie przez miłośników ptaków z Polski i z zagranicy. Szczególną atrakcję stanowi łatwa do obserwacji kolonia czapli koło wsi Mosty oraz widowiskowe zgromadzenia kaczek i ptaków wodno-błotnych w okresie wędrówek i zimowania. Wiosną i jesienią można też odwiedzić punkt obrączkowania ptaków prowadzony przez Grupę Badawczą Ptaków Wodnych KULING. „

To wszystko znajduje się na stronie naszej gminy, i tylko znajduje, bo jak widać oprócz pisania ochrona nie robi nic wiecej . A przecież to wszystko zniknie tak tylko zacznie się hałas. Ptaki są największym zagrożeniem dla samolotów i proszę może się przejechac na lotnisko do Rębiechowa i zobaczyc czy gdzies widac jakies ptaki, puszcza się nagrania z odgłosami drapieżników aby odstraszyć ptaki , i co tu będzie przylatywac.?

I jaka turystyka kto o zdrowym rozumie będzie odpoczywał tak gdzie tam głową będą mu latały samoloty. Będziemy przechowalnia dla Gdyni półwyspu helskiego, gdzie bez problemu turyści odpoczną a my obliżemy się smakiem, bo nikt nie umie o Nas walczyć.

A jeśli chodzi o wydzielonym pasie to może proszę sobie obejrzeć jeszcze raz lotnisko
http://mapy.pomocnik.com/mapy-satelitarne/?mapa=325

Tam jest tylko jeden pas.

Również wypowiedź Wójta , że samoloty maja startować w strone morze tez okazała się kłamstwem, bo wielokrotnie mam je nad głowa, zresztą jak startują i lądują.

Pytanie do Wójta , Gdzie należy kierować podania o odszkodowanie z powodu spadku wartości naszych nieruchomości, powtarzam w 2004r lotnisko miałobyć zamknięte.
Internauci i ornitolodzy oczekują już bocianów, które od lat przylatują wiosną do swojego gniazda w Przygodzicach (Wielkopolska), przy którym w 2006 r. zamontowano mikroskopijną kamerę.

Kamera umożliwia podglądanie ich życia przez miliony obserwatorów na całym świecie.

W ubiegłym roku, transmisję z Przygodzic obejrzało ponad 3 miliony internautów, m.in. w Watykanie, USA, Brazylii, Panamie, Belize, Boliwii, Laosie, Wietnamie, Australii - poinformował w lider Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków w południowej Wielkopolsce, Paweł Dolata. Dodał, że internauci ogłosili bociany z Przygodzic "wirtualnymi ambasadorami Polski w świecie".

Według Dolaty, inicjatywa telewizji ruchomej (mobilnej) realizowana poprzez internetową transmisję z gniazda w Przygodzicach wpisuje się w stanowisko Parlamentu Europejskiego w sprawie promocji takiego przekazu. Z tego względu, została ona objęta specjalnym patronatem przez komisarz Parlamentu Europejskiego ds. Społeczeństwa Informacyjnego i Mediów Vivian Reding i prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej - Annę Streżyńską.

Podglądanie bocianów odbywa się w ramach realizowanego od 3 lat programu edukacyjno-badawczego "Blisko bocianów". Opiekunem naukowym tego projektu jest profesor Piotr Tryjanowski z Zakładu Ekologii Behawioralnej Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Obecnie na dwóch poznańskich uczelniach powstają dwie prace magisterskie o biologii lęgowej bocianów, na podstawie ubiegłorocznych nagrań z kamery w Przygodzicach.

Gniazdo jest położone w pobliżu doliny rzeki Barycz. Podglądane ptaki żerują w dużej części na terenie największego w Polsce Parku Krajobrazowego "Dolina Baryczy", będącego jednocześnie Obszarem Specjalnej Ochrony Ptaków europejskiej sieci ekologicznej "Natura 2000".

Chcemy przybliżyć ludziom życie bocianich rodzin. Z ziemi nigdy nie zdołamy zobaczyć tego, co dzieje się w gnieździe, podkreślił Dolata.

Kamerę zamontowano na bardzo cienkim wysięgniku. Jej oko zagląda niemal do wnętrza gniazda, ale urządzenie jest nieruchome i dzięki temu wcale nie przeszkadza ptakom - zapewnił Dolata.

Według niego, bociany powinny się pojawić w Przygodzicach pod koniec marca. Można ich oczekiwać, śledząc stronę www.bociany.ec.pl Dla osoby, która pierwsza wypatrzy tam bociana czeka ciekawa nagroda - dodał Dolata.



Źródło
Idzie wiosna! Pierwsze bociany pojawiły się na Pomorzu

Na Pomorze Zachodnie dotarły pierwsze bociany. W rejonie Myśliborza, Lipian i Barlinka zauważyliśmy pierwsze duże stado bocianów. 26 tych zwiastujących wiosnę ptaków kołowało nad podmokłymi jeszcze łąkami, które przecina droga krajowa nr 3.

Czerwone dzioby widziano także w okolicy Chojny, w Dolinie Dolnej Odry, nad poligonem drawskim i koło Bornego Sulinowa. W tym w roku te sympatyczne ptaki wyjątkowo wcześnie pojawiły się w Zachodniopomorskiem. Zazwyczaj nadlatują w pierwszej dekadzie marca.

Zdaniem ornitologów, to zwiadowcy. Ptaki nie osiadają na stałe w gniazdach, kręcą się po okolicy, jakby wypatrywały najlepszego domostwa. To odlatują, to przylatują.
Przylot bocianich zwiadowców nie zwiastuje jednak rychłego pojawienia się innych osobników.

- Pierwsze klekoty, które na stałe osiądą w gnieździe przylecą do nas na przełomie marca i kwietnia. Oczywiście pod warunkiem, że aura będzie sprzyjająca, bez śniegu i mrozu - mówi profesor ornitolog Zygmunt Pielowski.

Gdyby się jednak zdarzyło, że taki "patrolowiec" zostanie już na stałe, to gospodarz będzie miał kłopot, bo ptaka należy dokarmiać. - Czym?

Gospodarze najlepiej wiedzą, co lubią ich klekoty. Głównie płazy, gryzonie, świeże mięso - radzi profesor Pielowski.

Przyrodnicy szacują, że na Pomorzu Zachodnim corocznie bytuje około 600 bocianich rodzin. Należymy do jednego z najzasobniejszych w te ptaki regionów w kraju.

Bociany od lat są stałym elementem naszego krajobrazu. Swojskie "boćki" występują w całej Europie śr.-wsch., na Bałkanach, w Azji Mniejszej, Anatolii, Hiszpanii i Maroku. Zimują w Afryce i środkowych Indiach.

Bociany są symbolem nadejścia wiosny i nowego życia (vide: ludowa legenda o przynoszeniu dzieci przez bociany). W dawnej Polsce wierzono, że bocian w locie jest
zwiastunem szczęścia.

źródło
A wiec źle mnie zrozumiałeś,albo nie jasno to wytłumaczyłam.Tak wiec jeszcze raz dokładniej to opiszę.

W każdym regionie Polski, można zobaczyć szczygła niemalże o każdej porze roku,jak i również zimą.Jak pisałem powyżej ,te które przebywają niemalże cały rok,to ptaki nasze,które zagnieździły się i nigdzie nie odlatują.Są to szczygły bardzo mało wartościowe,ponieważ nie spełniają podstawowych wzorców przypisanych podgatunkowi szczygłom.Jest zawsze na ten temat sporo kontrowersji,wiec jeśli ktoś z was zobaczy w swoim regionie szczygła zimą,właśnie tak może sobie to odebrać,rozumując w taki właśnie sposób,że szczygły u nas są cały rok i wcale nie odlatują.

Tak więc skąd są te ptaki które przylatują do nas wczesną wiosną ? i dlaczego te które przyleciały odlatują wczesną jesienią ze swoimi wychowanymi młodymi ?
Są to szczygły o których właśnie mowa - szczygły które do nas przylatują Całkiem inaczej ma się sprawa głównie na południu Polski i południowo - wschodniej Polski,gdzie właśnie zimą przylatują do nas szczygły z dalekiej Syberii,ale to znowu ina historia.Te przygody z tymi ptakami były często omawiane w gronie Towarzystwa Ornitologicznego,w dawnym towarzystwie zespołu kierownictwa Wrocławskiego ZOO,gdzie zawsze brałem czynny udział.

Szczygłami się interesowałem o dziecinnych lat.Pamiętam jak co roku w naszym ogrodzie miało się kilka dorodnych par szczygłów.Obecnie takich ptaków nie sposób znaleźć na wolności.Były to szczygły duże,o pięknej mocnej budowie ciała z czerwonymi maskami jak krew.W mojej dziecinnej rączce z wielkim trudem je obejmowałem. Czytając teraz nowe art.na temat szczygła i jego gniazdowania,zawsze nie zgadzają mi się informacji które są tam przedstawiane.Z mojej pamięci wyłania mi się obraz,że szczygły miały się niemalże wszędzie.A wiec w niskich tujach,w winogronie,na niskim drzewie jabłonie i często na wiśniach i gruszach.Tych przypadków z wkładaniem młodych do gniazda,nigdy się nie zapomina.W okresach godowych tych ptaków,nigdy nie brakowało ich śpiewu przez całe lato .

JAcekW
__________________________________
DUDEK - Upupa epops

Ptaki te są bardzo płochliwe i stronią od bliskości ludzi.
Najczęściej ich obecność zdradza nam głos - głuche, dudniące "ududud", zaskakująco głośne, choć nieco przytłumione.
Ze względu na ten głos Rosjanie nazywają go udod, Francuzi huppe, Anglicy hoppoe, i tylko Niemcy wyłamali się z tej zasady, nazywając dudka Widehopf...
W Polsce dudki występują na całym obszarze, nigdzie jednak nie są zbyt liczne.
Ptak ten wymaga bowiem obecności starych, dziuplastych drzew (najchętniej wierzb, topól i olch), najlepiej rosnących na skraju lasu lub nad rzeką, w jakiejś spokojnej okolicy obfitującej w luźno zadrzewione pastwiska, gdzie mógłby polować na owady. Takich miejsc zaczyna coraz bardziej brakować.
Dziuplaste drzewa są wycinane jako stare, chore i bezużyteczne. Jeszcze można tutaj wymienić, że coraz większe tereny przeznacza się pod zabudowę, itp. Dlatego też w wielu rejonach Polski nastąpił wyraźny spadek liczebności tego gatunku.

Dudek prowadzi wędrowny tryb życia: przylatuje do nas w kwietniu, a we wrześniu i październiku odlatuje aż do Afryki, gdzie znajduje swoje ulubione miejsca na zimowiska. Zanim to jednak nastąpi, w połowie maja samica składa od czterech do dziewięciu jaj - wprost do gołej, nie wyścielonej niczym dziupli (czasami słabo wyścielonej). Niekiedy gniazdo takie powstaje pomiędzy korzeniami, w stosach kamieni, w szczelinach murów, a nawet na starych strychach i pod dachami opustoszałych domów. Jeżeli w tym ostatnim wypadku z jakichś względów powrócą dawni lokatorzy domostwa, to bynajmniej nie będą mogli mówić o pełnym i niczym nie zmąconym szczęściu, albowiem niemiła woń bijąca od gniazda zatruje im niejeden słoneczny dzień.
JASKÓŁKA DYMÓWKA (Hirundo rustica)

Występuje w Eurazji, płn Afryce i Ameryce Płn. W Polsce jest pospolitym gatunkiem lęgowym w osiedlach wiejskich. Żywi się muchami i komarami, chwytając je wyłącznie w locie. Sposobem odżywienia uzależniona jest od pogody. Długotrwałe nawroty zimna i opady śniegu (co zdarza się często w kwietniu) powodują znaczne straty w populacji jaskółek. Wiele z nich ginie również w czasie przelotów. Jako gatunek, który szybko się rozmnaża, straty te nadrabia w następnym roku. Jest jednym z najlepiej latających ptaków i krąży godzinami w powietrzu, zwinnie uwijając się za owadami. Jedynie na krótko dla odpoczynku przysiada na drucie telefonicznym, na belce w oborze lub na skraju dachu. W dni pogodne lata wysoko, w pochmurne i deszczowe nisko nad ziemią, co wiąże się z niskim lub wysokim pułapem lotów owadów. DŁ ciała dymówki wynosi 21 cm, rozpiętość skrzydeł 34 cm, masa ciała 18-21 g. Zimuje w Afryce, przylatuje do nas w połowie kwietnia, odlatuje w początkach września. Wyprowadza 2-3 lęgi w roku (od maja do sierpnia). Gniazdo w kształcie ćwiartki kuli buduje z błota, gliny, spajając przyniesione grudki własną śliną. Zazwyczaj spaja cały materiał źdźbłami traw lub słomy, których końcówki zwisają końcówki na zewnątrz. Na początku maja samica składa 4-6 białych jaj, brunatno plamkowatych, które wysiaduje wyłącznie sama, dokarmiana przez samca. Po okresie 14-16 dni wykluwaja się pisklęta pokryte czarnym puchem. Zdolność lotu uzyskują po 19-23 dniach. Będąc już lotne przez kilka dni dokarmiane są przez rodziców. Głos dymówki to donośne "ciwit widewidit" , a w podnieceniu "bibist".

http://popgen.unimaas.nl/...ndo.rustica.jpg
Czapla siwa wystepuje w Europie, środkowej i płd. Azji i na Madagaskarze, tworząc kilka form geograficznych. W Polsce jest powrzechnie znana i pospolita , szczególnie w okolicach obfitujących w jeziora ,stawy ,rzeki i kanały. Jej charakterystyczną sylwetkę najczęściej obserwujemy w locie. Podobnie jak wszystkie inne gatunki z tej rodziny czapla siwa kurczy szyję w kształcie litery S. Do takiego składania szyi zmusza czaplę stosunkowo duża głowa i długi dziob w porównaniu z cienką i długą szyją . Inne cechy charakteryzujące czaplę to długie nogi, silnie wydłużone i cienkie palce, umożliwiające brodzenie w płytkiej wodzie. Na uwagę zasługuje szyja, która mimo znacznej długości jest dość sztywna dzięki specjalnej budowie ścięgien (zginaczy i prostowników) ściegna te uniemożliwiają jej zwroty na boki i sięganie ku grzbietowi lub w okolice ogona celem zaczerpnięcia tłuszczu z gruczołu kuprowego, który jest u wszystkich czapel szczątkowy, a do ochrony piór przed wilgocią służy puder w postaci mikroskopijnych łuseczek rogowych produkowanych w tzw. poduszkach pudrowych. Puder ten nadaje upierzeniu ptaka charakterystyczny niabieskawopastelowy nalot. Dł. ptaka to 90-110cm. rozpiętość skrzydeł 160-170. Masa ciała od 1500-2000g. Żyje kolonialnie, jak czapla biała, zakladając gniazda na drzewach (najczęściej w sosnach, dębach, olchach i topolach). W przeciwieństwie do czapli białej kolonia czapli siwej może być niekiedy oddalona ok. 15km. od najbliższych zbiorników wodnych. Na jednym rozłożystym drzewie gnieżdzi się od kilku do kilkunastu par. Gniazda w koloni rozmieszczone są na kilku drzewach, zbryzganych białymi odchodami o przykrym rybim zapach. Drzewa po pewnym czasie usychają. Lęgi przypadają na poczatku kwietnia. W gnieżdzie znajduje się przeważnie 4-5 jaj barwy niebieskawozielonej z silnym nalotem. Wysiadywanie trwa 25-28 dni. Wysiadują na zmianę oboje rodziców. Pisklęta opuszczają gniazdo w 42 lub 49 dniu życia. Pożywieniem czapli siwej są głównie ryby. Niezależnie od tego łowi drobne ssaki, płazy, ślimaki, robaki i owady. Przylatuje do nas pod koniec marca i przebywa do pażdziernika, niekiedy dłużej. W czasie łagodnych zim niektóre osobniki zimują, znajdując pokarm nad rzekami i kanałami.
Występuje w płd. Europie, Azji, Afryce, Ameryce Płn. i Płd. ,tworząc kilka form geograficznych. Gnieździ się również w kilku miejscach w centralnych rejonach Europy, chociaż bardzo nieregularnie. Również w Polsce w latach 1948-1968 zlokalizowano kilka koloni ślepowronów, m.in. na Śląsku k. Zatora ,w pobliżu jeziora Dróżno k. Elbląga ,w Landeku k. Bielska Białej i nad Wartą w poznańskim. Na przelotach pojawia się sporadycznie w różnych rejonach kraju. Większe zgrupowania stanowisk lęgowych występują na poł.od Polski (Austria, Węgry, Rumunia, zwłaszcza okolice delty Dunaju ).
Ślepowron jest krępej budowy ,krótkiej szyi, niezbyt długim dziobie i nogach .Charakteryzuje się sutym jedwabistym upierzeniem. W okresie godowym w tyle wyrastają mu 2-4 białe ,wąskie pióra dochodząceu samców do 24 cm. długości ,u samicy (zazwyczaj tylko 2) o długości 17 cm. Dorosle osobniki posiadają tęczówkę oka o barwie rubinowej. Długość ciała wynosi 52-54 cm. ,rozpiętość skrzydeł od 100-110 cm. masa ciała 550-800g. Wyższe cyfry odnoszą się do samców ,zawsze większych od samic. W dzień siedzi ukryty, pod osłoną koron drzew. Lata głównie w nocy, ale w okresie karmienia piskląt ,udaje się na zerowiska również w dzień. Pożywieniem ślepowrona są drobne ryby, żaby, kijanki, robaki, ślimaki i owady. Poluje brodząc po bagnistych płyciznach ,zwykle pod osłoną przybrzeżnych zarośli, trzcin, sit, i innej roślinności wodnej.
Przylatuje z końcem marca, lub na początku kwietnia .Biotopem lęgowym są brzegi bagnisk, starorzeczy zadrzewione olchą i wierzba .Niekiedy zakłada gniazda w pewnym oddaleniu od wody, często w gęstwinie gałęzi świerków. Gniazda w koloni są rozmieszczone jedno obok drugiego, jednak dobrze ukryte pod osłoną gałęzi. Obecność kolonii ,można wyśledzić po zanieczyszczeniu białymi odchodami, podszycia i runa leśnego. Same gniazda budowane są na wysokości 8-15m. ,tuż przy pniu. Sklecone są niedbale z drobnych gałęzi i chrustu. Zniesienia przypadają w trzeciej dekadzie kwietnia .W gnieździe znajdują się 2-5 zielonkawych jaj ,które na zmianę wysiadują oboje rodzice. Okres wysiadywania trwa 20-22 dni. Pisklęta wykluwają się pokryte beżowopopielatym puchem ,jedynie głowę i brzuch maja białe. Zdolność lotu uzyskują między 22-28 dniem życia. Z gniazda wychodzą jednak wcześnie (w18 dniu) ,zręcznie wspinając się po gałęziach .Dorosłe ptaki stają się jednak ostrożne i zaniepokojone gromadnie zrywaja się do lotu. Młode ptaki w pierwszym upierzeniu wierzch ciała mają brunatny w podłużne, rdzawe plamy, spód kremowożółty w ciemnobrunatne plamy. Tęczówkę oka posiadają żółtobrunatną ,nogi i dziób są barwy ciemnorogowej. Okres odlotu przypada od września do października. Osobniki wyprowadzające lęgi w Europie kierują się do Afryki.
Bardzo ciekawy tekst o tej kaczce znalazłem.

Krzyżówka (Anas platyrhynchos) jest powszechnie znanym gatunkiem, spotykanym na terenie całej Polski. Należy do rzędu blaszkodziobych (Anseriformes) i rodziny kaczkowatych (Anatidae). Jest przodkiem kaczki domowej, z którą krzyżuje się dając płodne potomstwo. Mieszańce takie są nieco większe od typowych krzyżówek, a w ich upierzeniu pojawia się nietypowe ubarwienie.
Krzyżówka jest gatunkiem częściowo wędrownym. Populacje zachodnioeuropejskie prowadzą osiadły tryb życia, natomiast te z Europy północnej i wschodniej odbywają regularne wędrówki. Ptaki gnieżdżące się w Polsce północnej i zachodniej zimują w zachodniej Europie (głównie w Niemczech, Danii i Francji), natomiast krzyżówki z Polski południowej wędrują jesienią w kierunku Morza Śródziemnego. Ptaki zimujące w naszym kraju pochodzą z północnej i wschodniej części Europy. Mimo że krzyżówka jest gatunkiem bardzo pospolitym w Polsce, to wiedza o jej wędrówkach jest ciągle dość skąpa. Jedną z przyczyn jest mała liczba obrączkowanych w naszym kraju ptaków. Nasz projekt ma m.in. na celu poprawienie tego stanu rzeczy.
Charakteryzuje się dużą plastycznością ekologiczną. Zimą można ją spotkać na różnego rodzaju zbiornikach wodnych o dobrze rozwiniętej linii brzegowej. Jest gatunkiem towarzyskim, przebywającym w dużych stadach, często razem z innymi gatunkami ptaków wodnych.
W Europie lęgnie się około 2-4 milionów par krzyżówek, natomiast zimą jej liczebność na naszym kontynencie szacuje się na ponad 7 milionów. W Polsce jej liczebność jest określana na 200-300 tysięcy par lęgowych. Liczebność ptaków zimą jest zmienna i zależy w dużej mierze od warunków pogodowych. W latach 90. ubiegłego wieku, podczas surowych zim przebywało w naszym kraju nie mniej niż 172 tysiące osobników, a podczas zim łagodnych ponad 500 tysięcy.
W wielu miastach, na terenie których znajdują się zbiorniki wodne, krzyżówka zimuje bardzo licznie. Miejskie populacje lęgowe są w większości osiadłe, a zimą przylatują do miast ptaki z populacji wędrownych. Całkowita liczebność krzyżówek zimujących w Polskich miastach jest z pewnością znaczna. Niestety nie prowadzono do tej pory skoordynowanych liczeń na terenie dużych aglomeracji miejskich. Mamy zamiar zorganizować takie liczenie w ramach naszego projektu.
http://www.kuling.org.pl/index.html
PUSTUŁKA (Falco tinnunculus)

Zamieskzuje Eurazję oraz płn. i środkową Afrykę. Tworzy 15 form geograficznych. W Polsce po myszołowie jeden z najbardziej pospolitych gatunków sokołowatych. Dł. ciała 32-35 cm, rozpiętość skrzydeł 68-74 cm, masa ciała samca wynosi 180-230 g, a niecko większej samicy 220-275 g. Łatwa do rozpoznania po czerwonordzawym upierzeniu z wierzchu i płowym od spodu z czarnobrunatnymi plamami (wyrażniejszymi u samicy). Samiec posiada popielatą głowęi sterówki. Zmanieszkuje tereny urozmaicone, gdzie mniejsze lasy sosnowe graniczą z obszarem łąk i pól, z rozrzuconymi grupami topoli i olch. Występuje również w miastach gnieżdżąc się na wierzach w starych zamkach i innych wysokich budowlach. Żeruje na terenach otwartych (pola, łąki i polany). Żywi się myszami, owadami (zwłaszcza świerszczami, konikami polnymi i pasikonikami). Zdobycz wypatruje przelatując nad polem lub łąką, przy czym co chwilę zwisa w miejscu, trzepocząc skrzydłami. W tej pozycji może trwać w miejscu przez kilka minut. Zauważywszy zdobycz, spada w dół jak kamień, przechwytując ją na ziemi. Gniazda nie buduje, tylko zajmuje gotowe, opuszczone przez wrony, kruki lub myszołowy. W ruinach zamków i na wieżach korzysta z barłogów pozostawionych przez kawki lub sowy płomykówki. Przylatuje w marcu. Niekiedy pozostaje na zimę. Lęgi przypadają od kwietnia do maja, niekiedy w czerwcu. W zależności od nasilenia populacji drobnych gryzoni polnych wyprowadza 1-2 lęgi w roku. Liczba jaj 4-6 niekiedy 8, rdzawych z rozmazanymi plamami. Wysiadują oboje rodzice. Po 28-31 dniach wykluwaja sie pisklęta pokryte śnieżnobiałym puchem. Zdolność lotu uzyskują po 27-33 dniach. W pierwszym upierzeniu przypominają barwą samicę.Głos pustułki to wysokie w tonie dźwieki, brzmiące jak:
"kil, kil, kil", które najczęściej wydaje w locie.

http://ptaki.info/abc/media/p_pustulka-4.jpg
http://bocian.org.pl/fs/p...4357/dz.p.1.jpg

Bociany odlatują, mroźna zima przyjdzie szybko
Bociany wychowane w tym roku w woj. lubuskim w większości wyruszyły w drogę
do Afryki. Według przekazów ludowych, jeśli ptaki te odlatują przed Świętym
Bartłomiejem (24 sierpnia), zima nadejdzie szybko i będzie mroźna -
poinformował badacz bocianów prof. Leszek Jerzak z Wydziału Nauk
Biologicznych Uniwersytetu Zielonogórskiego.
Ludowe przysłowie mówi: "Na Bartłomieja apostoła bocian do drogi dzieci
woła".

Według przekazów, gdy ptaki odlatują przed 24 sierpnia zwiastuje to rychłe
nadejście srogiej zimy; jeśli odlatują później, zima ma być łagodna i
krótka. W tym roku z obserwacji przyrodników wynika, że bociany zaczęły
podróż już w połowie sierpnia. - Bocianów nie ma już w Kłopocie, naszej
bocianiej wiosce, w której jest kilkadziesiąt gniazd i muzeum poświęcone tym
ptakom. Grupy lecących ptaków, liczące po kilkaset osobników, obserwowano
też w innych rejonach Lubuskiego. Pierwsze bocianie sejmiki odbywały się już
pod koniec lipca, a więc dość wcześnie - powiedział Jerzak.

Zdaniem Jerzaka, w tym roku w Lubuskiem bociany nie mogły narzekać na brak
pokarmu i warunki do odchowania młodych. Długo utrzymujący się na dość
wysokim poziomie stan największych rzek - Odry, Warty i Noteci oraz niezbyt
upalne lato sprawiły, że odsetek odchowanych młodych był wysoki.
Zaobserwowano gniazda, aż z pięcioma młodymi.

- To naprawdę przyzwoity wynik. Teraz dla tegorocznych boćków przyszedł
kolejny trudny sprawdzian - przed nimi daleka podróż do ciepłych krajów,
którą, niestety, nie wszystkie ptaki przetrwają - dodał Jerzak.

Jako pierwsze wylatują tegoroczne bociany i, co ciekawe, same potrafią
znaleźć drogę do swoich zimowisk. Po nich odlatują starsze osobniki. - Jedna
z najbardziej prawdopodobnych teorii głosi, że młode bociany trafiają do
celu dzięki polu magnetycznemu ziemi - powiedział Jerzak.

Przez dwa miesiące bociany pokonają około 10 tys. km, a więc dopiero w
listopadzie dotrą do centralnej i południowej Afryki. Tam przez ok. miesiąc
będą żywiły się głównie szarańczą, by wyruszyć w drogę powrotną do miejsca
urodzenia. W Polsce pierwsze pojawią się już w marcu.

W Afryce na te ptaki czyhają nie tylko drapieżniki, ale i ludzie. W zimie
polują na nie niektóre z tamtejszych plemion.

- Zdarza się, że niektóre bociany dolatują do naszego kraju ze strzałami w
skrzydłach. Można po nich zorientować się, jakie plemię na ptaki polowało.
Kilka takich strzał jest w polskich muzeach - dodał Jerzak.

Młode bociany zostają na Czarnym Lądzie około trzech lat - do momentu
osiągnięcia dojrzałości płciowej.

W woj. lubuskim rokrocznie zasiedlanych jest ponad 900 bocianich gniazd.
Najwięcej boćków przylatuje na północny-wschód Polski, do woj.
warmińsko-mazurskiego i podlaskiego.

Polskę można nazwać ojczyzną bociana białego. Z ostatniego liczenia
bocianów, przeprowadzonego w 2004 r., wynikało, że w naszym kraju gniazda
zakłada ok. 50 tys. par bocianów, co stanowiło prawie 1/4 światowej
populacji tych pięknych i lubianych ptaków. Kolejne ogólnoświatowe liczenie
bociana białego zaplanowano na 2014 r.


>